Wisła Kraków – Podbeskidzie Bielsko-Biała 3:0

KRAKOW 24.10.2020 MECZ 8. KOLEJKA PKO EKSTRAKLASA SEZON 2020/21 POLISH FOOTBALL TOP LEAGUE MATCH IN KRAKOW: WISLA KRAKOW - PODBESKIDZIE BIELSKO-BIALA NZ JEAN CARLOS BRAMKA GOL RADOSC FOT JAKUB GRUCA / 400mm.pl

Biuro Prasowe Wisła Kraków tekst Karolina Biedrzycka , zdjęcia /Wisła Kraków

Trzy bramki i pierwsze zwycięstwo w tym sezonie na własnym obiekcie – czy można wymagać więcej? Mimo apatycznego początku, Wiślacy pokonują kolejnego beniaminka i zgarniają jakże ważny komplet punktów w pojedynku z Podbeskidziem Bielsko-Biała.

Wisła Kraków – Podbeskidzie Bielsko-Biała 3:0 (1:0)
1:0 Jean Carlos 35’
2:0 Chuca 61’
3:0 Błaszczykowski 91’

Wisła Kraków: Buchalik – Abramowicz, Sadlok , Frydrych, Szot – Chuca, Basha, Plewka – Jean Carlos (83’ Żukow), Brown Forbes (77’ Buksa), Yeboah (67’ Błaszczykowski)

Podbeskidzie Bielsko-Biała: Leszczyński – Gach (64’ Rundić), Bashlay, Komor, Modelski – Rzuchowski (70’ Nowak), Sitek, Sierpina (70’ Myakushko), Marzec (86’ Ivan Martin), Kocsis – Biliński (70’ Biliński)

Żółte kartki: Brown Forbes, Sadlok, Frydrych – Sitek, Kocsis

Czerwona kartka: Komor

Sędziował: Paweł Gil (Lublin)

Wypowiedzi trenerów:

Krzysztof Brede – Podbeskidzie Bielsko-Biała

„Przegraliśmy mecz 0:3, więc wynik sam wskazuje, że Wisła była bardziej skuteczna i wykorzystała swoje sytuacje. Mieliśmy bardzo dobry plan, który realizował mój zespół. Graliśmy tak, jak chcieliśmy, szczególnie w pierwszej połowie, kiedy od rozpoczęcia meczu do ostatniej sekundy konstruowaliśmy wiele akcji z prędkością, z polotem, z przyspieszeniem gry, ale nie zdobyliśmy bramki. To był problem. Wiadomo, że jak się zdobywa gola, to jest łatwiej, zespół się napędza. Z drugiej strony Wisła oprócz jednej sytuacji po szybkim wprowadzeniu piłki ze stałego fragmentu gry nie zagroziła nam. Drugą połowę zaczęliśmy tak, jak chcieliśmy. Zależało nam na tym, aby utrzymać grę z pierwszej części. Kreowaliśmy znowu sytuacje, co potwierdzają statystyki, ale ważne w piłce jest to, co w sieci. Ostatnia bramka pokazała, że jakość uderzeń w piłce nożnej jest najistotniejsza. Nie byliśmy dzisiaj zespołem słabszym, ale byliśmy mniej skuteczni i popełniliśmy proste błędy, co najbardziej boli. Wiadomo, że najtrudniej jest wyeliminować właśnie je, ale środki treningowe, jakie stosujemy jeśli chodzi o organizację gry w ataku, w przejściach są bardzo dobrze realizowane przez mój zespół” – powiedział opiekun Podbeskidzia.

Artur Skowronek – Wisła Kraków

„Ten mecz był dla nas bardzo trudny. Szczególnie w pierwszej połowie przeciwnik był bardzo dobrze poukładany i odpowiednio nastawiony do spotkania. Było dużo dyscypliny, wysokiego pressingu, doskoku i to sprawiało nam trudności w tym, żeby grać to, co sobie założyliśmy. Mamy jednak świadomą drużynę, która wie, że pomimo zdobytej bramki należało wprowadzić kilka korekt. Dobrze, że odpowiednio zareagowaliśmy w drugiej połowie. Było trochę więcej gry, której oczekujemy od siebie na co dzień w treningu i którą chcemy przełożyć na ligę. Gratulacje dla zawodników przede wszystkim dlatego, że w tych trudnych momentach byliśmy drużyną. Teraz myślimy tylko o przyszłości, o bliskiej przyszłości, czyli o meczu z Lechią Gdańsk” – zaczął. „Chcieliśmy być sobą, czyli grać wysokim pressingiem, tym bardziej u siebie. Pragnęliśmy dać sygnał sobie, rywalowi i kibicom, że w naszym domu jesteśmy silni. I ten wysoki pressing przy dobrej organizacji zawsze daje taką szansę, żeby kontrolować mecz. Ale tak, jak powiedziałem na początku uważam, że Podbeskidzie zagrało dobre zawody. Szczególnie w pierwszej połowie, ale miało też sytuacje w drugiej części meczu. Często tak jest, że gra się tak, jak przeciwnik pozwala. Dziś Podbeskidzie na dużo nie pozwoliło” – zauważył.
Link do konferencji WIDEO: https://youtu.be/FjpM2ooKExc

Rozmowa z Maciejem Sadlokiem:

„Nie da się ukryć, że cieszymy się z takiego rezultatu. To zawsze jest niebezpieczny moment – po takim wysokim zwycięstwie trzeba być naprawdę skoncentrowanym. Nie jest to łatwe, ale tak jest po prostu skonstruowany człowiek. Natomiast pokazaliśmy, że twardo stąpamy po ziemi” – mówił Maciej Sadlok.
„Całej tej sytuacji nie widziałem w kamerach, a czasem na ekranie widać to wszystko lepiej. Zauważyłem jednak, że piłka może być w moim zasięgu. Zostałem chwycony za rękę przez przeciwnika i poczułem, że coś spycha mnie do ziemi. To nie było szukanie jedenastki, a zwykła walka i błąd gracza Podbeskidzia” – podkreślał.
„Od niedzieli zapominamy o tym meczu i pracujemy na to, aby w środę pokazać się z dobrej strony. Fajnie, że w każdym spotkaniu mogę występować, bo człowiek po prostu ma satysfakcję z tego, że może grać. Ostatni czas nie jest łatwy dla futbolu, więc trzeba się cieszyć z tego, że można wybiec na boisko” – dodał.

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*