Jedną bramką od czterdziestki. P. Paczkowski: W dziesięciostopniowej skali dałbym sobie 5,333

Biuro Prasowe Łomża Vive Kielce tekst Magda Pluszewska , zdjęcie archiwalne

W ramach 21. serii PGNiG Superligi drużyna Łomża Vive Kielce pokonała Torus Wybrzeże Gdańsk 39:25. Z okazji obchodzonego wczoraj Światowego Dnia Świadomości Autyzmu spotkanie – oraz wszystkie inne mecze tej serii – zostało poświęcone edukacji na temat tego zaburzenia. Akcję prowadziliśmy we współpracy z Fundacją „Zobaczyć Lili”.

Łomża Vive Kielce – Torus Wybrzeże Gdańsk 39:25 (18:15)

Łomża Vive Kielce: Kornecki, Wolff – Olejniczak, Sićko, A. Dujshebaev, Tournat, Yusuf, Karacić, Kulesh, Moryto, D. Dujshebaev, Thrastarson, Surgiel, Paczkowski, Karalek, Nahi

Torus Wybrzeże Gdańsk: Wałach, Chmieliński – Stojek, Powarzyński, Pieczonka, Doroshchuk, Jachlewski, Sulej, Kosmala, Papaj, Tomczak, Turchenko, Woźniak

Pierwsza siódemka: Kornecki – Surgiel, Kulesh, Karacić, A. Dujshebaev, Paczkowski, Karalek

W Hali Legionów dziś odwiedziły nas cztery dobrze znane kibicom Mistrzów Polski postaci – Mateusz Jachlewski (najdłuższy stażem zawodnik drużyny Łomża Vive Kielce – aż 15 lat w naszych barwach!), Miłosz Wałach, Piotr Papaj oraz Mariusz Jurkiewicz, który grę trzech poprzednich prowadził zza linii bocznej boiska. Wszyscy zostali ciepło powitani przez publiczność zgromadzoną na trybunach i dopingowani byli także podczas samego spotkania – kibice skandowali ich nazwiska w trakcie gry.

Miłosz zaznaczył swoją obecność na boisku dość szybko, broniąc rzuty Uladzislaua Kulesha i Artsema Karaleka. Po stronie gospodarzy Mateusz Kornecki na skuteczną interwencję potrzebował ponad dziesięć minut, ale gdy już obronił rzut Patryka Pieczonki, zrobił to widowiskowo, powstrzymując go z sześciu metrów wysoko uniesioną prawą nogą. Na tablicy wyników był remis 7:7.

Paweł Paczkowski, który dopiero co dołączył do zespołu na skutek rozwiązania kontraktu z Mieszkowem Brześć, w ataku grał na prawym skrzydle, do obrony zaś wracał na pozycję numer 2, podczas gdy na skraj boiska wędrował Alex Dujshebaev. „Paczas”, jak na skrzydłowego przystało, czujnie wybiegał do kontry i szybko zdobył w ten sposób dwie bramki. Środkiem kieleckiej defensywy kierowali Artsem Karalek i Daniel Dujshebaev, który z kolei do ataku zmieniał się z Cezarym Surgielem.

W trakcie gry na parkiecie pojawili się Arkadiusz Moryto, Nicolas Tournat, Szymon Sićko, Michał Olejniczak, Faruk Yusuf, Hauku Thrastarson i Dylan Nahi. Z pierwszej siódemki na boisku pozostał jedynie Mateusz Kornecki. Kielczanie zaczęli nieznacznie prowadzić, 14:11. Drużyna Mariusza Jurkiewicza, prowadzona ze środka rozegrania przez Mateusza Jachlewskiego cały czas trzymała się blisko. Najwięcej trafień odnotowywali boczni rozgrywający – Jakub Powarzyński i Patryk Pieczonka. Szkoleniowiec gdańszczan czuwał – gdy tyko gra minimalnie nie układała się po jego myśli, Mariusz Jurkiewicz brał czas. Po pierwszej połowie prowadziliśmy 18:15.

Tuż po powrocie na parkiet kielczanie szybko odjechali rywalom. W bramce dobrze bronił Andreas Wolff, a w ataku swoje możliwości pokazywali Artsem Karalek, Uladzislau Kulesh, Alex Dujshebaev. Z zaledwie trzech bramek przewagi zrobiło się dziesięć – po trzynastu minutach drugiej części gry prowadziliśmy 28:18, a po kolejnych dziesięciu jeszcze więcej – 36:22. Kielczanie, w tradycyjny dla siebie sposób nie dali gościom szans i pewnie wygrali 39:25.

MVP spotkania został zawodnik Torus Wybrzeża Gdańsk, Piotr Papaj.

