Piątkowe zwycięstwa gości

Biuro Prasowe Energa Basket Liga tekst , zdjęcie archiwalne

Rewelacyjna druga połowa Zastalu Enei, wygrana we Włocławku

Zastal Enea BC Zielona Góra szczególnie w drugiej połowie zagrał rewelacyjnie i ostatecznie pokonał Anwil Włocławek aż 90:67 w hicie 11. kolejki Energa Basket Ligi.

Mistrzowie świetnie weszli w ten mecz – najpierw po rzucie wolnych Blake’a Reynoldsa było już 9:0, a po późniejszej trójce Marcela Ponitki nawet 15:3. Gospodarze odpowiedzieli na to serią 8:0, co pozwoliło im wrócić do gry. Janis Berzins i Kris Richard trafiali jednak ważne trójki – ich Zastal Enea po 10 minutach prowadził 24:17. Anwil na początku drugiej kwarty pokazywał, że stać go na więcej. Po siedmiu punktach bez odpowiedzi rywali i akcji wykończonej przez McKenzie’ego Moore’a był remis – po 24. Mecz się zdecydowanie wyrównał, chociaż po wsadzie Geoffreya Groselle’a uciekał jeszcze na pięć punktów. Rotnei Clarke poprawiał jeszcze sytuację swojej ekipy, ale trafienie Krisa Richarda ustawiło wynik spotkania po pierwszej połowie na 45:41.

W trzeciej kwarcie zespół trenera Żana Tabaka ponownie miał już osiem punktów przewagi po kolejnych trafieniach Berzinsa i Richarda. Włocławianie tym razem nie do końca radzili sobie z twardą obroną przeciwników. Zastal Enea z kolei złapał bardzo dobry ofensywny rytm i grał coraz bardziej swobodnie. Akcje Freimanisa oraz Lundberga oznaczały, że po 30 minutach było 67:52. W kolejnej części meczu drużyna z Zielonej Góry nie pozwalała na zbyt wiele rywalom, całkowicie kontrolując wydarzenia na parkiecie. Dzięki kolejnej trójce Richarda uciekała nawet na 25 punktów! Tego Anwil nie był już w stanie odrobić. Ostatecznie Zastal Enea zwyciężył 90:67.

Najlepszym zawodnikiem gości był Blake Reynolds z 19 punktami, 7 zbiórkami i 3 asystami. W ekipie gospodarzy wyróżniał się McKenzie Moore z 16 punktami, 7 zbiórkami i 3 asystami.

30 punktów Sandersa, Enea Astoria pokonuje Asseco Arkę

Spore emocje w końcówce piątkowego meczu Energa Basket Ligi w Gdyni! Ostatecznie Enea Astoria Bydgoszcz, prowadzona przez Coreya Sandersa, pokonała Asseco Arkę 78:75.

Od początku spotkania można było zaobserwować inicjatywę w ataku gospodarzy. Najpierw prowadzili 10:4 po trafieniu Filipa Dylewicza, a później nawet 15:6 po rzucie wolnym Przemysława Żołnierewicza. Trójki Marcina Nowakowskiego i Michała Aleksandrowicza pozwoliły Enea Astorii wrócić do gry, ale ostatecznie po 10 minutach to gdynianie wygrywali pięcioma punktami. W drugiej kwarcie bydgoszczanie poprawili obronę i dość szybko zbliżyli się nawet na dwa punkty. Po kilku chwilach do remisu doprowadził Łukasz Frąckiewicz, a późniejsza trójka Tomislava Gabricia dawała ekipie trenera Artura Gronka minimalną przewagę. Akcją 2+1 Żołnierewicz ustawił wynik po pierwszej połowie na 39:37.

Początek trzeciej kwarty to sporo nieskutecznych akcji z obu stron. Zryw Coreya Sandersa oraz dobitka Markusa Loncara sprawiły, że Enea Astoria uciekła nawet na cztery punkty. Gospodarze ciągle byli blisko, bo mogli liczyć na Wadowskiego oraz Żołnierewicza. Dzięki akcji Jakuba Nizioła goście po 30 minutach prowadzili jednak 53:50. Gabrić oraz Sanders w kolejnej części meczu robili wszystko, aby utrzymać przewagę bydgoszczan. Asseco Arka trafiała sporo rzutów wolnych i dzięki temu ciągle utrzymywała się w grze. Końcówka była bardzo emocjonująca i zacięta, ale w kluczowych momentach piłkę w rękach miał skuteczny z dystansu Sanders. Ostatecznie zespół trenera Gronka zwyciężył 78:75.

Najlepszym graczem gości był Corey Sanders z 30 punktami, 7 zbiórkami i 5 asystami. Przemysław Żołnierewicz zdobył 20 punktów, 5 zbiórek i 4 asysty dla gospodarzy.

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*