Nagroda Golden Boy od lat jest jednym z najbardziej rozpoznawalnych wyróżnień indywidualnych w młodzieżowym futbolu. Przyznawana od 2003 roku, trafiała w ręce takich zawodników jak Lionel Messi, Wayne Rooney, Kylian Mbappe czy Erling Haaland. W ubiegłym roku laureatem został Desire Doue z Paris Saint-Germain.
Tegoroczna edycja mogła szczególnie przyciągnąć uwagę poznańskich kibiców. Na początkowej liście stu nominowanych znalazło się czterech Polaków, a dwóch z nich to wychowankowie Lecha Poznań - Michał Gurgul i Wojciech Mońka.
Młodzieżowcy trafili do prestiżowego grona. Ich notowania poszły w różne strony
Obaj piłkarze zostali wyróżnieni w maju. Dla Michała Gurgula nie była to pierwsza taka nominacja. Lewy obrońca znalazł się w gronie kandydatów do Golden Boy również w poprzednim roku. W pierwszym zestawieniu zajmował 96. miejsce w rankingu, wyprzedzając o dwie pozycje swojego klubowego kolegę.
Zawodnicy Kolejorza nie byli jedynymi reprezentantami Polski na liście. W setce największych talentów Europy znaleźli się również Kacper Potulski oraz Oskar Pietuszewski.
W lipcu Gurgul wylądował poza rankingiem, a przy kolejnych aktualizacjach już nie powrócił. Awans notował za to Wojciech Mońka, który najpierw wskoczył na 90. pozycję, a następnie znalazł się na 86. pozycji. Plebiscyt powstaje przy wsparciu serwisu Transfermarkt, który po zakończeniu poprzedniego sezonu bardzo docenił 19-latka. Środkowy obrońca stał się najwyżej wycenianym zawodnikiem w PKO BP Ekstraklasie, a jego wartość rynkowa osiągnęła 10 mln euro.
Tegoroczna edycja była pierwszą, w której jednocześnie wyróżniono dwóch wychowanków Akademii Lecha Poznań. W przeszłości miała ona jednak także innych przedstawicieli w tym zaszczytnym gronie. Dawid Kownacki został nominowany w 2017 roku, tuż przed transferem do Sampdorii Genua. Jakub Kamiński był na liście największych talentów w 2022 roku po mistrzowskim sezonie w niebiesko-białych barwach.
Finał bez polskiego akcentu. Została już tylko europejska czołówka
W październiku lista największych europejskich talentów została tradycyjnie zmniejszona do dwudziestu kandydatów, zaś pięciu graczy dodatkowo wyróżniono za sprawą "dzikiej karty". Na uroczystej gali w grudniu zostanie wybrany zwycięzca plebiscytu.
Na tym etapie nie znalazł się już żaden przedstawiciel Biało-Czerwonych. W gronie finalistów są natomiast zawodnicy występujący w największych europejskich klubach, m.in. Pau Cubarsi, Lamine Yamal, Warren Zaire-Emery, Endrick, Estevao czy Lennart Karl. Faworytem pozostaje środkowy obrońca FC Barcelony, który na dodatek świętował w tym roku zdobycie mistrzostwa świata z reprezentacją Hiszpanii.
Komentarze (0)