Trener Lecha przekazał fatalne informacje. Taki cios przed prestiżowymi meczami
Po meczu z Energy Cottbus Niels Frederiksen w rozmowie dla mediów klubowych oficjalnie poinformował o tym, że w najbliższym czasie nie będzie mógł skorzystać z Allahyara Sayyadmanesha. Irańczyk, jak się okazało, nabawił się poważnego problemu mięśnia dwugłowego uda przez co wyleciał z gry na... nie wiadomo jak długo! Opiekun pierwszej drużyny przyznał, że oczekuje się, że kluczowy piłkarz wróci do zdrowia za cztery tygodnie, ale to nie jest żaden pewnik.
Szkoleniowiec podchodzi do sprawy z charakterystycznym dla siebie spokojem, mówiąc, że takie sytuacje to część futbolu. Niestety wśród kibiców Kolejorza jest obecnie zdecydowanie trudniej o wyrozumiałość. W PKO BP Ekstraklasie Sayyadmanesh opuści mecze ze Śląskiem Wrocław, Koroną Kielce, ale też Legią Warszawa i być może nawet Wisłą Kraków. Według najlepszego możliwego scenariusza powinien wrócić do rozgrywania spotkania dopiero od starcia z Zagłębiem Lubin.
To nie koniec kłopotów, bowiem Lech Poznań po przerwie reprezentacyjnej zacznie się też rozkręcać w Lidze Europy. Na podopiecznych Nielsa Frederiksena w najbliższych czterech tygodniach czekać będą prestiżowe starcia z Bayerem Leverkusen oraz Sunderlandem. Allahyar Sayyadmanesh ryzykuje także opuszczeniem hitowego meczu z Benficą 7 listopada. Kontuzja mięśnia dwugłowego nadeszła w jego przypadku w fatalnym momencie. Szczególnie, że Kolejorz już przegrał na wstępie spotkanie z Crystal Palace z nim w składzie.
Irańczyk to obecnie kluczowa postać w drużynie, która odpowiada za siedem goli dla Lecha Poznań w 15 meczach. Dołożył też dwie asysty w ponad 800 minutach spędzonych na boiskach. Piłkarz daje też Nielsowi Frederiksenowi ogrom uniwersalności mogąc grać na każdej ofensywnej pozycji: prawym i lewym skrzydle, "dziesiątce" oraz "dziewiątce". Wszędzie, gdzie się go nie wystawi, wywiązuje się ze swoich zadań w zupełności. W ostatnim czasie stał się ulubieńcem trybun, a także jednym z najbardziej efektywnych graczy.
Lech jest przygotowany na problemy. Sztab medyczny ma ważne zadanie
Pole do rotacji w Lechu Poznań się zmniejsza, ale nie ma też tego złego co by na dobre nie wyszło. Kontuzja Allahyara Sayyadmanesha otwiera przed innymi zawodnikami idealną okazję na udowodnienie swojej wartości. Na lewej stronie boiska o miejsce w pierwszym składzie wciąż będą walczyć powracający po kontuzji Bengtsson oraz Palma. Na "dziesiątce" gotowy do gry jest Pablo Rodriguez czy Filip Jagiełło, a być może nawet i sam Mikael Ishak, co udowodnił w sparingu z Energy Cottbus.
Największy problem uwypukla się jednak na prawej stronie boiska. Patrik Walemark jest oczywiście w wybitnej dyspozycji, ale bez możliwości rotacji pozostaje pytanie, kto byłby gotowy go tam zastąpić w przypadku nieobecności Irańczyków. A przypomnijmy, że Szwed nie dość, że gra non stop, to jeszcze sam nie jest graczem słynącym z wytrzymałości czy końskiego zdrowia. Niewykluczone, że do rotacji na prawym skrzydle zostanie włączony Robert Gumny, który już udowadniał tam swoją jakość w ofensywie. Tak samo zresztą jak Joel Pereira.
Niels Frederiksen ma też naturalnie do swojej dyspozycji młodych zawodników rezerw, ale biorąc pod uwagę prestiżowych rywali, którzy stoją przed Lechem Poznań próżno liczyć, że będzie ewentualnie tak ryzykować. Znacznie bardziej realistyczną opcją jest obsada prawego skrzydła Pereirą lub Gumnym w przypadku rotacji z Walemarkiem.
Mimo wszystko, kolejna kontuzja mięśnia dwugłowego uda powinna dać poważnie do myślenia sztabowi szkoleniowemu Lecha Poznań. To już nie pierwszy raz, gdy dochodzi do takiej sytuacji ze względu na to, że wcześniej z tym urazem zmagał się chociażby Filip Jagiełło, a teraz Gustav Berggren. Układa się to w pewien ponury wzór, którzy koniecznie powinien zostać jak najszybciej rozgryziony, aby uniknąć dalszych perturbacji kadrowych.
Komentarze (0)