Oceny zawodników Lecha Poznań po meczu o Superpuchar Polski:
- Mateusz Lis - 6
Bramkarz Kolejorza stabilizuje swoją formę między słupkami, a starcie przeciwko Bayerowi Leverkusen pozwoliło mu uwypuklić większość jego atutów. Często potrafił zażegnywać niebezpieczeństwo samym swoim ustawieniem na linii i był zawsze tam, gdzie drużyna go potrzebowała. Były bramkarz Goztepe w końcówce utrzymywał Lecha w grze prezentując kibicom raz za razem skuteczne interwencje. Najpierw uniemożliwił rywalom doprowadzenie do sytuacji sam na sam, wcielając się w rolę ostatniego stopera i notując odbiór przy linii środkowej boiska, a potem nie dał się przelobować z bliskiej odległości, popisując się kapitalnym refleksem.
- Joel Pereira - 3
Portugalczyk nie nawiązywał dziś w swojej grze do ostatnich kapitalnych występów. Jego wysokie, agresywne wyjścia do przechwytów częściej powodowały, że przeciwnicy wykorzystywali powstałe luki, przedostając się pod pole karne Mateusza Lisa. Na domiar złego Joel Pereira dawał bardzo niewiele w ofensywie. Jego dośrodkowania kończyły się na ciałach rywali, którzy bez większych problemów blokowali kolejne dogrania. Poza wolicjonalnością Pereirze brakowało atutów, a na pochwały nie zasługiwał nawet jego poziom rozegrania. Goście bez większych problemów rozczytywali większość jego zagrań.
- Wojciech Mońka - (grał za krótko, żeby ocenić)
- Mateusz Skrzypczak - 3
Gdyby nie sprokurowany rzut karny na 0:3, można by było stwierdzić, że piłkarz rozegrał solidny mecz. Skrzypczak zaliczył kosztowną wpadkę, ale poza tym widać było, że zawodnik umacnia pewność siebie wraz z kolejnymi rozgrywanymi minutami. Potrafił dobrze się ustawiać w niskim bloku, trzymał krycie rywali, a na dodatek aktywnie i skutecznie asekurował swojego bramkarza. Udowodnił to w pierwszej połowie, notując cenną interwencję na linii. