reklama

Demolka przy Bułgarskiej! Lech Poznań nie dał żadnych szans Koronie

Opublikowano:
Autor:

Demolka przy Bułgarskiej! Lech Poznań nie dał żadnych szans Koronie - Zdjęcie główne
Autor: Kacper Paterski | Opis: Lech Poznań kompletnie zdemolował przed własną publicznością bezradną Koronę Kielce. Co za występ Pablo Rodrigueza!

reklama
Udostępnij na:
Facebook
Piłka nożnaLech Poznań wykorzystał potknięcia rywali z ligowej czołówki - Legii Warszawa i Górnika Zabrze - i zmniejszył stratę do lidera ze Śląska, demolując przed własną publicznością Koronę Kielce. Ponad 37 tysięcy kibiców zgromadzonych na stadionie przy Bułgarskiej obejrzało prawdziwy spektakl, a zdecydowanie najjaśniej świeciła gwiazda jednego aktora - Pablo Rodrigueza, który zanotował udział przy niemal każdym z sześciu zdobytych goli.
reklama

Lech Poznań przystąpił do niedzielnej rywalizacji z Koroną Kielce z trzema zmianami w składzie względem wysoko przegranego trzy dni wcześniej meczu z Bayerem Leverkusen. Miejsce Wojciecha Mońki, który w czwartkowy wieczór nabawił się urazu, zajął Terry Yegbe. W wyjściowej jedenastce znaleźli się również Radosław Murawski i Pablo Rodriguez, zastępujący Gustava Berggrena i Leo Bengtssona. Na lewym skrzydle wystąpił natomiast Luis Palma.

Choć w minionej serii gier Korona musiała uznać wyższość Pogoni Szczecin, szkoleniowiec ekipy z Kielc, Jacek Zieliński, nie zdecydował się na dokonanie ani jednej roszady. Przyjezdni o pierwsze punkty po przerwie reprezentacyjnej zamierzali powalczyć więc w niezmienionym składzie.

Sześć minut, które wstrząsnęły Koroną

reklama

Jeśli ktokolwiek miał wątpliwości co do tego, że czwartkowy mecz z Bayerem Leverkusen był jedynie wypadkiem przy pracy, podopieczni Nielsa Frederiksena rozwiali je z prędkością światła. Już w 4. minucie błysnął wracający do wyjściowej jedenastki Pablo Rodriguez. Hiszpan wyłuskał piłkę spod nóg jednego z rywali, w sobie tylko znany sposób dał radę się przy niej utrzymać, a następnie miękko wstrzelił futbolówkę w pole karne. Tam czekał już Patrik Walemark, który strzałem słabszą, prawą nogą umieścił piłkę pod poprzeczką bramki strzeżonej przez Dziekońskiego.

Lechici nie zamierzali się jednak zatrzymywać i już 120 sekund później podwyższyli prowadzenie. Luis Palma posłał fenomenalny przerzut w kierunku kompletnie osamotnionego na prawej stronie boiska Joela Pereiry, a Portugalczyk zachował zimną krew i przytomnie wyłożył piłkę Rodriguezowi. Hiszpanowi nie pozostało natomiast nic innego, jak posłać precyzyjny strzał przy słupku, zdobywając tym samym już piątą bramkę w obecnych rozgrywkach PKO BP Ekstraklasy. 

reklama
Rozwiń

Korona starała się zagrażać Kolejorzowi przede wszystkim za sprawą stałych fragmentów gry (głównie dalekich wrzutów z autu), ale lechici umiejętnie się bronili, nie pozwalając przyjezdnym na złapanie kontaktu. Podopieczni Jacka Zielińskiego nie mieli natomiast kompletnie żadnego pomysłu na powstrzymanie duetu Rodriguez - Walemark, który w 23. minucie przeprowadził kolejną akcję bramkową.

Szwed otrzymał podanie przy linii bocznej i błyskawicznie ruszył z piłką w kierunku pola karnego, nie dając się dogonić kompletnie bezradnemu Pięczkowi. Po znalezieniu się w "szesnatsce" wyłożył futbolówkę Rodriguezowi, który nieco przypadkowo odegrał ją Mikaelowi Ishakowi. Kapitan Kolejorza uderzył mocno, przy słupku, przełamując się po ośmiu meczach bez gola. Choć trudno w to uwierzyć, na listę strzelców po raz ostatni wpisał się... 9 sierpnia, podczas ligowej rywalizacji z Piastem Gliwice.

reklama
Rozwiń

Następne fragmenty pierwszej połowy przebiegały w znacznie spokojniejszej atmosferze. Lech nie kreował kolejnych dogodnych sytuacji, ale dość wyraźnie kontrolował przebieg meczu. Goście momentami sprawiali zaś wrażenie całkowicie bezradnych, nie potrafiących znaleźć sposobu na zepchnięcia mistrzów Polski do defensywy. Pod bramką Kolejorza groźnie zrobiło się dopiero w okolicach 40. minuty, kiedy to Gurgul blokował uderzenie Meny, a kilka chwil później Lis pewnie poradził sobie ze strzałem Remacle'a. 

