Spokojnie, a potem odjazd!

Biuro Prasowe Łomża Vive Kielce tekst Magda Pluszewska , zdjęcie archiwalne

W meczu 9. serii PGNiG Superligi drużyna Łomża Vive Kielce pokonała Piotrkowianina Piotrków Trybunalski 38:24. Mecz był wyrównany tylko przez chwilę – Mistrzowie Polski już w trakcie pierwszej połowy wypracowali większą przewagę, którą jeszcze powiększali w drugiej części gry. Bardzo dobre wystęyp zaliczyli między słupkami Mateusz Kornecki i Andreas Wolff, a kolejny już raz Tomasz Gębala pokazał, że ciągnie go do ataku, gdzie zdobył 5 bramek.

Piotrkowianin Piotrków Tryb. – Łomża Vive Kielce 24:38 (12:20)

Piotrkowianin Piotrków Tryb.: Kot, Ligarzewski – Matyjasik, Szopa, Kaźmierczak, Swat, Turkowski, Surosz, Mosiołek, Mastalerz, Tórz, Pacześny, Rutkowski

Łomża Vive Kielce: Kornecki, Wolff – Vujović, Olejniczak, Sićko, A. Dujshebaev, D. Dujshebaev, Tournat, Lijewski, Moryto, Surgiel, Kaczor, Gębala, Karalek, Gudjonsson

Pierwsza siódemka: Wolff – Surgiel, D. Dujshebaev, Gębala, Torunat, Lijewski, Moryto

Bardzo dynamicznie i ciekawie rozpoczęło się to wyjazdowe spotkanie w Piotrkowie. Zawodnicy Łomża Vive Kielce zdobywali bramki w każdy możliwy sposób – zaczęło się od rzutu karnego Arkadiusza Moryto, a kolejne trafienia padały z ataku pozycyjnego oraz z kontry. Obie ekipy postawiły na aktywną obronę – kielecka często zmuszała rywali do błędów, piotrkowska łapała na blok naszych atakujących. Gospodarze bez kompleksów oddawali rzuty z pierwszej i drugiej linii na bramkę Andreasa Wolffa. Raz udawało się pokonać naszego bramkarza w fantastycznym stylu – np. Kamilowi Misiołkowi, który w czternastej minucie posłał piłkę idealnie w okienko, ale wiele razy Andi stawał piłce na drodze, mając po kwadransie gry ponad 40% skuteczność. Prowadziliśmy 10:7.

Wtedy też trener Talant Dujshebaev wymienił większość składu – na boisku pozostali tylko Wolff i Krzysztof Lijewski. Pozostałych zawodników z pierwszej siódemki zastąpili Sigvaldi Gudjonsson, Sebastian Kaczor, Michał Olejniczak, Szymon Sićko i Artsem Karalek. Białorusin w obronie grał na swojej wyjściowej pozycji – na środku – w ataku natomiast – podobnie jak Nicolas Tournat w meczu z Kaliszem – wędrował na lewe skrzydło. Już w pierwszej akcji po zmianie warty pięknym „samolotem” popisali się Krzysztof Lijewski i Szymon Sićko.

Skończyła się rozgrzewka, kielczanie wrzucili piąty bieg i w błyskawicznym tempie zaczęli odjeżdżać podopiecznym Bartosza Jureckiego. Ostatnie trafienie tej części gry zdobył Branko Vujović, ustalając jej wynik na 20:12.

W drugiej połowie sprawy w swoje ręce wzięli Mateusz Kornecki i Tomasz Gębala. Pierwszy z nich bronił akcję za akcją, podobnie jak jego poprzednik ze skutecznością powyżej 40%. Drugi zdobywał bramkę za bramką (szybko zgromadził na koncie pięć trafień), a przy okazji grał też w obronie. Jeszcze przed upływem kwadransa prowadziliśmy 30:17.

Dziesięć minut później wynik wynosił 36:21, a na boisko ewidentnie wkradło się rozluźnienie. Zawodnicy obu drużyn popełniali niewymuszone błędy – gubili piłkę, uwzięli się na poprzeczki i dużo biegali bez skutku. Losy meczu były już przesądzone, ale mimo to gospodarze ambitnie atakowali bramkę Mateusza Korneckiego, wypełniając polecenia pokrzykującego z ławki Bartosza Jureckiego. Ostatecznie kielczanie wysoko jednak pokonali Piotrkowianina Piotrków Trybunalski 38:24.

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*