Zaległości dla Asseco Arki

Sopot, 19.01.2020 EKSTRAKLASA PLK KOSZYKOWKA MEZCZYZN MECZ Trefl Sopot - Asseco Arka Gdynia POLISH BASKETBALL LEAGUE GAME Trefl Sopot - Asseco Arka Gdynia NZ Pawel Leonczyk , dariusz wyka FOT. WOJCIECH FIGURSKI / 058sport.pl

Biuro Prasowe Energa Basket Liga tekst , zdjęcie archiwalne

W zaległym spotkaniu 1. kolejki Energa Basket Ligi po wyrównanej końcówce Asseco Arka Gdynia pokonała Polpharmę Starogard Gdański 92:90.

Gdynianie rozpoczęli spotkanie od prowadzenia 5:0, ale Polpharma błyskawicznie na to odpowiadała trafieniami Jamesa Washingtona i Sebastiana Kowalczyka, tym samym zdobywając przewagę. Później świetnie trafiał też Grzegorz Surmacz, a goście mieli inicjatywę. Dzięki zagraniu Washingtona w ostatniej sekundzie po 10 minutach było 28:23 dla przyjezdnych. Trafienia nowego gracza w składzie trenera Marka Łukomskiego – Joe Furstingera – sprawiały, że uciekali nawet na 10 punktów. Sytuację starał się poprawiać Filip Dylewicz, ale jego akcje to zdecydowanie za mało. Po zagraniu 2+1 Trevona Allena pierwsza połowa zakończyła się wynikiem 50:39.

Trzecią kwartę zespół trenera Przemysława Frasunkiewicza rozpoczął od serii 7:0 i znacznie zbliżył się do rywali. Szybko zareagował na to trójką James Washington, a dzięki Stevenowi Haneyowi to starogardzianie ciągle kontrolowali wydarzenia na parkiecie. Asseco Arka nadal goniła, ważną rolę spełniał Wojciech Czerlonko, a po trójce Przemysława Żołnierewicza zdobywała przewagę. Po 30 minutach było 75:73. W czwartej kwarcie gdynianie potrafili uciec na sześć punktów dzięki zagraniu Igora Wadowskiego. Polpharma się nie poddawała i po kilku minutach doprowadziła do remisu po rzutach wolnych Jacka Jareckiego, a to oznaczało emocje w końcówce. Kluczowa akcja należała do Krzysztofa Szubargi – jego wejście na kosz dało trzy punkty przewagi gdynianom w ostatnich sekundach. Ostatecznie Asseco Arka wygrała 92:90.

Najlepszym graczem gospodarzy był Przemysław Żołnierewicz z 24 punktami i 4 zbiórkami. Peter Olisemeka zanotował dla gości 15 punktów i 7 zbiórek.

– Przespaliśmy całą pierwszą połowę. Na szczęście w drugiej wyglądało to zupełnie inaczej. Wyszliśmy bardziej agresywnie, co od razu przyniosło efekty. Później wynik był cały czas na krawędzi, a spotkanie przerodziło się w brzydki mecz walki. Ale i takie trzeba umieć wygrywać – mówił po meczu Wojciech Czerlonko.

 

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*