10-bramkowa wygrana i pewny awans

Biuro Prasowe GKS Górnik Łęczna (piłka nożna kobieca) tekst , zdjęcie  archiwalne

W meczu 1/16 finału Pucharu Polski nasze zawodniczki rozbiły 10:0 KS Unię Opole i zameldowały się w kolejnej fazie rozgrywek. 

Nasze zawodniczki były zdecydowanym faworytem starcia z III-ligowcem. Na otwierające wynik trafienie musieliśmy jednak chwilę poczekać. Po raz pierwszy piłka do siatki wpadła w 22. minucie, ale w tej sytuacji sędzia dopatrzyła się pozycji spalonej naszej zawodniczki.

Chwilę później wreszcie udało nam się trafić, a gol był dziełem Eweliny Kamczyk, która przeprowadziła solową akcję i w sytuacji sam na sam pokonała bramkarkę opolanek.

Worek z bramkami tym samym się rozwiązał, bo już niespełna kwadrans później było 4:0! Najpierw na listę strzelczyń wpisała się uderzająca zza pola karnego Anna Zając, a kolejną bramkę zdobyła Nikola Karczewska. W 37. minucie dublet, po pięknej zespołowej akcji, skompletowała zaś Ewelina Kamczyk. Jeszcze przed końcem pierwszej połowy „Kamyk” ustrzeliła klasycznego hat-tricka, zdobywając gola na 6:0. W międzyczasie swoje trafienie zaliczyła też Emilia Zdunek.

Przy wysokim prowadzeniu nasz trener dokonał w przerwie aż czterech zmian. Na murawie pojawiły się Klaudia Zielińska, Kamila Osajkowska, Julita Głąb i Oliwia Rapacka. Ta ostatnia zawodniczka kilkanaście minut po wznowieniu gry miała świetną okazję do zdobycia gola, ale tym razem na wysokości zadania stanęła golkiperka gospodyń.

Na tym etapie meczu nasze zawodniczki pewnie kontrolowały jego przebieg. Mimo wielu dogodnych sytuacji piłka nie chciała jednak po raz siódmy wpaść do siatki. Zmieniło się to dopiero w 72. minucie za sprawą gola Oliwii Rapackiej. Kilka chwil później było już 9:0, a tym razem bramki były dziełem Patricii Hmirovej i Emilii Zdunek. Wynik meczu ustaliła na minutę przed końcem regulaminowego czasu gry Małgorzata Grec.

KS Unia Opole – GKS Górnik Łęczna 0:10 (0:6)

Bramki: Kamczyk 23’, 37’, 44’, Zając 31’, Karczewska 35’, Zdunek 40’, 85’, Rapacka 72’, Hmirova 84’, Grec 89’.

GKS Górnik: Paturaj (46’ Zielińska) – Dyguś (46’ Rapacka), Górnicka, Zawadzka (46’ Osajkowska), Zając (46’ Głąb), Grec, Ratajczyk, Hmirova, Zdunek, Kamczyk, Karczewska (61’ Kaczor).

Dominika Grabowska: Przede wszystkim się nie bać

Jeszcze niedawno świętowała zdobycie dubletu w zielono-czarnych barwach. Od tego sezonu gra jednak we francuskim Fleury 91 i miała już okazję mierzyć się z naszym rywalem w 1/16 finału UEFA Women’s Champions League, Paris Saint-Germain. Z Dominiką Grabowską porozmawialiśmy o wrażeniu, jakie wywarło na niej PSG, ale i radach, jakich może udzielić swoim byłym koleżankom z drużyny.

Co utknęło ci w pamięci po meczu 7. kolejki Division 1 z PSG?

Fakt, że to drużyna, która zrobiła na mnie największe wrażenie spośród wszystkich zespołów ligi francuskiej. Większe niż Olympique Lyon.

Dlaczego?

