reklama

Lech Poznań blisko przełomu? Piłkarz poważnie rozważa transfer!

Opublikowano: Aktualizacja: 
Autor:

Lech Poznań blisko przełomu? Piłkarz poważnie rozważa transfer! - Zdjęcie główne
Autor: niklasdorsch | Opis: To ten zawodnik wzmocni pozycję "szóstki" w Lechu Poznań?

reklama
Udostępnij na:
Facebook
Piłka nożnaLech Poznań wciąż nie dokonał jednoznacznego wyboru w kontekście wzmocnienia obsady środka pola na następny sezon. Działania w sprawie Tamara Svetlina idą aktualnie jak po grudzie i niewiele wskazuje na to, że Słoweniec finalnie trafi do ekipy mistrza kraju. Z tego względu w mediach coraz bardziej wskazuje się na to, że Kolejorz powinien zdecydowanie bardziej skupić się na kandydaturze innego pomocnika. Tym bardziej, że zawodnik ten wysłał ważny sygnał potwierdzający, że jest poważnie zainteresowany dołączeniem do Lecha Poznań.
reklama

Mózg w rozegraniu i pitbull w obronie. To wymarzona "szóstka"

Kibice Lecha Poznań bardzo mocno liczą na transfer Niklasa Dorscha na Bułgarską. 28-letni Niemiec byłby znakomitym wyborem na pozycję "szóstki" nie tylko ze względu na umiejętności gry w defensywie. To właśnie jego wszechstronność, którą potwierdza wysoka jakość w rozegraniu sprawia, że tak wielu fanów Kolejorza chce oglądać reprezentanta Niemiec w koszulce swojego klubu. Nie brakuje głosów, które wskazują na to, że właśnie ten zawodnik powinien być docelowym wzmocnieniem obrońców tytułu, a nie przykładowo Tamar Svetlin, wokół którego jest aktualnie bardzo gorąco.

reklama

Dorsch co prawda jest jednym z kilku kandydatów na wzmocnienie pozycji defensywnego pomocnika w Lechu Poznań na nadchodzący sezon, ale statystyki odnośnie defensywy jasno pokazują, że nie ma sobie równych w tym aspekcie. Liczby Niemca na tle Tamara Svetlina i Ivana Zelizko, których roważa się w kontekście angażu jako "szóstki" są lepsze w kategoriach: procentów celnych podań, odbiorów oraz przechwytów. W pierwszej z wymienionych statystyk należy przypomnieć, że w jego przypadku średnia skuteczność podań na 90 minut wynosi aż 88%.  Wizytówką piłkarza są dynamizujące podania progresywne, których zagrywa 3,21 na mecz na skuteczności 70%. 

Rozwiń

Umiejętności rozegrania piłki i kontrola nad przebiegiem gry to argumenty, które szczególnie mocno trafiają do sympatyków Lecha Poznań. Gdyby Lechowi Poznań udało się pozyskać Niklasa Dorscha, zespół zyskałby niezwykle cenny element do swojej taktycznej układanki. Niels Frederiksen bardzo mocno stawia na ataki po fazach przejściowych, a 28-latek jest w tym aspekcie specjalistą. Często zagrywa podania prostopadłe między liniami formacji, które wypuszczają napastnika czy najszybszych graczy na skrzydłach. Sprawdza się także w umiejętnym rozciąganiu gry na skrzydła. Poziom jego dośrodkowań oscyluje wokół 50% skuteczności, a na 90 minut notuje ich średnio 0,63. 

reklama
Rozwiń

Przeglądając jego statystyki w kontekście rozegrania, większość pali się na zielono, ale nie można też zapominać o wspomnianej wcześniej obronie, gdzie też bryluje na tle innych konkurentów do środka pola Lecha Poznań. Wychowanek Bayernu Monachium w minionym sezonie Bundesligi potrafił zaliczać 80% wygranych pojedynków i blisko 60% skuteczności wykonywanych akcji w obronie.  Dobre wrażenie robi też 2,34 przechwytu na spotkanie i średnia 5,55 odzyskanych piłek w trakcie 90 minut gry.

Rozwiń

Niklas Dorsch wprowadza do środka pola spokój i opanowanie także, gdy mówimy o rywalizacji w powietrzu. 28-letni Niemiec ma 178 centymetrów wzrostu, ale świetnie odnajduje się przy główkach, co znajduje swoje odzwierciedlenie w liczbach. Notuje aż 68% skuteczności przy pojedynkach w tej części gry, wykonując 0,59 takich zagrań na spotkanie. Gdzie nie spojrzeć tam gracz Heindenheim jest wartością dodaną i wykazuje się większymi umiejętnościami od konkurentów. Mówiąc o pojedynkach główkowych Dorsch wygląda o wiele lepiej od Tamara Svetlina, który pod tym względem notuje gorszy wynik nawet od Antoniego Kozubala. Dorsch w tej klasyfikacji ustępuje miejsca tylko wspomnianemu wcześniej Ivanowi Żelizkowi.

