Nasze zawodniczki w izolacji. „Nikomu nie życzę, by musiał przechodzić przez to, co ja”

Biuro Prasowe GKS Górnik Łęczna (piłka nożna kobiet) tekst , zdjęcie archiwalne

Ewelina Kamczyk, Nikola Karczewska przebywają aktualnie w izolacji społecznej, Małgorzata Grec na kwarantannie. U dwóch pierwszych wykonany podczas zgrupowania reprezentacji Polski test na obecność koronawirusa COVID-19, dał wynik pozytywny.

Badania zostały przeprowadzone przed piątkowym meczem biało-czerwonych z Azerbejdżanem. – Czułam się wtedy bardzo dobrze, zarówno fizycznie, jak i w obecności drużyny. Byłam testowana na nowej pozycji, na „dziesiątce” i wszystko szło super. Bardzo chciałam wystąpić w tamtym meczu. Gdy trener dostał wyniki, zaczął wyczytywać nazwiska. Usłyszałam „Karczewska” i powiedziałam sobie pod nosem „nie”… Po chwili usłyszałam swoje imię – opowiada „Kamyk”. – Byłam wściekła, popłynęły łzy, ale razem z dziewczynami stwierdziłyśmy, że nic nie dzieje się bez przyczyny, że na pewno ta sytuacja czegoś nas nauczy, wyćwiczy nasz charakter – dodaje.

Małgorzata Grec zgrupowanie reprezentacji musiała opuścić pomimo negatywnego wyniku testu, a ze względu na bliski kontakt właśnie z Eweliną Kamczyk, z którą była w pokoju. – Było mi przykro, że nie mogę wspierać dziewczyn, ale jeśli nie mamy na coś wpływu, musimy zacisnąć zęby i jakoś to przetrawić – mówi Gosia Grec.

– Byłam pewna, że jestem zdrowa, ale dzień po powrocie z kadry i u mnie pojawiły się objawy choroby. Zaczęłam się gorzej czuć, a dwa dni później, okazało się, że nie mam smaku i węchu, a po wstaniu z łóżka, nie byłam pewna, czy mam 21 czy 71 lat, nie ubliżając osobom starszym – opisuje Grec. – Smaku i węchu nie mam do teraz i nikomu tego uczucia nie polecam. Zauważyłam to, gdy jadłam tajską zupę, którą przyniosła mi pod drzwi znajoma. Jadłam, jadłam i sobie myślę: „o co chodzi, restauracja nie dodała papryczki?!”. Później zrobiłam kawę i nic, wieczorem herbatę – to samo, zero smaku. Nawet powąchałam perfumy, które nagle straciły zapach. Wtedy się zorientowałam – kontynuuje.

U Eweliny Kamczyk objawy zakażenia koronawirusem pojawiły się także dopiero wtedy, gdy wróciła do domu, by tam przechodzić kwarantannę. – Początkowo nie miałam żadnych objawów. Natomiast jeszcze na zgrupowaniu, gdy się izolowałyśmy, wszystko zaczęło mnie swędzieć. Zrzuciłam to jednak na barki podświadomości i stresu, bo kiedyś miałam już podobną sytuację. Następnego dnia zaczęło boleć mnie gardło i głowa. Do tego szybko doszła gorączka, najwyższa bodajże 39,2. Szybko jednak spadła do 38,8 i na takim poziomie się utrzymywała. Teraz jest już na szczęście lepiej, ale bolą mnie mięśnie, nogi, plecy – przyznaje najskuteczniejsza piłkarka czterech ostatnich sezonów Ekstraligi.

Zarówno Kamczyk, jak i Grec, mimo choroby, nie odpuściły do końca treningów. Aktualnie ćwiczą, łącząc się zdalnie z trenerem przygotowania motorycznego, Pawłem Wolińskim, ale nie jest to wcale łatwe.

– Drugiego dnia, kiedy czułam się najgorzej, po skończonym treningu, usiadłam na łóżku i byłam w szoku, bo byłam zmęczona jak po meczu – zaznacza nasza defensorka. – Każde ćwiczenie było wykańczające. Po jednych zajęciach i rozmowach z trenerami nieco odpuściłam, bo nie można się nadwyrężać przy gorączce – wtóruje jej Ewelina, przestrzegając przy tym innych.

– Musimy się nauczyć żyć z koronawirusem – to jasne. Jak na razie jednak to nowe zjawisko i patrzy się na nie inaczej niż chociażby na grypę. To, co mogę potwierdzić to fakt, że COVID istnieje i sprawia, że człowiek jest bardzo osłabiony. Chciałabym zaapelować, by każdy z nas nosił maseczki, zachowywał dystans, bo nikomu nie życzę, by musiał przechodzić przez to, co ja – mówi.

– Oczywiście na tę chorobę każdy reaguje inaczej, ale dla mnie najgorsze jest siedzenie w domu. Nie pamiętam, kiedy ostatnio spędziłam w czterech ścianach 10 dni. Nawet podczas lockdown’u wychodziłam chociażby do ogrodu, by pobiegać. Teraz mogę co najwyżej wyjść w maseczce na balkon, by pomachać policjantom – śmieje się Grec.

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*