Nie wiem, czy to tego dnia zawodniczki z Paryża były w takiej dyspozycji, czy może to my zagrałyśmy tak słabo, ale ich gra, prędkość, z jaką piłka chodziła po boisku, sposób, w jaki te zawodniczki poruszały się po murawie – to wszystko było po prostu rewelacyjne. Mam już porównanie, bo mierzyłyśmy się de facto ze wszystkim drużynami i naprawdę: nikt nie zaimponował mi tak bardzo, jak PSG.

Któraś konkretna piłkarka też zrobiła na tobie wielkie wrażenie?

Diani – prawa pomocniczka, Katoto, oczywiście Paulina Dudek i w sumie mogłabym wymieniać dalej i powiedzieć o każdej zawodniczce. W PSG nie ma słabego punktu. Ten zespół to monolit – wszystkie piłkarki są świetnie wyszkolone technicznie i taktycznie, dzięki czemu na ich grę patrzy się z taką przyjemnością.

Tamten mecz twoja drużyna przegrała 0:4. Wyciągnęłaś z niego jakieś wnioski, które możesz przełożyć na rady dla Górnika?

Przede wszystkim, nie można się bać. Strach w niczym nie pomoże – mało tego, z pewnością przeszkodzi. Górnik musi być gotowy na to, że PSG prezentuje naprawdę wysoki poziom, ale te piłkarki to też ludzie, też mają gorsze dni i popełniają błędy. Jeśli dziewczyny zagrają swoje, będą dużo biegać, a przy tym będą konsekwentne i agresywne na boisku, to myślę, że będziemy mogli być dumni. Ze swojego doświadczenia, chociażby w reprezentacji, wiem, że są mecze, gdy rywal na papierze jest silniejszy, ale walką i zaangażowaniem można wygrać. Górnik w Lidze Mistrzyń nie ma nic do stracenia i nie musi niczego udowadniać. To będzie świetny sprawdzian, ale i przygoda, którą trzeba wykorzystać, by nabrać doświadczenia. Jestem pewna, że zaprocentuje to w przyszłości.

Po wpisach na twoim koncie na Instagramie było widać, że w meczach kwalifikacyjnych do Champions League wspierałaś swoją byłą drużynę. Jak oceniasz spotkania z ZNK Split i Apollonem?

Byłam pod wrażeniem tego, co dziewczyny zrobiły w meczu z Apollonem. Bardzo zaimponowały mi tym, że odrobiły stratę i pokonały drużynę z Cypru. Uważam, że to był najlepszy ich mecz w tym sezonie, a oglądałam wszystkie spotkania. Dawno nie widziałam takiego Górnika, jak w tamtym starciu. Widać było, że dziewczynom zależy, że są niezwykle zdeterminowane i bardzo chcą. To się opłaciło. Jeśli zagrają na podobnym poziomie z PSG, będę w miarę spokojna.

Pół żartem, pół serio. Nie żałujesz, że odeszłaś z Górnika, a tu nagle faza pucharowa Ligi Mistrzyń?

(śmiech) Po wygranej z Apollonem skakałam z radości – tak bardzo cieszyłam się z awansu. W tym roku mieliśmy nieco inną formułę kwalifikacji do Ligi Mistrzyń, a dziewczyny to wykorzystały i bardzo się z tego powodu cieszę. Ale czy żałuje? Nie, nie chciałabym tego tak określać. Cały czas mocno im kibicuję i trzymam kciuki za sukcesy.

A jak ci się w ogóle żyje we Francji?

Dobrze. Są oczywiście i gorsze momenty, ale to normalne. Przez te blisko pół roku zdążyłam się już przyzwyczaić do nowego otoczenia, poukładać pewne sprawy i z czystym sumieniem mogę powiedzieć, że jestem zadowolona z kroku, jaki zrobiłam. Nie mam na co narzekać, żyje mi się tutaj dobrze. Już nawet nie mam problemów językowych (śmiech).

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*