Agata Guściora: Trudno opisać słowami to, jak bardzo chce mi się grać

Biuro Prasowe GKS Górnik Łęczna (piłka nożna kobiet) tekst i zdjęcie

– Bardzo tęsknię za boiskiem – przyznaje nasza obrończyni Agata Guściora. Popularna „Guścia” wróciła niedawno do treningów po blisko półtorarocznej przerwie spowodowanej urazem, a w rozmowie z klubowym portalem opowiada o trudnym czasie kontuzji, chwilowym powrocie do gry w czerwcowym Pucharze Polski, ale też o tym, czy nie obawia się konkurencji.

Jak się czujesz po powrocie do treningów?

Wróciłam równo dwa tygodnie temu. Jeszcze zanim zaczęłam pracę z dziewczynami, trenowałam indywidualnie, więc jeśli chodzi o kwestie typowo piłkarskie, to czuję się bardzo dobrze. Czuję jednak ogromną różnicę mentalną, bo dla mnie kluczowy był powrót do szatni, bycie blisko drużyny. Na tym zależało mi najbardziej.

Ostatnie miesiące nie były dla Ciebie łatwe. Pod koniec czerwca rozegrałaś kilkanaście minut w półfinale i finale Pucharu Polski, a później znów wypadłaś z gry. Co się stało?

Niestety dwa dni po finale musiałam poddać się artroskopii. Od lutego normalnie trenowałam z drużyną, ale wciąż nie miałam zgięcia w kolanie. Zgoda na treningi była więc wydana ryzykownie, ale liczono na to, że podczas pracy organizm zareaguje i kolano naturalnie strzeli, a co za tym idzie, wróci mi pełny zakres ruchu. Tak się jednak nie stało. Mogłam co prawda zagrać w niepełnym wymiarze czasu w Pucharze Polski, ale mówiąc szczerze, na boisku czułam się kiepsko, nie tylko fizycznie, ale i psychicznie. Wiedziałam, że nie jestem w pełni zdrowa, a to sprawiało, że mimowolnie myślałam o kolanie. Po zabiegu, z racji tego, że mój organizm bardzo mocno reaguje na każdą ingerencję, czas powrotu znów się wydłużył… Teoretycznie powinnam być gotowa do gry po sześciu – ośmiu tygodniach, a minęły już trzy miesiące.

Czyli to, co mówią często sportowcy, że wracając po kontuzji, mimowolnie sprawdza się, czy wszystko jest w porządku, bo czuje się ogromny strach, jest prawdą?

Zdecydowanie. Teraz czuję się już dużo lepiej, ale mimo wszystko, to jeszcze nie jest to samo. Nie wiem, czy wynika to z tego, iż czasem czuję jeszcze to kolano, ale faktem jest, że najgorszy przy powrocie jest strach. Obawa o to, czy kontuzja się nie odnowi. Po takich urazach przestajemy ufać swojemu organizmowi, każdy ruch jest skomplikowany.

Tęsknisz za grą?

Ostatni „pełny” mecz rozegrałam 12 maja 2019 roku. Wtedy też doznałam kontuzji. Odpowiedź brzmi więc: tęsknię bardzo. Trudno nawet opisać słowami to, jak bardzo chce mi się grać. Oczywiście, zagrałam ileś minut w Pucharze, ale to nie było to samo, bo nie byłam w stu procentach gotowa. Brakuje mi tego, by zagrać od początku do końca, by poczuć rytm meczowy.

W tym sezonie chyba szczególnie trudno patrzyło ci się na mecze Górnika, gdy dziewczynom na początku nie szło zbyt dobrze?

Dla mnie każdy mecz był niezwykle trudnym przeżyciem. Siedzisz na trybunach, oglądasz i nic nie możesz zrobić. Gra nam się nie kleiła, a to tylko zwiększało negatywne emocje. Ta bezradność to najgorsze, co może być.

Jesteś typem zawodniczki, która dużo podpowiada. Próbowałaś jakoś doradzać drużynie, gdy traciła punkty?

Nie będę ukrywać, że tak. W zasadzie podczas każdego meczu, poza ostatnim, gdy Łęczna była już w czerwonej strefie, zawsze w przerwie schodziłam do szatni. Z trybun często widać więcej niż z poziomu murawy, więc starałam się podpowiadać, przekazywać konstruktywne uwagi. Niezależnie od kontuzji, od tego, której z nas aktualnie nie ma na boisku, jesteśmy drużyną. Chcemy wygrywać wspólnie, dokładać swoje cegiełki.

To kiedy będziesz mogła pomóc drużynie na boisku?

W poniedziałek będę miała badanie, które pozwoli odpowiedzieć na to pytanie. Jeśli nie będę miała dużej różnicy w sile między jedną a drugą nogą, powinnam dostać zgodę na powrót do treningów na pełnych obciążeniach. Co za tym idzie, jeśli będę dobrze wyglądała na treningach, być może dostanę szansę na występ w najbliższym meczu. Nie chcę się jednak na to nastawiać, bo jeśli coś pójdzie nie po mojej myśli, będę zawiedziona.

A boisz się trochę konkurencji? W tym sezonie na środku obrony jest spora rywalizacja.

Mówiąc szczerzę, konkurencja jest wyjątkowo duża! Nigdy się z taką nie spotkałam w Górniku, a kilka dobrych lat tu gram (śmiech). Mimo to nie boję się rywalizacji, bo według mnie podwyższa ona poziom i powoduje, że każda z nas wie, że nie jest niezastąpiona. Na pewno zrobię wszystko, by jak najszybciej wrócić do składu. Decyzja będzie jednak należała do trenera.

Czysto teoretycznie: jesteś gotowa, by grać wyżej, np. w pomocy, jeśli taka będzie decyzja trenera?

W Górniku grałam już chyba na każdej pozycji, poza bramką. Zaczynałam na środku pomocy, a w międzyczasie miałam nawet epizod na “dziewiątce”, więc nie boję się niczego, mimo że najlepiej czuję się, grając w defensywie. Jeśli jednak trener zdecyduje, żebym zagrała w środku pola, oczywiście będę tam grać.

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*