Nie zejdę z boiska! M. Wałach: Nico przysnął na skrzydle.

Biuro Prasowe Łomża Vive Kielce tekst Magda Pluszewska , zdjęcie Patryk Ptak

W meczu 10. serii PGNiG Superligi drużyna Łomża Vive Kielce pokonała KS SPR Chrobry Głogów 37:26. Po kielczanach było widać zmęczenie rozegranym dwa dni temu spotkaniem Ligi Mistrzów w Skopje, ale i ogromne zaangażowanie  –  do zabawnej sytuacji doszło w drugiej połowie meczu, gdy Nicolas Tournat skupiony na grze zapomniał zbiec do ławki, by zmienić się z bramkarzem, wracając do obrony. Sytuacja skwitowana została salwami śmiechu kolegów z drużyny. Poza składem znaleźli się Igor Karacić, Sigvaldi Gudjonsson, Alex Dujshebaev, Andreas Wolff i Tomasz Gębala.

Łomża Vive Kielce – KS SPR Chrobry Głogów 37:26 (19:13)

Łomża Vive Kielce: Kornecki, Wałach – Vujović 5, Olejniczak, Sićko 4, Tournat 4, Lijewski 1, Kulesh 5, Moryto 5, Surgiel 2, Fernandez 2, Kaczor 2, D. Dujshebaev 3, Karalek 4

KS SPR Chrobry Głogów: Stachera, Kapela, Dereviankin – Krzywicki 1, Grabowski 2, Zdobylak, Warmijak 1, Babicz 5, Przysiek 2, Tylutki, Marszałek, Orpik 2, Jamioł 4, Krzysztofik 7, Bekisz 1

Pierwsza siódemka: Kornecki – Fernandez, Sićko, Olejniczak, Tournat, Vujović, Moryto

Rozgrywanie meczu tuż po powrocie z innego meczu do najłatwiejszych wyzwań nie należy. Ekipa Łomża Vive Kielce w piątkowe popołudnie wróciła do Kielc ze Skopje (gdzie w czwartek zwyciężyła z Vardarem 33:29), wieczorem tego samego dnia odbyła sesję wideo i trening w Hali Legionów, a dziś, o 16 rozpoczęła zmagania z Chrobrym Głogów. Po naszych zawodnikach było widać duże zmęczenie, co odbijało się na przebiegu spotkania. Goście dostosowali się do niego i sami nie forsowali tempa.

Przez długi czas mecz toczył się punkt za punkt. Podopieczni trenera Talanta Dujshebaeva nie silili się na wrzucanie piątego biegu, ale po „rozgrzewce” zaczęli powoli odjeżdżać rywalom. W dwudziestej pierwszej minucie spotkania trener gości, Witalij Nat poprosił o przerwę. Po serii trzech bramek z rzędu (rzut karny Branko Vujovicia i dwie bramki z gry Vlada Kulesha i Artsema Karaleka) i dobrej passie Mateusza Korneckiego między słupkami kielczanie prowadzili 14:9. Nie pomogło – po powrocie na parkiet trafienie zdobył od razu Sebastian Kaczor. Żółto-biało-niebiescy utrzymywali około pięciobramkową przewagę, a do przerwy powiększyli ją do sześciu trafień (19:13).

W drugiej części gry kielczanie szybko dołożyli do niej kolejne bramki, uzyskując w sumie dziesięć bramek zapasu . Trafiali Artsem Karalek, Branko Vujović i Arkadiusz Moryto, dwaj ostatni bezbłędnie wykonując rzuty karne. Świetnie radził sobie Miłosz Wałach, który w drugiej połowie bronił słupków gospodarzy. Niestety, w pewnym momencie w szeregi żółto-biało-niebieskich wkradło się dość duże rozluźnienie, co przełożyło się na niewymuszone błędy i bieganinę po boisku nieprzynoszącą rezultatów.

Trener Talant Dujshebaev poprosił o czas. Po uwagach szkoleniowca zaangażowanie zawodników wzrosło do takiego poziomu, że w ogóle nie chcieli schodzić z boiska – gdy podczas osłabienia (karę otrzymał Vlad Kulesh) w ataku graliśmy bez bramkarza i zgubiliśmy piłkę, Nicolas Tournat zamiast zbiec do ławki i zmienić się z Miłoszem Wałachem, wracał do obrony nie reagując na krzyki trenera i kolegów z ławki. Na szczęście piłka rzucona przez rywali do pustej bramki minęła ją, a obrotowy uzmysławiając sobie, co zrobił, zaczął przepraszać i śmiać się wraz z pozostałymi zawodnikami Łomża Vive Kielce. Końcowy wynik meczu wyniósł 37:26.

W środę, o godz. 20:45 drużyna Łomża Vive Kielce zagra w Hali Legionów rewanżowe spotkanie Ligi Mistrzów z HC Vardar 1961. Zapraszamy na relację live z briefingu prasowego przed tym spotkaniem, w najbliższy poniedziałek, 23 listopada, o godz. 18:00 na Facebooku @kielcehandball.

