Kolejna “setka” Zastalu Enea, Anwil lepszy od Asseco Arki , zwycięstwa WKS Śląska i PGE Spójni

Biuro Prasowe Energa Basket Liga tekst , zdjęcia Andrzej Romański/EBL

Kolejna “setka” Zastalu Enei i wygrana z Arged BMSlam Stalą

Zastal Enea BC Zielona Góra ponownie pokazał rewelacyjną grę w ofensywie i pokonał we własnej hali Arged BMSlam Stal Ostrów Wlkp. 105:85 w 14. kolejce Energa Basket Ligi.

Po trójkach Jakuba Garbacza i Szymona Ryżka Arged BMSlam Stal prowadziła 6:2, ale kolejne trafienia Gabriela Lundberga zupełnie odwracały sytuację. Zespół trenera Łukasza Majewskiego ciągle był blisko, chociaż trójki Krisa Richarda oraz Lundberga sprawiały, że Zastal Enea miał już 10 punktów przewagi! Ostatecznie po kolejnej akcji Duńczyka po 10 minutach było 29:18. W drugiej kwarcie z podobnej broni korzystał Rolands Freimanis, a prowadzenie zielonogórzan wynosiło już 15 punktów. Josip Sobin oraz będący w świetnej formie Jakub Garbacz starali się zmniejszać tę różnicę. Trzeba podkreślić, że ekipa trenera Żana Tabaka ciągle pokazywała rewelacyjną ofensywę. Ostatecznie jednak trafienie Taureana Greena sprawiało, że ostrowianie po pierwszej połowie przegrywali tylko 53:60.

W trzeciej kwarcie gospodarze kontrolowali sytuację, bo ważne trójki trafiali zarówno Janis Berzins, jak i Marcel Ponitka. Ciągle aktywny był Jakub Garbacz, ale jego pojedyncze zrywy to za mało na rozpędzoną ekipę z Zielonej Góry. Po kolejnym trafieniu Freimanisa po 30 minutach było 81:65. W kolejnej części meczu Arged BMSlam Stal ciągle walczyła – po jednej z akcji Chrisa Smitha zbliżyła się na 11 punktów. Na to serią… 11:0 odpowiedzieli zielonogórzanie i ponownie całkowicie kontrolowali wydarzenia na parkiecie. “Setkę” przekroczył Gabriel Lundberg, a kilka minut przed zakończeniem zwycięzca był już znany. Ostatecznie Zastal Enea wygrał 105:85.

Najlepszym zawodnikiem gospodarzy był Gabriel Lundberg z 23 punktami, 11 asystami i 4 zbiórkami. 30 punktów dla gości rzucił Jakub Garbacz.

Rewelacyjny Moore! Anwil lepszy od Asseco Arki

McKenzie Moore zanotował rewelacyjne triple-double, a jego Anwil Włocławek pokonał Asseco Arkę Gdynia 86:78 w sobotnim spotkaniu Energa Basket Ligi.

 

Asseco Arka rozpoczęła ten mecz od prowadzenia 5:0 po zagraniu Adama Hrycaniuka. Gospodarze zbliżali się kilkakrotnie na punkt po akcjach Ivicy Radicia czy McKenziego Moore’a. Później jednak bardzo dobry fragment zanotował Wojciech Czerlonko, a po rzutach wolnych Igora Wadowskiego to gdynianie po 10 minutach byli lepsi – 23:17. Od początku drugiej kwarty Ivan Almeida starał się niemal w pojedynkę zmieniać sytuację, ale to ekipa trenera Przemysława Frasunkiewicza utrzymywała przewagę. W ważnych momentach trafiali Przemysław Żołnierewicz oraz Mikołaj Witliński, a to dawało sporo spokoju. Po akcji Moore’a Anwil po pierwszej połowie przegrywał jednak tylko 41:42.

Zaraz na początku trzeciej kwarty zagranie Ivicy Radicia dało minimalną przewagę zespołowi trenera Marcina Woźniaka. Mecz był niezwykle wyrównany, a na tablicy wyników najczęściej można było zauważyć właśnie remis. Trójki trafiali później Moore oraz Green, a rzut wolny Almeidy ustawił wynik po 30 minutach na 60:58. W kolejnej części meczu rzut z dystansu Bartłomieja Wołoszyna oznaczał, że Asseco Arka wracała na prowadzenie. Odpowiadał na to niezwykle aktywny Moore – to głównie dzięki niemu włocławianie przejęli inicjatywę. Po późniejszym wsadzie Garlona Greena uciekali nawet na 10 punktów. Zespół z Gdyni nie miał już czasu, aby to odrobić. Ostatecznie Anwil wygrał 86:78.

McKenzie Moore zdobył w tym meczu 22 punkty, 12 zbiórek i 11 asyst. W ekipie gości wyróżniał się Bartłomiej Wołoszyn z 19 punktami i 3 asystami.

Jak Moore zanotował triple-double? (wideo)

McKenzie Moore z Anwilu Włocławek w spotkaniu Energa Basket Ligi z Asseco Arką Gdynia (86:78) zanotował efektowne triple-double. Zobacz jego najlepsze zagrania!

