Rywalizację w Poznaniu zainaugurowała konkurencja rzutu młotem, niestety bez dalekich rzutów w wykonaniu reprezentantów Polski. Paweł Fajdek jeszcze kilka dni temu zaskoczył w tym sezonie i rzucił w Zagrzebiu 81.98, ale w stolicy Wielkopolski nie był w stanie nawet zbliżyć się do takiego wyniku. Zmagania w konkursie zakończył na 2. miejscu, osiągając rezultat 77.47.
- Koło nie pomagało nikomu. Widać było, że nas spowalnia. Ja i Mychajło sporo bliżej niż w Zagrzebiu, widać tutaj różnicę. Warto czasami zadbać o ten beton i go przeszlifować na tydzień przed zawodami. [...] Po ciężkiej podróży położyłem się spać dopiero około czwartej, ciężko było mi rywalizować. Ale cieszę się, że Mychajło też nie zaskoczył, jesteśmy na równi. Pół metra dalej? Kosmetyka - mówił po zakończeniu konkursu Fajdek.
Zwycięzcą okazał się Mychajło Kochan, który osiągnął wynik 77.99 ustanowiony w ostatniej próbie. Na najniższym stopniu podium stanął Norweg, Thomas Mardal (76.95), a za nim reprezentant OŚ AZS-u Poznań, Marcin Wrotyński (75.52). Dopiero na 5. miejscu uplasował się mistrz olimpijski, Wojciech Nowicki. Mimo to, może być zadowolony po swoim rzucie. Przypomnijmy, że młociarz wraca po poważnej kontuzji, a w Poznaniu osiągnął swój najlepszy rezultat w sezonie (75.27).
Poznańskie zawody udowodniły tezę, że obsada tej konkurencji w ostatnich latach stała się dużo silniejsza. Nowicki nie ukrywa swojego zadowolenia z tego powodu.
- Bardzo dobrze, że są młodzi. Ja już mam 37 lat i nie oszukujmy się - jestem starym zawodnikiem. Bliżej mi do końca kariery i dobrze, że młodzi rzucają. W wielu miejscach Europy pozmieniały się koła, które są szybsze. Dzięki temu można osiągnąć lepsze rezultaty. Organizatorzy pokłonili się gdzieś w naszą stronę, żeby ten młot był ciekawszy, a walka odbywała się na centymetry. Cieszę się, że jest taki poziom - mówił medalista olimpijski.
Warunki nie sprzyjały, a oni ustanowili tego dnia rekordy
Tego dnia nie miała sobie równych Maria Żodzik, która w konkursie skoku wzwyż osiągnęła aż 1.97 m i ustanowiła swój najlepszy wynik w sezonie, a także nowy rekord w historii Memoriału Czesława Cybulskiego.
Historycznych rezultatów było jeszcze więcej! Konkurencję biegu na 100 metrów przez płotki wygrała Amerykanka Amber Hughes (12.60), która ustanowiła rekord mityngu. Te padały także w biegu na 400 metrów przez płotki, zarówno w rywalizacji kobiet i mężczyzn. Lina Nielsen z Wielkiej Brytanii pobiegła z czasem 54.73, zaś Kemora Tisang z Botswany osiągnął czas 48.32. Przez krótką chwilę rekord należał do Anny Gryc, która zaskoczyła swoim rezultatem w poprzedniej serii. Rezultat 54.97 to jej życiowy rekord, a sama zawodniczka była w ogromnym szoku dobiegając do linii mety.
- Spodziewałam się złamania bariery 56 sekund, a tu taka niespodzianka. Udało się zejść nawet poniżej 55 sekund. Jestem przeszczęśliwa! - mówiła zadowolona po swoim biegu Anna Gryc.
Kolejne rekordy można było podziwiać także w konkurencjach biegowych - Prince Selepe z Botswany wygrał konkurs w biegu na 200 m w czasie 20.19, bijąc dwudziestoletni rekord stadionu. W biegu na 800 metrów pań wygrała Vivian Chebet Kiprotich z rekordem stadionu 2:00.25.
Zacięta rywalizacja reprezentantów Polski. Świetne rezultaty biegaczek, gorsza postawa Polaków w skoku o tyczce
Rekord życiowy na dystansie 2000 m z przeszkodami uzyskała Rihab Dhahri z Tunezji (6:08.12), a tuż za nią na mecie pojawiła się Alicja Konieczek. Reprezentantka AZS-u Poznań ukończyła zawody z czasem 6:12.21, ale wiadomo, że potrafi biegać jeszcze szybciej, bo do życiówki zabrakło kilku sekund (6:04.29). Swój najlepszy wynik w karierze zanotowała z kolei trzecia w tym konkursie Agnieszka Chorzępa (6:13.08)
Jedną z najbardziej zaciętych rywalizacji kibice obejrzeli w konkurencji biegu na 1500 metrów. Zwyciężyła reprezentantka naszego kraju, Weronika Lizakowska (4:05.20), ale jej rywalka Joceline Wind ze Szwajcarii wbiegła na metę zaledwie o... siedem setnych wolniej.
Kibiców na Golęcinie mogła rozczarować postawa tyczkarza, Piotra Liska. Medalista mistrzostw świata pokonał barierę 5.60, podczas gdy zwycięzcą okazał się Filipińczyk, John Ernest Obiena (5.72). Mógł nawet poprawić swój wynik, ale trzy próby na wysokości 5.82 okazały się nieudane. Lisek zakończył zmagania w konkursie na 4. miejscu. Dość szybko odpadł Bartosz Marciniewicz (5.25), któremu zabrakło niewiele, by przeskoczyć wysokość 5.40. Zadecydowało dosłownie delikatne trącenie tyczki, gdy zawodnik znalazł się po jej drugiej stronie.
Komentarze (0)