Giorgi Tsitaishvili przychodził do Lecha Poznań jako zawodnik, z którym wiązano spore nadzieje. Miał szybkość, przebojowość i bardzo dobrą lewą nogę, a do tego sprawdził się w warunkach Ekstraklasy, gdyż poprzednie pół roku spędził na wypożyczeniu w Wiśle Kraków. Miał być solidnym wzmocnieniem zespołu, który właśnie sięgnął po mistrzostwo Polski (2022 rok) i budował kadrę gotową do gry na trzech frontach.
Rzeczywistość okazała się jednak znacznie mniej efektowna. Gruzin nie zdołał na dłużej wywalczyć sobie miejsca w podstawowym składzie. W niebiesko-białych barwach rozegrał 24 spotkania, ale zdobył zaledwie jedną bramkę. Nie brakowało meczów, w których jego obecność na boisku przechodziła niemal bez echa. Jego najlepszym momentem przy Bułgarskiej był pojedynek z Radomiakiem Radom. Skrzydłowy jeszcze w pierwszym kwadransie trafił do siatki, a jego bramka ostatecznie zapewniła Poznaniakom skromne zwycięstwo 1:0.
Konsekwentnie przeskakiwał o stopień wyżej
To było jednak zdecydowanie za mało, aby uznać jego pobyt przy Bułgarskiej za udany. Po zakończeniu sezonu wrócił do Dynama Kijów, z którego także był wypożyczony do Kolejorza. Tsitaishvili po odejściu z Lecha rozpoczął tułaczkę po Europie. Gruzin występował między innymi w Dinamie Batumi, gdzie zdobył mistrzostwo kraju.
W 2024 roku trafił do hiszpańskiej Granady, która występowała wtedy na zapleczu La Ligi. Skrzydłowy miał okazję dzielić szatnię m.in. z Kamilem Jóźwiakiem. Na Półwyspie Iberyjskim pokazał się z dobrej strony - rozegrał 39 spotkań, zdobył siedem bramek i zanotował cztery asysty. W ostatnim sezonie reprezentował barwy francuskiego Metz, grając w jednym zespole z Terrym Yegbe. Na poziomie Ligue 1 występował zarówno na skrzydle, jak i w roli lewego obrońcy. W drużynie spadkowicza był podstawowym zawodnikiem i sprawił, że kilka klubów z lig TOP5 zainteresowało się jego usługami.
Były piłkarz Lecha zagra na największych stadionach w Hiszpanii
Wokół reprezentanta Gruzji wymieniano m.in. SC Freiburg, FC Lorient, a nawet transfer do Arabii Saudyjskiej. Ten zdecydował się jednak powrócić do Hiszpanii, ale tym razem trafił już na najwyższy szczebel rozgrywkowy. Giorgi Tsitaishvili został zaprezentowany jako nowy nabytek Rayo Vallecano. Klub z Madrytu podpisał z nim kontrakt obowiązujący do końca czerwca 2029 roku.
Ekipa z Vallecas w ostatnim sezonie zajęła 8. miejsce w La Liga i zagrała w finale Ligi Konferencji, przegrywając skromnie 0:1 z Crystal Palace. Hiszpanie byli rywalem Lecha Poznań w fazie ligowej tych rozgrywek, a obecność Kolejorza na stadionie w Madrycie wywołała ogromne zamieszanie w tamtejszych mediach po tym, jak mistrzowie Polski odsłonili warunki, w którym przyszło im rywalizować z podopiecznymi ówczesnego trenera, Inigo Pereza.
Czas pokazał, że racja była po stronie Poznaniaków. Rayo Vallecano po audycie stadionu nie otrzymało zgody na korzystanie z obiektu w rozpoczynającym się właśnie sezonie. Giorgi Tsitaishvili choć zalicza przeprowadzkę do Madrytu i duży sportowy awans w karierze, najbliższe mecze będzie rozgrywał najprawdopodobniej w Leganes, które potwierdziło, że pomoże Rayo przy organizacji meczów domowych.
Pomijając jednak warunki na Estadio Vallecas, Gruzin w tym sezonie będzie mógł sprawdzić się na tle Realu Madryt, FC Barcelony, czy Atletico Madryt. To najbardziej zaskakujące w tej historii, gdyż kilka lat temu przy Bułgarskiej nic nie wskazywało na to, że ta kariera może nabrać aż takiego rozpędu.
Komentarze (0)