Na początku wróćmy jeszcze do wakacji. Jak oceniłabyś ze swojej perspektywy występy na młodzieżowym EuroBaskecie? Zakończyłyście rywalizację na 5. miejscu, a zabrakło naprawdę niewiele do półfinału.
Kadra bardzo mnie podbudowała jako zawodniczkę. Uważam, że naprawdę zagrałam bardzo dobrze. Zawsze wychodziłam w pierwszej piątce, co też pokazuje, że trener coraz bardziej zaczyna mi ufać. Nie osiągnęłyśmy takiego wyniku, jakiego oczekiwałyśmy. Liczyłyśmy na medal, bo naprawdę bardzo dobrze grałyśmy, byłyśmy super zespołem. No, ale niestety się nie udało.
Chwilę później otrzymałaś wyjątkowe zaproszenie na prestiżowy camp organizowany przez WNBA. Jak wrażenia z pobytu w Chicago?
Tak naprawdę trochę niespodziewanie dostałam wiadomość o kampie. Może tydzień przed, więc tu wakacje trzeba było przekładać. Przed wyjazdem bardzo się obawiałam, bo były tam najlepsze zawodniczki z całego świata - Francuzki oraz naprawdę super dziewczyny z Argentyny. Na początku wchodziłam z lekkim kompleksem, ale po pierwszym treningu wydaje mi się, że naprawdę poczułam się tam swobodnie i też bardzo dobrze się pokazałam. Super mi się tam grało, trenowało. To też świetne doświadczenie poza koszykówką. Nigdy nie byłam w Stanach Zjednoczonych.
W jakich aspektach to pozwoliło Ci się też rozwinąć dodatkowo?
Na pewno zauważyłam o wiele większą rywalizację. Jak nie dajesz z siebie wszystkiego na treningu, no to nie dostaniesz piłki i to pokazuje, że po prostu na każdym treningu trzeba dawać 100 procent, bo to potem zaprocentuje. Miałam tą chęć pokazania, że wcale nie jestem gorsza od dziewczyn, które były tam ze mną.
Jak zapatrujesz się na swoją rolę w tym sezonie, biorąc pod uwagę silną konkurencję na twojej pozycji i rosnący potencjał całego zespołu?
To ciężkie pytanie, dlatego że mamy bardzo dużo młodych zawodniczek w rotacji i to już wszystko leży w rękach trenera. Daję z siebie wszystko na treningach i to na ile on mi pozwoli się pokazać też na meczach, zależy od niego. Ja będę nadal ciężko pracować i udowadniać, że zasługuję.
Twoje koleżanki, czyli Patrycja Tomaszkiewicz oraz Natalia Rutkowska poszukały innych miejsc do zbierania minut. Czy Ty też rozważałaś taką opcję transferu?
Nie ukrywam, że miałam takie myśli, ale rozmawiałam z trenerem Tomaszem Herktem, który też mnie bardzo namówił, żeby zostać jeszcze w Poznaniu. Pomyślałam, że przez to, że właśnie dziewczyny odeszły, też były młodymi zawodniczkami, to zrobi trochę więcej przestrzeni. Teraz już wszystko zależy od tego, jak się potoczy sezon.
To skoro już zostałaś, czego oczekujesz po tym sezonie spędzonym jeszcze tutaj w Poznaniu?
Na pewno, że rozwinę się maksymalnie jako zawodniczka i będę czerpać doświadczenie nawet z treningów - czy to od Jovany Popović, czy od Ani Jakubiuk, bo są to świetne zawodniczki i bardzo dużo daje mi rywalizacja z nimi na treningach. Mam nadzieję, że dostanę szansę taką, na jaką liczę i pokażę się z takiej strony, z jakiej bym chciała. Zdobędę jeszcze większe zaufanie trenera, a jako drużyna, że też osiągniemy satysfakcję i dobre wyniki.
Skupiasz się na każdym kolejnym spotkaniu czy potrafisz wyznaczyć długoterminowy cel i z pełną upartością do niego dążyć bez względu na to, co po drodze?
Nie zakładam sobie, że za dwa miesiące chciałabym już grać po 20 minut. Bardziej chcę po prostu wykorzystywać na razie tyle, ile mogę i kontrolować to, na co ja mam wpływ. Na minuty np. nie mam wpływu. Stawiam sobie ambitniejsze cele, ale głównie się po prostu skupiam na następnym treningu, na następnym meczu. Nie chce wybiegać jakoś daleko naprzód. Myślę teraz o meczu z Sosnowcem. Chciałabym wejść na parkiet i pokazać się jak najlepiej.
Nie da się ukryć, że ten sezon dla was, młodych zawodniczek będzie przełomowy. Rotacji nie zabraknie przy grze co trzy dni. To stwarza wam jednak szansę, o której ty też mówisz.
Jak najbardziej, ze względu na te mecze i rotację, którą jednak siłą rzeczy trener będzie musiał zastosować. Nawet ze względów zdrowotnych, fizycznych. Wiadomo, że nikt nie jest w stanie grać dwóch meczów w tygodniu po 30 minut na 100 proc., bo to byłoby po prostu bardzo ciężkie przez dłuższy okres. Cieszę się, że mamy rozgrywki europejskie, bo dzięki temu to też właśnie otwiera nam drogę do jeszcze większej minut w Ekstraklasie, a tym samym może w Europie.
Jakie uczucia towarzyszą Ci przy wejściu na parkiet, tak jak np. w Bydgoszczy?
Nieważne w jakim meczu wejdę, czy jest to w Bydgoszczy, czy jest to we Wrocławiu. Każde wejście jest dla mnie bardzo ważne i po prostu chcę wykorzystać te minuty od trenera. Nie czuję się na tyle pewnie ile np. czułabym się grając w swojej kategorii wiekowej, gdzie jestem liderką. Muszę załapać to doświadczenie, poradzić sobie ze stresem, bo on jest na początku, ale to każdy tak ma.
Dużo pracy wymaga wejście do zespołu seniorskiego, będąc czołową zawodniczką w swojej kategorii wiekowej?
Uważam, że jest bardzo duży przeskok, nawet pod kątem samego treningu, szybkości gry, decyzyjności. Ciężko jest na początku pogodzić się z tym, że jest się liderką w zespole, a wchodzi się do drużyny, gdzie trzeba oddać dowodzenie, wypracować sobie kompetencję i reputację. Jestem na etapie, kiedy próbuję zbudować swoją markę, tożsamość koszykarską i po prostu to pokazać.
Rozmawiał Jakub Kowalski, Sportowy Poznań
Komentarze (0)