Mecz 10. Serii PGNiG Superligi zakończył się pewną wygraną ekipy Łomża Vive Kielce (37:26). Szkoleniowiec Mistrzów Polski dał odpocząć zawodnikom, którzy najbardziej tego potrzebowali po meczu w Skopje, dlatego więcej czasu na boisku otrzymali młodsi gracze. Do zabawnej sytuacji doszło w drugiej połowie spotkania, gdy Nicolas Tournat, grając na pozycji skrzydłowego, zapomniał zbiec do ławki, by zmienić się z bramkarzem, pomimo głośnych krzyków kolegów, co cały zespół skwitował śmiechem. „Nico przysnął, grał wtedy na skrzydle” – skomentował Miłosz Wałach.

Talant Dujshebaev, trener Łomża Vive Kielce: Było widoczne, że nasi młodsi zawodnicy muszą jeszcze dużo poprawić, ale doświadczenie, które dostają w każdym meczu, jest bardzo ważne. Dziękuję starszym graczom, którzy pozwolili zbudować przewagę tak, aby młodzi mogli popełniać swoje błędy. Mam nadzieję, że błędy przyniosą rezultaty w przyszłości. Ciężko było grać, ponieważ wczoraj mieliśmy tylko trening regeneracyjny. Zawodnicy przez cały mecz kontrolowali wynik i grali dobrze, poza pierwszymi dziesięcioma minutami. Sytuacja była komfortowa i możemy być z tego zadowoleni. Z młodszymi graczami musimy jeszcze pracować indywidualnie.

Miłosz Wałach, bramkarz Łomża Vive Kielce: Po podróży wczoraj byliśmy martwi na treningu, wróciliśmy o dwunastej, o szesnastej mieliśmy wideo, a zaraz potem trening. Myślę jednak, że mecz dzisiaj pokazał, że potrafimy się szybko zregenerować po podróży i ciężkim meczu. Dziś występ mój był dobry, poza nieudaną próbą rzutu. Chciałem zdobyć bramkę, ale nie myślałem o drużynie, która pobiegła na kontrę. Powinienem mieć asystę. Potem już się bałem, bo miałem jeszcze dwie takie sytuacje, w których powinienem wyrzucić piłkę do kontry. Muszę popracować nad tym, by moja głowa wytrzymywała uwagi trenera. Dobrze, że w innej sytuacji, gdy Nico nie zmienił się ze mną, bramkarz też nie zdobył bramki (śmiech)! Nico przysnął, grał wtedy na skrzydle. Musi pamiętać, że na tej pozycji musi zbiegać pierwszy, jeśli mamy karę.

Witalij Nat, trener KS SPR Chrobry Głogów: Coś dzisiaj wychodziło, coś nie, ale z takim przeciwnikiem to nie wstyd. Zadowolony jestem z tego, że moi zawodnicy walczyli od pierwszej do ostatniej sekundy. To jest top, Kielce to zespół, który jest na pierwszym miejscu w swojej grupie Ligi Mistrzów. Dwa dni temu miał ciężki mecz w Skopje i gratuluję im wygranej. Wszyscy śledzimy ich poczynania i kibicujemy im! Przeciwko takim zespołom trzeba pokazać, co się potrafi. Nie sztuką jest to zrobić przeciwko słabej drużynie. Na minus dziś jest to, że zbyt szybko podejmowaliśmy decyzje rzutowe. Za to dostawaliśmy kontrami, a przestrzegałem chłopaków w szatni, że nie wolno tego robić, bo to się zemści. Cały czas mam sentyment do Kielc, bardzo miło wspominam to miasto i kibiców, którzy zawsze byli ósmym zawodnikiem zespołu! Szkoda, że nie ma ich teraz na trybunach, teraz po prostu cieszymy się, że gramy, że nie zamykają nas w domu.

Rafał Stachera, bramkarz KS SPR Chrobry Głogów: Myślę, że mecz był na dobrym poziomie w ofensywie, w defensywie ciężko się gra przeciwko tak dobrze przygotowanemu zespołowi. Zawodnicy z Kielc są dobrze wyszkoleni indywidualnie i świetni taktycznie. Chcieliśmy iść na wymianę ciosów, podejmowaliśmy ryzyko, jeśli była okazja, to biegliśmy do kontry. Myślę, że nie mamy się czego wstydzić. Kielce po podróży na pewno odczuwały zmęczenie. My z kolei odczuwamy to, że mieliśmy dwie dłuższe przerwy, ciężko nam jeszcze złapać rytm. Wydawało nam się, że może bardziej uda nam się wykorzystać zmęczenie kielczan, ale jednak rywale są świetnie przygotowani i wielogodzinne podróże i wyjazdy nie są w stanie ich złamać.

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*