W doliczonym czasie gry po kolejnym niesamowitym rajdzie Walemarka drugą bramkę mógł natomiast zdobyć Mikael Ishak. Doświadczony napastnik uderzył jednak za mocno, posyłając piłkę ponad poprzeczką. To, co nie udało się Szwedowi, kilkadziesiąt sekund później udało się zaś Rodriguezowi. Rozgrywający wybitne spotkanie Hiszpan otrzymał kapitalne podanie prostopadłe od Ishaka, wpadł w pole karne, a następnie pokonał Dziekońskiego płaskim strzałem przy słupku. Chwilę po wznowieniu gry przez Koronę sędzia zakończył pierwszą połowę, zapraszając obie drużyny do szatni.

reklama
Rozwiń

Pan Piłkarz Pablo Rodriguez

Nie mający już nic do stracenia trener gości, Jacek Zieliński, zdecydował się na dokonanie trzech zmian w przerwie meczu. Korona w istocie zaczęła radzić sobie nieco lepiej - w 53. minucie przed szansą na zdobycie bramki stanął Mariusz Stępiński. Fenomenalną interwencją po strzale doświadczonego napastnika popisał się jednak Lis, ratując swój zespół przed utratą czystego konta. 

Niewykorzystana sytuacja zemściła się na "Scyzorykach" błyskawicznie, bo już 120 sekund później. Trzecią asystą popisał się rozgrywający absurdalnie dobry mecz Pablo Rodriguez, a drugie trafienie dołożył kapitan Kolejorza, Mikael Ishak. Dwie minuty po bramce Szweda do siatki trafili natomiast przyjezdni, a konkretnie Camilo Mena. Kolumbijski skrzydłowy popisał się kapitalnym strzałem lewą nogą w samo okienko, nie dając absolutnie żadnych szans bramkarzowi gospodarzy.

Rozwiń

Chwilę po trafieniu skrzydłowego Korony plac gry opuścił zagrożony pauzą za kartki Walemark, a dziesięć minut później - Pablo Rodriguez. Roszady te siłą rzeczy musiały odbić się na grze Kolejorza, który zdecydowanie spuścił z tonu. Przed niezłą okazją na umieszczenie piłki w siatce stanął wprowadzony na plac gry w miejsce Ishaka Yannick Agnero, szczęścia po uderzeniach zza pola karnego szukali Palma czy Kozubal, ale umówmy się - było to stanowczo za mało, by myśleć o kolejnych trafieniach. 

Od czasu do czasu szybką akcję udawało się również wyprowadzić przyjezdnym. Szczególnie aktywny był pod tym względem Morgan Fassbender, a zatem jeden z zawodników, którzy pojawili się na placu gry w przerwie meczu. W 86. minucie zza pola karnego groźnie uderzał Matuszewski, ale futbolówka nieznacznie minęła słupek bramki strzeżonej przez Lisa. W doliczonym czasie gry Kolejorz wyprowadził natomiast szósty, ostateczny cios. Błysnął Daniel Hakans, który w kapitalnym stylu opanował piłkę piętą, a następnie dograł do Jagiełły. Pomocnik oddał futbolówkę Gurgulowi, a boczny obrońca wyłożył ją Yannickowi Agnero, który strzałem do pustej bramki ustalił wynik meczu na 6:1.

Lech kompletnie zdemolował przed własną publicznością Koronę, wykorzystując przy okazji potknięcia rywali z ligowej czołówki - Górnika i Legii. Do zasiadającego na fotelu lidera klubu z Zabrza mistrzowie Polski tracą obecnie już tylko jeden punkt, mając w perspektywie zaległy mecz z Wisłą Płock.

Lech Poznań - Korona Kielce 6:1 (4:0)

Bramki: 4' Patrik Walemark 1:0, 6' Pablo Rodriguez 2:0, 23' Mikael Ishak 3:0, 45+4' Pablo Rodriguez 4:0, 55' Mikael Ishak 5:0, 57' Camilo Mena 5:1, 90+1' Yannick Agnero 6:1

Lech Poznań: Lis - Pereira, Skrzypczak, Yegbe (58. Janyszka), Gurgul - Murawski (58. Berggren), Kozubal - Walemark (58. Hakans), Rodriguez (68. Jagiełło), Palma - Ishak (76. Agnero)

Korona Kielce: Dziekoński - Długosz, Rubezić, Mosór, Pięczek (46. Matuszewski) - Hellebrand, Jakubczyk (46. Gustafson) - Mena, Lingr (29. Remacle), Ameyaw (46. Fassbender) - Stępiński (62. Bąk)

Kartki: Murawski, Rodriguez (Lech Poznań) - Bąk, Rubezić, Fassbender (Korona Kielce)

Sędziował: Łukasz Kuźma (Białystok)

reklama
Udostępnij na:
Facebook
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ

Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM

e-mail
hasło

Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

reklama
Komentarze (0)
Wczytywanie komentarzy
reklama
reklama
logo