Niedzielne spotkania za nami , Arged BMSlam Stal i Pszczółka Start ze zwycięstwami

Biuro Prasowe Energa Basket Liga tekst , zdjęcia Andrzej Romański/EBL

HydroTruck lepszy od GTK

GTK Gliwice goniło rywali przez cały mecz, ale ostatecznie to HydroTruck Radom zwyciężył 87:80 w niedzielnym spotkaniu 12. kolejki Energa Basket Ligi.

HydroTruck rewelacyjnie zaczął ten mecz – prowadził nawet 13:0 po trafieniach Bretta Prahla oraz Filipa Zegzuły. Szybko trzy faule złapał Jordon Varnado, a gospodarze powiększali przewagę. Zegzuła tylko w tej części meczu zdobył 14 punktów, a po rzutach Danilo Ostojicia Radomianie byli zdecydowanie lepsi po 10 minutach – aż 30:9! W drugiej kwarcie za odrabianie części strat wzięli się Varnado oraz Henderson, ale to ekipa trenera Roberta Witki kontrolowała wydarzenia na parkiecie. Nadal bardzo dobrze radził sobie Ostojić, a HydroTruck po pierwszej połowie wygrywał 49:30.

W trzeciej kwarcie zespół trenera Mathiasa Zollnera krok po kroku zmniejszała różnicę. Duża w tym zasługa Hendersona oraz Perkinsa, natomiast po trójce Rhetta gliwiczanie przegrywali już zaledwie dziewięcioma punktami. Trafienia Dayona Griffina oraz Nickolasa Neala ustawiły wynik po 30 minutach na 73:60. W ostatniej części meczu kolejny zryw GTK pozwolił tej ekipie zbliżyć się na osiem punktów. Później było jeszcze lepiej, bo po rzutach Varnado przyjezdni przegrywali tylko czterema punktami! W końcówce kluczowe rzuty trafili Ostojić oraz Zegzuła i to HydroTruck zwyciężył 87:80.

Filip Zegzuła rzucił dla gospodarzy 24 punkty! W ekipie gości wyróżniał się Josh Perkins z 22 punktami, 5 zbiórkami i 4 asystami.

PGE Spójnia wygrała we Włocławku!

Świetny mecz zespołu ze Stargardu! W niedzielnym spotkaniu Energa Basket Ligi PGE Spójnia pokonała na wyjeździe Anwil Włocławek 96:84.

Trójki Mateusza Kostrzewskiego i Ricky’ego Tarranta dały PGE Spójni prowadzenie 6:0 na początku spotkania. Później przyjezdni uciekali nawet na 13 punktów po akcji wykończonej przez Baylee Steele’a! Anwil miał spore problemy zarówno w ofensywie, jak i w defensywie, a po 10 minutach drużyna trenera Macieja Raczyńskiego wygrywała aż 24:8! W drugiej kwarcie zespół z Włocławka zaczął grać lepiej w ataku – była to zasługa głównie Deishuana Bookera. W pewnym momencie zanotował serię 9:0 i przegrywał tylko dziewięcioma punktami. Goście ciągle kontrolowali jednak sytuację, bo mogli liczyć na skuteczność Ricky’ego Tarranta. W końcówce tej części meczu kolejne trafienia Radicia oraz Bookera sprawiły, że ekipa trenera Marcina Woźniaka przegrywała tylko 43:46.

W trzeciej kwarcie po rzucie wolnym Rotnei Clarke’a gospodarze zbliżyli się nawet na punkt, ale trójki Raymonda Cowelsa dawały trochę spokoju stargardzianom. Anwil ciągle był bardzo blisko, ale nie potrafił doprowadzić chociażby do remisu. Kolejne rzuty Matczaka oraz Cowelsa sprawiły, że po 30 minutach było już 71:61. Czwartą kwartę PGE Spójnia rozpoczęła od serii 8:0, a to dawało tej drużynie jeszcze więcej pewności siebie. Włocławianie do samego końca walczyli o poprawę rezultatu. Na to nie pozwalali jednak ani Cowels, ani Młynarski. Zespół trenera Raczyńskiego do końca miał sytuację pod kontrolą i wygrał ostatecznie 96:84.

Najlepszym strzelcem gości był Raymond Cowels z 28 punktami i 9 zbiórkami. W ekipie gospodarzy 21 punktów rzucił Rotnei Clarke.

Emocje w Bydgoszczy! Enea Astoria pokonała Polpharmę

Enea Astoria dzięki lepszej końcówce pokonała Polpharmę Starogard Gdański 94:89 w ostatnim meczu 12. kolejki Energa Basket Ligi.

Początek meczu układał się lepiej dla gospodarzy, którzy po rzutach wolnych Tomislava Gabricia prowadzili już 9:4. Polpharma reagowała na to trafieniami Stevena Haneya oraz Joe Furstingera i zdobywała nawet przewagę. Coraz bardziej aktywny był jednak Jakub Nizioł, a Enea Astoria była lepsza. Po 10 minutach wygrywała jednak tylko 27:25. W drugiej kwarcie starogardzianie wychodzili na prowadzenie dzięki Peterowi Olisemece. Później ekipa trenera Artura Gronka zanotowała jednak serię 9:0 i po kolejnych trafieniach Michała Chylińskiego znacznie uciekała rywalom. Goście wracali jednak do gry – głównie dzięki Haneyowi oraz Washingtonowi, a do kolejnego remisu doprowadził Olisemeka. Po chwili kolejne rzuty Haneya i Olisemeki sprawiły, że pierwsza połowa zakończyła się wynikiem 47:51.

