Niels Frederiksen może mieć powody do umiarkowanego optymizmu. Po meczu z Koroną Kielce nie pojawiły się nowe problemy zdrowotne w drużynie, a Robert Gumny i Allahyar Sayyadmanesh trenowali w tym tygodniu indywidualnie. Choć nie zagrają w spotkaniu Ligi Europy, mają za sobą kolejny krok w drodze do powrotu na boisko.
Tu nie ma pola manewru. Tak ma wyglądać obrona
Wiadomo, kto może zagrać z Sunderlandem i w linii defensywnej nie powinniśmy spodziewać się żadnych niespodzianek. Między słupkami Mateusz Lis, który w ostatnich spotkaniach prezentował całkiem niezłą formę, nawet gdy stracił cztery gole z Bayerem Leverkusen - zatrzymał m.in. kilka stuprocentowych okazji dla Niemców do podwyższenia rezultatu.
Na bokach obrony wystąpią Joel Pereira oraz Michał Gurgul - w tym momencie trener nie ma konkretnych alternatyw. W zajęciach z drużyną brał udział 17-letni Piotr Bartczak, ale wychowanek Akademii Lecha Poznań to opcja absolutnie awaryjna.
Duet stoperów utworzą Mateusz Skrzypczak i Terry Yegbe. Ghańczyk w spotkaniu z Koroną Kielce opuścił boisko w 58. minucie. Jak się okazało, nie była to zmiana taktyczna, by Hubert Janyszka zagrał w większym wymiarze czasowym. Środkowy obrońca poczuł pewien dyskomfort, ale badania ostatecznie niczego nie wykazały, a zatem wystąpi z Sunderlandem od pierwszej minuty.
Trener Lecha nie ma wątpliwości. Pewniak na „dziesiątce”
W drugiej linii trener Niels Frederiksen będzie miał już do dyspozycji Radosława Murawskiego, który w czwartkowy wieczór pauzował za czerwoną kartkę otrzymaną w meczu z Crystal Palace. Przewidujemy, że defensywny pomocnik może zagrać w wyjściowym składzie do spółki z Antonim Kozubalem.
Nie ma opcji, by na "dziesiątce" nie znalazł się Pablo Rodriguez. Szkoleniowiec na konferencji prasowej przyznał, że po takim występie z Koroną Kielce nie wyobraża sobie posadzić Hiszpana na ławce rezerwowych. Obok Patrika Walemarka to obecnie najlepszy piłkarz Lecha Poznań.
- Czasem Pablo musi usiąść na ławce, a gdy wraca do gry to jest po prostu fenomenalny (śmiech). To oczywiście żart, a ja nie myślę o tym, by zaczynać mecz z nim na ławce. W mojej ocenie on prezentował się bardzo dobrze, odkąd do nas dołączył, ale sami widzimy, że potrzebował czasu na adaptację. Od połowy ubiegłego sezonu jest dla nas bardzo ważnym punktem - powiedział Duńczyk.
Kilka opcji w ataku. Kto uzupełni ofensywę Lecha?
Na prawym skrzydle nikogo nie powinna dziwić obecność Patrika Walemarka. 25-latek od początku sezonu zanotował już 11 bramek oraz 5 asyst w 19 występach. Nie może przełamać się jedynie na szczeblu Ligi Europy, ale mecz z Sunderlandem może być wreszcie dla niego okazją do rozwinięcia skrzydeł.
Lewe skrzydło to największa zagadka, bo na tej pozycji trener Niels Frederiksen ma największy komfort. Może postawić na Luisa Palmę, Daniela Hakansa, czy Leo Bengtssona. Biorąc pod uwagę, że ostatni z wymienionych w meczu z Koroną nawet nie podniósł się z ławki, przewidujemy, że tego wieczoru ma szansę wskoczyć do wyjściowego składu.
Jeszcze kilka dni temu pisaliśmy, że napastnicy w Lechu nie mają łatwego czasu - obaj czekali na trafienie od początku sierpnia. Zarówno Mikael Ishak, jak i Yannick Agnero przełamali się w ostatniej kolejce Ekstraklasy i zyskali z pewnością nieco oddechu. Naszym zdaniem na "dziewiątce" zamelduje się Ishak, który też musi przypomnieć sobie, jak trafiał w rozgrywkach Ligi Europy ostatnim razem, gdy Lech występował w fazie zasadniczej.
Przewidywany skład Lecha Poznań na mecz z Sunderlandem
Mateusz Lis - Joel Pereira, Mateusz Skrzypczak, Terry Yegbe, Michał Gurgul - Radosław Murawski, Antoni Kozubal, Pablo Rodriguez - Leo Bengtsson, Mikael Ishak, Patrik Walemark
Komentarze (0)