Do Hali Legionów wracamy już w najbliższą środę, 6 kwietnia, kiedy to o godz. 18:00 zmierzymy się z Energą MKS Kalisz w ramach półfinału PGNiG Pucharu Polski. Bilety na to spotkanie można kupować na www.bilety.kielcehandball.pl.

KOMENTARZE PO MECZU ŁOMŻA VIVE KIELCE – TORUS WYBRZEŻE GDAŃSK (39:25)

Krzysztof Lijewski, drugi trener Łomża Vive Kielce: Trochę nas kosztuje wejście na wysoki rytm gry, potrzebujemy czasu, by wejść na najwyższe obroty. Od samego początku nasza gra wygląda trochę inaczej i musimy nad tym popracować. W takich przypadkach po pierwszej połowie musimy porozmawiać, ustalić kilka faktów i dobrze nastawić się na drugą część meczu.

Alex Dujshebaev, kapitan Łomża Vive Kielce: Za bardzo chcieliśmy. Mieliśmy cały tydzień, by przygotować się do tego meczu, ale tak nie możemy zaczynać. Chyba za szybko chcieliśmy prowadzić i nie trafialiśmy w bramkę. Po przerwie poprawiliśmy się i myślę, że druga połowa była dużo lepsza. Wiedzieliśmy, że popełniliśmy po prostu za dużo błędów, a gdy zaczęliśmy się lepiej koncentrować, wszystko zaczęło funkcjonować. Ja już bardzo dobrze się czuję, bardzo chciałem wreszcie zagrać po długiej przerwie. Jestem zadowolony, że wygraliśmy.

Paweł Paczkowski, rozgrywający Łomża Vive Kielce: Myślę, że zagrałem przyzwoicie, jestem usatysfakcjonowany swoją postawą w pierwszym meczu w Hali Legionów. Miałem kilka słabszych momentów w obronie, w pierwszej połowie, ale w dziesięciostopniowej skali dałbym sobie 5,333. Pierwsze mocniejsze bicie serca było kiedy wszedłem do hali, a gdy wybiegałem na parkiet zakręciła mi się w oku metaforyczna łezka. Potrzebowaliśmy dziś dużo czasu, by wejść w mecz. Jeśli zaczęlibyśmy pierwszą połowę tak, jak drugą, to ten mecz wyglądałby inaczej. Ostatecznie skończyło się dobrze i ten mecz miał pozytywny wydźwięk.

Mariusz Jurkiewicz, trener Torus Wybrzeże Gdańsk: Dzisiaj tak naprawdę nie chodziło o sam rezultat, bo wiemy, że nikt, kto przyjeżdża do Kielc, nie jest faworytem spotkania, natomiast nas interesowała dobra nasza gra i rzeczy, nad którymi pracujemy od dłuższego czasu. Faktycznie, były to zupełnie dwie różne połowy. Możemy być zadowoleni z tego, jak wyglądała nasza gra w ataku pozycyjnym, w obronie i przede wszystkim w kontrze – to najlepiej nam wychodziło w pierwszych trzydziestu minutach spotkania. Gdzieś jednak głowy zostały w szatni. Nie wyszliśmy aż tak mocno skoncentrowani na drugą połowę i to jest punkt, który musimy poprawić do następnego spotkania. Fach trenerski nie jest tak łatwy, jak można by przypuszczać. Często dziennikarze pytają mnie, czy łatwiej jest na ławce, czy było na boisku – tutaj odpowiedź jest prosta: nie da się tego porównać. Na ławce jest wiele problemów do rozwiązania. Jako zawodnik miałem proste rozwiązanie, jak mi nie szło, bo jak czułem się nie w formie, to poszedłem sobie pobiegać, na siłownię albo się regenerowałem. To były proste rozwiązania, które zwykle działały. Teraz natomiast przychodzę do domu i myślę „tu coś nie działa, co można zmienić?”. Zastanawiam się nad rozwiązaniem, próbuję je wprowadzić i okazuje się, że jednak wybrałem nie ten problem, który istniał, tylko skupiłem się nad czymś nieistotnym. Ciężko trafić w sytuacje, które wymagają poprawy „na już”. Ktoś, kto to to pojął jako trener, ma już dużo łatwiej. Z mojej perspektywy jeszcze nie trafiam (śmiech).

Piotr Papaj, skrzydłowy Torus Wybrzeże Gdańsk: Z drugiej połowy nie możemy być zadowoleni, szczególnie, że pierwsza wyglądała dobrze w naszym wykonaniu. Realizowaliśmy większość założeń taktycznych i mniej więcej tak chcemy grać w każdym kolejnym spotkaniu. Druga połowa, szczególnie początek, był bardzo zły. Popełnialiśmy błędy, a taki rywal, jak Kielce, wykorzystuje każdy błąd. Przewaga rosła. Druga połowa zła, ale przynajmniej mamy materiał do analizy i będziemy wyciągać z niego wnioski.

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*