Moore już kilka razy w obecnym sezonie był blisko triple-double i w końcu dopiął swego! Ostatecznie w sobotnim spotkaniu zanotował 22 punkty, 12 zbiórek i 11 asyst.

Amerykanin jest 11 zawodnikiem w historii Polskiej Ligi Koszykówki, któremu udała się ta sztuka. Ostatnio triple-double zdobył Quinton Hooker z GTK Gliwice – 11 lutego 2018 roku miał 20 punktów, 13 zbiórek i 16 asyst.

26 punktów Dziewy, WKS Śląsk pokonał MKS

Aleksander Dziewa rzucił aż 26 punktów, a jego WKS Śląsk Wrocław pokonał na wyjeździe MKS Dąbrowa Górnicza 88:82 w niedzielnym meczu Energa Basket Ligi.

Na początku spotkania MKS grał szybko i po akcjach Lee Moore’a prowadził 6:3. Pod koszami bardzo aktywny był jednak Aleksander Dziewa, który zmieniał sytuację na korzyść gości. Po późniejszej akcji Elijaha Stewarta uciekali nawet na pięć punktów, ale dąbrowianie w końcówce tej części gry odrabiali straty i po kontrze wykończonej przez Andy’ego Mazurczaka przegrywali zaledwie 15:16. W drugiej kwarcie zespół trenera Alessandro Magro zanotował serię 8:0 i zaczął przejmować inicjatywę. Ten stan nie utrzymywał się jednak zbyt długo, bo WKS Śląsk doprowadzał do remisu, a nawet wychodził na prowadzenie. Dzięki trójce Elijaha Stewarta w ostatnich sekundach pierwszej połowy drużyna z Wrocławia wygrywał 37:33.

W pewnym momencie trzeciej kwarty przewaga zespołu trenera Olivera Vidina wzrosła nawet do 10 punktów po trójce Michała Gabińskiego. Później trafiał też Strahinja Jovanović, a goście byli coraz bardziej pewni siebie. Andy Mazurczak i Michał Nowakowski reagowali pojedynczymi akcjami, ale to było zdecydowanie za mało. Po 30 minutach było 64:50. W kolejnej części spotkania niewiele się zmieniało, bo MKS nie potrafił zanotować odpowiedniego zrywu. Po trafieniu Kacpra Gordona przewaga wrocławian wzrosła nawet do 19 punktów. Później jednak serią 11:0 zareagowali dąbrowianie, a to sprawiało, że ciągle byli w grze. WKS Śląsk kontrolował jednak wydarzenia na parkiecie i na więcej już nie pozwalał. Ostatecznie wygrał 88:82.

Najlepszym zawodnikiem gości był Aleksander Dziewa z 26 punktami i 4 zbiórkami. W ekipie gospodarzy wyróżniał się Lee Moore z 20 punktami, 5 zbiórkami i 6 asystami.

PGE Spójnia pewnie wygrała z Polpharmą

PGE Spójnia Stargard kontrolowała wydarzenia na boisku i pewnie pokonała Polpharmę Starogard Gdański 71:60 w 14. kolejce Energa Basket Ligi.

Gospodarze zdecydowanie lepiej weszli w mecz i to trafieniu Tomasza Śniega z kontrataku prowadzili już 13:4. Trójkami reagował na to Steven Haney, ale różnica ciągle była spora. Zespół trenera Macieja Raczyńskiego cały czas był niezwykle skuteczny, a dzięki rzutowi z dystansu Raymonda Cowelsa po 10 minutach prowadził 26:15. W drugiej kwarcie zespół ze Stargardu budował jeszcze większą przewagę – po trafieniu Mateusza Kostrzewskiego uciekał nawet na 16 punktów. W Polpharmie sytuację starał się zmieniać Joe Furstinger, ale to nie wystarczało, bo rywale całkowicie kontrolowali wydarzenia na parkiecie. Pierwsza połowa zakończyła się wynikiem 43:25.

W trzeciej kwarcie przewaga PGE Spójni wzrosła nawet do 25 punktów po akcji Baylee Steele’a. Joe Furstinger oraz Trevon Allen chcieli jeszcze poprawiać wynik, ale przewaga gospodarzy była naprawdę spora. Po rzutach wolnych tego drugiego zespół trenera Roberta Skibniewskiego zbliżył się jednak na 13 punktów. Na zakończenie tej części spotkania było 58:45. W kolejnej kwarcie kolejny zryw potrafił starogardzianom na zmniejszenie strat do ośmiu punktów. Ekipa trenera Raczyńskiego nie pozwalała już na nic więcej. W ważnych momentach trafiali Mateusz Kostrzewski i Raymond Cowels, a zespół ze Stargardu zwyciężył 71:60.

Najlepszym zawodnikiem gospodarzy był Mateusz Kostrzewski z 19 punktami. Steven Haney zdobył dla gości 15 punktów i 5 zbiórek.

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*