Reprezentacja Polski ma za sobą fatalny mecz w Sztokholmie, który ponownie uwidocznił problemy Biało-Czerwonych w defensywie. Zespół Jana Urbana stracił trzy bramki, a po spotkaniu sporo dyskusji wywołała postawa m.in. środkowych obrońców. Zbigniew Boniek w rozmowie z Polsatem Sport zwrócił uwagę, że właśnie formacja defensywna pozostaje największym problemem tej drużyny.
- Na pewno obrona jako taka jest najsłabszym ogniwem naszej reprezentacji i z drugiej strony widzę, że najmniej zmian jest właśnie w obronie. Wiadomo, że drużyna broni się jako całość, poprzez sposób ustawiania się, przesuwania na boisku, ale filarami defensywy są jednak obrońcy. I jeżeli my mówimy, że naszym największym mankamentem jest obrona, a ciągle grają: Cash na prawej stronie, w środku Bednarek z Kiwiorem, a na lewej stronie za każdym razem ktoś inny, to wydaje mi się, że trzeba wyciągnąć jakieś wnioski - skomentował.
Były prezes PZPN poszedł jednak o krok dalej. Jego zdaniem rozwiązania nie należy szukać wyłącznie wśród zawodników, którzy od dłuższego czasu pojawiaja się w kadrze. Boniek chętnie zobaczyłby w akcji młodzieżowców.
Boniek wskazał zawodnika Lecha Poznań. "Trzeba próbować nowych rozwiązań"
W tym kontekście padło nazwisko Wojciecha Mońki. Zawodnik Lecha Poznań znalazł się w gronie powołanych przez selekcjonera, ale w spotkaniu z Bośnią i Hercegowiną został oddelegowany na trybuny, a cały mecz przeciwko Szwecji spędził na ławce rezerwowych. Zbigniew Boniek jasno wskazał go jako piłkarza, którego należy sprawdzić na poziomie reprezentacyjnym.
- Gdy widzę, jak gra nasza obrona, marzę, by zobaczyć na jej środku parę Potulski - Mońka. Jeśli przegramy pięcioma bramkami, to powiemy: “Rzeczywiście, na nich jest jeszcze za wcześnie”. Ale chciałbym ich widzieć w akcji. Obaj potrafią nie tylko bronić, ale też rozgrywać piłkę - podkreślił były prezes PZPN.
Boniek nie ukrywał, że problemy występujące obecnie w kadrze nie są czymś nowym, a o reprezentacji Polski należy myśleć przyszłościowo. Biało-Czerwoni od lat mają kłopoty np. z obsadą lewej strony bloku defensywnego. Gra trójką stoperów z tyłu nie przyniosła żadnych korzyści, choć przy tym systemie wciąż upiera się Jan Urban. Gdy próbował zagrać "czwórką", postawił w pierwszej kolejności na Jakuba Kiwiora - nominalnego stopera oraz Przemysława Frankowskiego, który mimo doświadczenia na boku obrony, nie ma nic wspólnego z lewą stroną.
- Skoro mamy największy problem z obroną, to trzeba próbować nowych rozwiązań. Upieranie się przy tych samych jest dreptaniem w miejscu, a trzeba iść do przodu. Na lewej obronie nie mamy ani jednego zawodnika, który potrafi bronić.
Mońka powinien dostać swoją szansę
Trudno wyobrazić sobie, że selekcjoner Jan Urban w najbliższych dwóch spotkaniach nie postawi na wychowanka Lecha. Swojej szansy w meczu ze Szwecją na pewno nie wykorzystał Przemysław Wiśniewski, warto też dać odpocząć duetowi z FC Porto.
Absurdem byłoby powołanie środkowego obrońcy, by pozostawić go na ławce do końca zgrupowania. Tym bardziej, że młodzieżowa reprezentacja Polski do lat 21 ma przed sobą arcyważne spotkanie z Włochami, decydujące o bezpośrednim awansie na Euro. Mońka z pewnością przydałby się trenerowi Jerzemu Brzęczkowi.
Biało-Czerwonych czekają spotkania z Rumunią (02.10, godz. 20:45) oraz Bośnią i Hercegowiną (05.10, godz. 20:45).
Komentarze (0)