reklama

Cel transferowy Lecha wyraża zainteresowanie przenosinami do Poznania

Kibice Lecha Poznań mają pełne prawo traktować Niemca jako docelowe wzmocnienie środka pola na następny sezon. Jego angażu do drużyny broni w zasadzie każda statystyka na pozycji "szóstki", a jedynym poważnym znakiem zapytaniem jest cena i chęć piłkarza do gry w Polsce. Mówiąc o pierwszym z tych dwóch czynników, portal "Transfermarkt" szacuje jego wartość na 2,5 miliona euro, co jest zbliżoną kwotą do tej, której żąda za Tamara Svetlina Korona Kielce. Lech natomiast nie chce bądź nie może jej sprostać, proponując jej według doniesień medialnych około 1,5 miliona euro za usługi Słoweńca. To właśnie porozumienie między klubami blokuje całą transakcję.

reklama

Niewykluczone, że Lech Poznań tyle samo pieniędzy chciałby zainwestować w Niklasa Dorscha, który także jest jedną z najjaśniejszych postaci swojego zespołu. Fani Kolejorza bardzo mocno liczą, że w negocjacjach transferowych szalę na korzyść obrońcy tytułu mistrza Polski odnośnie zbicia ceny za Niemca przechyli spadek klubu na drugi szczebel rozgrywkowy. Organizacja może chcieć zarobić pieniądze z transferów, by odbić się po sportowej klęsce, a transfer Dorscha mógłby dać im oddech pod względem finansowym.

Jednak i tu jeszcze tydzień lub dwa tygodnie temu, gdy sprawa zainteresowanie Dorschem ujrzała światło dzienne, Kolejorz nie mógł być pewien swojego pole position w wyścigu po jego podpis. Zainteresowanie Niemcem wyrażały: Wolsfsburg, Samsunspor, a także kluby z amerykańskiej ligi MLS. Choć doniesienia te brzmiały mało optymistycznie w kontekście przenosin do Lecha Poznań, Dawid Dobrasz wlał trochę nadziei w serca kibiców informując wczoraj po południu, że Niklas Dorsch w minioną niedzielę wraz z rodziną był widziany w mieście, a także w samym klubie. To zatem jasno wskazuje na to, że Niemiec poważnie rozważa swój transfer do Lecha Poznań, a swoją rolę w przeprowadzce za wschodnią granicę może odegrać jego żona, która jest właśnie Polką.

Rozwiń

Jeśli Lechowi Poznań udałoby się zakontrakować Niklasa Dorscha to zdecydowanie nikt nie płakałby po potencjalnym fiasku negocjacji z Koroną Kielce w sprawie Tamara Svetlina. Transfer Niemca oznaczałby przyjście lepszego liczbowo defensora i niemalże równie jakościowego rozgrywającego do środka pola. Kolejorz zyskałby kogoś, kto byłby wręcz perfekcyjnie "skrojony" do tego, co chce grać trener Niels Frederiksen, a dodatkowo byłby też blisko tego w teorii najlepszego wieku dla piłkarza czyli 26-28 lat. 

Imponujące wrażenie może robić także CV zawodnika, bowiem oprócz samej gry w Bayernie Monachium piłkarz ten ma na liczniku 118 występów w samej Bundeslidze. Jest to zatem niebagatelne doświadczenie wyciągniete z jednego z najwyższych poziomów ligowych na świecie. Ponadto pięć razy występował w Lidze Konferencji i w Lidze Europy, a zatem Lech Poznań dołożyłby gracza, który wie, jak to jest rywalizować na europejskiej arenie. Wszystko tu się zatem zgadza nawet na szczeblu reprezentacyjnym, bowiem z kadrą Niemiec do lat 21 sięgnął swego czasu po mistrzostwo Europy.

Jednak statystyki, liczby i epickie highlightsy pozostaną tylko ciekawostkami, jeśli Kolejorz nie spełni wymogów transferowych postawionych przez ekipę Heidenheim. W przestrzeni medialnej brakuje aktualnie przecieków wskazujących na kwotę, jakiej żąda za środkowego pomocnika spadkowicz z Bundesligi. Wycena z Transfermarktu oscylująca wokół 2,5 milona euro zdecydowanie nie wydaje się świadczyć na korzyść mistrza Polski szczególnie, gdy widzi się zawirowania związane z Tamarem Svetlinem. W przypadku Niemców nie wiadomo jednak jak bardzo będą oni zdesperowani w kontekście sprzedaży zawodnika po spadku. Kontrakt gracza z klubem obowiązuje bowiem do końca czerwca 2028 roku.

Przy okazji władze Lecha Poznań muszą także liczyć na to, że priorytetem piłkarza będzie rywalizacja o najwyższe cele w Polsce i w Europie. Wizja Ligi Mistrzów może być potężnym afrodyzjakiem, skłaniającym Niklasa Dorscha do wyboru Kolejorza, który na dodatek obronił też mistrzostwo kraju, ale nie jest wykluczone, że celem piłkarza mogą być po prostu pieniądze. W tym drugim aspekcie Lech mógłby znaleźć się na przegranej pozycji licząc się z konkurencją ze Stanów Zjednoczonych czy Turcji, gdzie w dodatku panują komfortowe wręcz wakacyjne warunki do prowadzenia życia. Wizyta Dorscha w Poznaniu to zatem mocny sygnał, potwierdzający, że Lech jest bliżej niz dalej osiągnięcia swojego celu. 

Rozwiń
reklama
Udostępnij na:
Facebook
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ

Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM

e-mail
hasło

Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

reklama
Komentarze (0)
Wczytywanie komentarzy
reklama
reklama
logo