Royal Charleroi – Lech Poznań 2:1 

Biuro Prasowe KKS Lech Poznań tekst Lilianna Szymczak , zdjęcia Adam Jastrzębowski/lechpoznan.pl

Poznański zespół zwyciężył w czwartek 2:1 po golach Daniego Ramireza oraz Tymoteusza Puchacza. Lech awansował do fazy grupowej Ligi Europy, zapewniając sobie niemal 3 mln euro premii.

Skład Lecha Poznań na mecz z Royal Charleroi:

Filip Bednarek – Alan Czerwiński, Lubomir Šatka (kapitan), Djordje Crnomarković, Vasyl Kravets – Jakub Kamiński, Pedro Tiba, Jakub Moder, Tymoteusz Puchacz – Dani Ramirez – Mikael Ishak

Ławka rezerwowych: Marko Malenica – Thomas Rogne, Karlo Muhar, Filip Marchwiński, Nika Kacharava, Michał Skóraś, Mohammad Awwad

Royal Charleroi – Lech Poznań 2:1

Wypowiedzi po meczu Royal Charleroi – Lech Poznań

Lech Poznań po bardzo emocjonującym spotkaniu pokonał na wyjeździe belgijski Royal Charleroi 2:1 i wywalczył awans do fazy grupowej Ligi Europy. Tak spotkanie na Stade du Pays de Charleroi skomentowali przedstawiciele Kolejorza.

Trener Dariusz Żuraw:

Mogę powtórzyć to, co powiedziałem chłopakom w szatni, jestem z nich dumny, napisaliśmy dziś historię. To coś pięknego jak ten zespół się budował, dojrzewał i zmieniał sposób grania. Jestem dumny z tego, co ten zespół w pucharach. Trzy mecze na wyjeździe, każdy z nich z przeciwnikami rozstawionymi wyżej od nas i z takimi, z krajów których już dawno nie udało się pokonać.

Dzisiejsze spotkanie było wyrównane, prowadziłyśmy 2:0, druga połowa zaczęła się gorzej dla nas, chociaż szczerze mówiąc ani rzutu karnego ani kartki żółtej i czerwonej ja bym tego nie zagwizdał. Wszyscy zawodnicy, którzy weszli dali dobre zmiany, udało się utrzymać wynik do końca i myślę, że wygraliśmy zasłużenie. Będziemy patrzeć na losowanie i na to, na kogo trafimy. Radość radością, ale mamy w niedzielę spotkanie w Gliwicach. Dopiero po nim będzie moment na odpoczynek.

Filip Bednarek (bramkarz Lecha Poznań):

W pierwszej połowie poza dwoma strzałami rywali nie miałem właściwie nic do roboty. Mimo tego, że prowadziliśmy do przerwy 2:0, to wiedzieliśmy, że pierwszy kwadrans po zmianie stron i ten sztorm przyniósł im rzut karny. Udało mi się go obronić, ale potem i tak oni dość szybko strzelili kontaktowego gola. Wiedzieliśmy, że wtedy będą dalej napierać, a czerwona kartka nie ułatwiła nam zadania w kwestii bronienia się. Pokazaliśmy jednak wielkiego ducha, wielki charakter, a na sam koniec często to liczy się najbardziej. Pracowaliśmy na ten awans, pokazywaliśmy od początku eliminacji, że na to zasługujemy i dzisiaj też to udowodniliśmy.

 

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*