PGE Skra czeka na Taylora Sandera, czyli domniemanego lidera

Biuro Prasowe PGE Skra Bełchatów tekst i zdjęcie

Siatkarze PGE Skry na razie w rozgrywkach PlusLigi muszą radzić sobie bez Taylora Sandera, czyli amerykańskiego przyjmującego, który ma być bardzo ważnym ogniwem w zespole.

Przyjście Sandera do PGE Skry przez wielu ekspertów i kibiców zostało okrzyknięte transferem sezonu PlusLigi. Nie ma się czemu dziwić, bowiem Amerykanin należy do ścisłej czołówki siatkarzy na swojej pozycji na świecie. – Należy do zawodników, o których możemy mówić, że są kompletni. Jest bardzo atletyczny, skoczny, wysoko łapie piłki. Cały czas mam obrazek z Turynu, z mistrzostw świata, kiedy graliśmy z USA i nie mogliśmy go zatrzymać, bo bardzo wysoko atakował po nadgarstkach. Jest niezły technicznie w trudnych elementach jak blok, ma też dobrą zagrywkę… Tutaj się nie ma co nawet rozdrabniać o poszczególne elementy. Jeśli mówimy o wszechstronnych graczach światowej klasy, to Taylor właśnie do nich należy – mówił trener PGE Skry Michał Mieszko Gogol.​

Amerykanin do Bełchatowa przyjechał na początku sierpnia i rozpoczął przygotowania do sezonu. Trenował na nieco mniejszych obciążeniach, niż koledzy, bowiem miał roczną przerwę od siatkówki spowodowaną kontuzją barku. Choć Sander zagrał w żółto-czarnych barwach podczas Jubileuszowego Turnieju PGE Skry, to okazało się, że potrzebuje jeszcze czasu, by w pełni wrócić do gry. – Zagrałem pierwszy mecz od prawie roku. Fajnie było wrócić z powrotem na boisko, tym bardziej, że wykonałem dużo ciężkiej pracy, żeby ponownie grać w siatkówkę. Bardzo się z tego cieszę, tak samo jak z gry w nowej drużynie, w nowym klubie – mówił Sander.

Kibice wciąż dopytują, kiedy Amerykanin wróci na boisko, ale sztab szkoleniowy nie chce ryzykować przedwczesną decyzją o tym, by Sander grał w pełnym wymiarze. To mogłoby spowodować odnowienie kontuzji i drużyna, jak i sam siatkarz, znaleźliby się w bardzo trudnej sytuacji. – Czekamy cały czas na Taylora, bo to bardzo wartościowy zawodnik w wielu elementach i doda nam jakości, jak wróci i będzie zdrowi. Musimy się teraz mierzyć z tym, że gramy z czołowymi polskimi drużynami bez zawodnika, który może nam bardzo dużo dać – rozkłada ręce trener Gogol.

W poniedziałek PGE Skra zmierzy się we własnej hali ze Stalą Nysa. Początek meczu o godz. 20.30, a bilety można kupować na bilety.skra.pl.

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*