W czwartek wygrywali gospodarze

Biuro Prasowe Energa Basket Liga tekst , zdjęcia Andrzej Romański/EBL

Przełamanie Enea Astorii! Bydgoszczanie lepsi od MKS

Enea Astoria wygrała swój pierwszy mecz w tym sezonie Energa Basket Ligi! Bydgoszczanie pokonali MKS Dąbrowa Górnicza 90:78.

 

Bydgoszczanie na początku spotkania grali świetnie – najpierw po trafieniu Michała Chylińskiego prowadzili 6:0, a później nawet 11:2 dzięki zagraniu Łukasza Frąckiewicza. MKS miał spore problemy w ataku, chociaż bardzo starał się to zmienić Sacha Killeya-Jones. Po trafieniu Michała Aleksandrowicza Enea Astoria prowadziła 21:13 po 10 minutach rywalizacji. W drugiej kwarcie dąbrowianie starali się odrabiać straty, wykorzystując moment niemocy ofensywnej gospodarzy. Po późniejszej trójce Lee Moore’a zbliżyli się nawet na dwa punkty. Sytuację zespołu trenera Artura Gronka opanowali jednak Corey Sanders oraz Jakub Nizioł. Ostatecznie pierwsza połowa zakończyła się wynikiem 39:35.

W trzeciej kwarcie ekipa trenera Alessandro Magro goniła wynik. W pewnym momencie trafienia Karacicia oraz Moore’a sprawiły, że mieliśmy remis. Sprawy w swoje ręce ponownie musiał wziąć Sanders, ale samo spotkanie było niezwykle wyrównane. Dzięki akcji 2+1 Pauliusa Dambrauskasa po 30 minutach było 63:57. W kolejnej części spotkania szybko za piąty faul boisko musiał opuścić Killeya-Jones, a to oznaczało duże kłopoty dla MKS. Enea Astoria dość szybko powiększała przewagę nawet do 11 punktów. Goście nie byli już w stanie nawiązać rywalizacji, a rywale kontrolowali wydarzenia na parkiecie. Ostatecznie bydgoszczanie zwyciężyli 90:78.

Najlepszym strzelcem gospodarzy był Michał Chyliński z 19 punktami, 3 zbiórkami i 2 asystami. Sacha Killeya-Jones zanotował dla gości 22 punkty, 8 zbiórek i 2 asysty.

WKS Śląsk pokonał Asseco Arkę po dogrywce

Sporo działo się w czwartkowym meczu Energa Basket Ligi we Wrocławiu. WKS Śląsk pokonał po dogrywce Asseco Arkę Gdynia 85:74.

Gospodarze rozpoczęli spotkanie od prowadzenia 6:2, ale szybką serią 7:0 odpowiedzieli na to koszykarze z Gdyni. Na reakcję rywali – i dziewięć punktów z rzędu bez odpowiedzi – nie trzeba było długo czekać. WKS Śląsk przejmował inicjatywę – pomagali w tym Elijah Stewart i Garrett Nevels. Po trójce Ivana Ramljaka wrocławianie po 10 minutach prowadzili 24:10. W drugiej kwarcie trójkami starali się na to odpowiadać Krzysztof Szubarga i Bartłomiej Wołoszyn. Po kolejnej serii – 11:0 – Asseco Arka przegrywała już tylko trzema punktami. Później do remisu doprowadził Szubarga, a przewagę zespołowi trenera Przemysława Frasunkiewicza dał Witliński. Spotkanie zdecydowanie się wyrównało – dzięki akcji Strahinji Jovanovicia po pierwszej połowie lepsi byli gospodarze – 42:40.

W trzeciej kwarcie WKS Śląsk uciekał na sześć punktów m.in. dzięki trójce Aleksandra Dziewy, ale goście ciągle byli bardzo blisko. Straty odrabiali Adam Hrycaniuk i Przemysław Żołnierewicz, ale swoje robił też Jovanović. Ostatecznie akcja Krzysztofa Szubargi zbliżyła gdynian do stanu 60:62 po 30 minutach. Nevels oraz Ramljak na początku kolejnej części meczu dawali trochę spokoju ekipie trenera Olivera Vidina. Jak się okazało – tylko na chwilę. Po późniejszej trójce Wołoszyna na prowadzeniu była Asseco Arka! Do samego końca mecz był zacięty i emocjonujący. Swoje sytuacje na zwycięstwo miały obie drużyny, ale nie potrafiły oddać rzutu. Po 40 minutach był remis – po 74!

Dogrywkę WKS Śląsk rozpoczął od serii 9:0 i zaczął kontrolować sytuację – punkty zdobywali głównie Ramljak i Nevels. Goście nie mieli już sił i skuteczności na gonienie tego wyniku. Asseco Arka w doliczonym czasie gry ostatecznie nie zdobyła żadnego punktu, a wrocławianie zwyciężyli 85:74.

Najlepszym zawodnikiem gospodarzy był Garrett Nevels z 25 punktami, 7 zbiórkami i 6 asystami. Po 17 punktów dla gości zdobyli Przemysław Żołnierewicz i Bartłomiej Wołoszyn.

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*