Kolejny, nieszczęśliwy uraz dopadł dziś tym razem Wojciecha Mońkę. 19-letni stoper opuścił murawę w okolicach 15. minuty po tym, gdy poczuł coś nagle w okolicach... mięśnia dwugłowego uda. Przynajmniej za tę część ciała zawodnik się trzymał. Dolegliwości podopiecznych Nielsa Frederiksena zaczynają układać się w pewien ponury wzór, w którym to właśnie ta część ciała poszczególnych zawodników mistrza Polski zaczyna najmocniej cierpieć. Już wcześniej z powodu problemów z mięśniem dwugłowym uda z gry wylecieli Filip Jagiełło, ale też Gustav Berggren i oczywiście Allahyar Sayyadmanesh.
Czas ich rekonwalescencji był oczywiście zróżnicowany, ale nie można już dłużej bagatelizować tej kwestii. Jeszcze na środowej, przedmeczowej konferencji prasowej szkoleniowiec odpowiadał na pytania dotyczące krytycznej sytuacji zdrowotnej w swoim zespole. Przypomnijmy, że tego samego dnia na treningu stracił Roberta Gumnego. On również ucierpiał z powodów mięśniowych.
- Zgadzam się z tym, że mamy obecnie zbyt dużo kontuzji po swojej stronie, a szczególnie tych mięśniowych. Każda z nich jest jednak nieco inna i musimy patrzeć na nie jako osobne przypadki. Nie możemy porównywać jednej kontuzji do drugiej. Oczywiście, kiedy jesteś kontuzjowany pojawiają się pytania: jak duże są obciążenia względem tego, jak silny faktycznie jesteś. To taka definicja. Musimy kontrolować te obciążenia, a jednocześnie upewniać się, że w tym samym czasie piłkarze stają się silniejsi i adaptują się do wysokiego poziomu - odpowiadał na pytanie o problemy zdrowotne trener Lecha Poznań.
To, co się obecnie dzieje w pierwszej linii Lecha Poznań woła o pomstę do nieba, gdy mowa o sytuacji zdrowotnej. O ile powrót do zdrowia Roberta Gumnego to kwestia zapewne kilku dni, im dalej w sezon tym jest gorzej. Potencjalna dłuższa strata Wojciecha Mońki skutkuje tym, że na pozycji prawego stopera pojawia się wielka luka.
Już wcześniej brakowało tam back-upu dla 19-latka ze względu na kilkumiesięczną kontuzję Alexa Douglasa. To powoduje, że teraz w zespole Lecha Poznań zobligowani do gry od pierwszych minut w kolejnych meczach będą zapewne Yegbe i Skrzypczak. Pytanie jednak, z kim będą się rotować? Na pierwszy plan spośród nominalnych stoperów wysuwa się teraz głównie kandydatura Huberta Janyszki. Niels Frederiksen znajduje się obecnie w krytycznej sytuacji, jeśli chodzi o poziom zarządzania swoim zespołem.
Komfortu nie ma także obecnie na lewej stronie obrony, gdzie do dyspozycji Duńczyka jest tylko Michał Gurgul. Młodzieżowy reprezentant Polski dźwiga w pojedynkę ciężar odpowiedzialności na tej pozycji przez cały 2026 rok, grając w zasadzie non stop. Teraz nie ma już wyjścia po tym, gdy poważnej kontuzji stopy nabawił się jego zmiennik Joao Moutinho. Portugalczyk tak samo jak Douglas wypadł z gry na kilka miesięcy. Co prawda Niels Frederiksen może skorzystać z rosnącego formą młodziutkiego Piotra Bartczaka z zespołu rezerw, ale wciąż nie jest to zawodnik mogący być na ten moment realnym wzmocnieniem pierwszego składu.
Lech Poznań chuchał i dmuchał na swoich zawodników w trakcie letniego obozu przygotowawczego, ale najwyraźniej to nie wystarczyło. Sztabowi medycznemu Lech Poznań najwyraźniej coś musi umykać, biorąc pod uwagę namnożenie się podobnych kontuzji. Pora, żeby medycy jak najszybciej wyciągnęli wnioski w obecnej sytuacji, bo biorąc pod uwagę to, że Lech przed chwilą powrócił z przerwy reprezentacyjnej, wiele czasu na odpoczynek i regenerację już nie będzie.
Komentarze (0)