W trzeciej kwarcie po akcji wykończonej przez Łukasz Frąckiewicza gospodarze doprowadzili do remisu. Steven Haney po chwili sprawiał jednak, że zespół prowadzony przez trenera Roberta Skibniewskiego ponownie zdobywał przewagę. Mecz się zdecydowanie wyrównał, a dzięki zagraniu Jacka Jareckiego przyjezdni po 30 minutach byli lepsi – 71:68. W czwartej kwarcie Polpharma prowadziła nawet dziewięcioma punktami po efektownym wejściu na kosz Jamesa Washingtona. Enea Astoria odpowiedziała na to serią 11:0 (świetny fragment Sandersa) i ponownie miała przewagę. Końcówka była zacięta, ale starogardzianom zabrakło skuteczności. Rzuty wolne Chylińskiego oraz Nizioła ustawiły wynik na 94:89.

Najlepszym graczem gospodarzy był Tomislav Gabrić z 26 punktami i 6 zbiórkami. Steven Haney rzucił 20 punktów dla gości.

Ostrowianie niepokonani u siebie, wygrali z Polskim Cukrem

Kolejne zwycięstwo Arged BMSlam Stali w Energa Basket Lidze! Tym razem ostrowianie pokonali we własnej hali Polski Cukier Toruń 85:80.

Gospodarze rozpoczęli to spotkanie od prowadzenia 6:0 po trójce Taureana Greena. Torunianie odpowiedzieli na to serią 7:0, ale ich przewaga utrzymała się bardzo krótko. Świetnie radzili sobie Jakub Garbacz, a dzięki późniejszej akcji Carla Lindboma ostrowianie uciekali na osiem punktów. Po 10 minutach było 24:17. Druga kwarta była dość wyrównana, ale Polski Cukier nie odrabiał strat. Natomiast po późniejszych akcjach wykończonych przez Jarosława Mokrosa Arged BMSlam Stal zdobywała 11 punktów przewagi. To jednak nie wystraszyło zespołu trenera Jarosława Zawadki, który zanotował dobry ofensywny fragment. Swoje robił Damian Kulig i to głównie dzięki niemu zbliżył się na pięć punktów. Pierwsza połowa zakończyła się wynikiem 49:44.

W trzeciej kwarcie ekipa z Torunia starała się być ciągle bardzo blisko przeciwników. Pomagali w tym przede wszystkim Diduszko oraz Kulig, ale trzeba podkreślić, że drużyna trenera Łukasza Majewskiego nie chciała pozwolić na zbyt wiele i kontrolowała sytuację. James Florence i Chris Smith sprawiali, że po 30 minutach było 73:60. W kolejnej części spotkania po rzutach Keyshawna Woodsa oraz Carltona Bragga przyjezdni zbliżali się jeszcze na siedem punktów. Gospodarze ciągle byli jednak lepsi, a ważnych momentach nie zawodzili Jakub Garbacz oraz Josip Sobin. Ostatecznie zwyciężyli 85:80.

Najlepszym strzelcem ostrowian był James Florence z 19 punktami i 4 asystami. W ekipie przyjezdnej wyróżniał się Donovan Jackson z 22 punktami i 5 asystami.

Łączyński bohaterem Pszczółki Startu!

Kamil Łączyński trafił rzut na zwycięstwo Pszczółki Start! Lublinianie pokonali w sobotnim meczu Energa Basket Ligi MKS Dąbrowa Górnicza 76:74.

Kamil Łączyński bardzo dobrze rozpoczął to spotkanie – głównie dzięki niemu Pszczółka Start prowadziła nawet 12:1. Straty starał się odrabiać przede wszystkim Sacha Killeya-Jones, ale był raczej osamotniony. Rzuty wolne Mateusza Dziemby oraz Lestera Medforda sprawiły, że po 10 minutach było 17:8, co było potwierdzeniem sporych problemów MKS w ofensywie. W drugiej części meczu obie drużyny nie pokazywały najlepszej skuteczności. W końcu zaczął jednak trafiać Damian Jeszke, nieźle spisywał się też Sherron Dorsey-Walker, a dzięki zagraniu Kamila Łączyńskiego pierwsza połowa zakończyła się wynikiem 34:24.

W trzeciej kwarcie MKS zanotował rewelacyjną serię 10:0 i po kolejnych akcjach Michała Nowakowskiego oraz Sachy Killeya-Jonesa był już remis! Po kilku chwilach rzuty wolne tego drugiego dały dąbrowianom minimalną przewagę. Lublinianie byli w sporych opałach, bo w pewnym momencie po akcji Lee Moore’a goście prowadzili nawet dziewięcioma punktami! Po 30 minutach było 55:45. W kolejnej części spotkania Pszczółka Start krok po kroku odrabiała straty. Po kolejnych akcjach Borowskiego i Sharmy najpierw zbliżała na dwa punkty, a rzuty wolne Łączyńskiego dały remis. W końcówce po trójce Elijaha Wilsona zespół trenera Alessandro Magro ponownie miał pięć punktów przewagi. Sytuacja ciągle się zmieniała, ale kluczowym momencie nie zawiódł Kamil Łączyński! To jego rzut dał zespołowi z Lublina zwycięstwo 76:74.

Najlepszym zawodnikiem gospodarzy był Kamil Łączyński z 16 punktami i 9 asystami. W ekipie gości wyróżniał się Sacha Killeya-Jones z 23 punktami i 7 zbiórkami.

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*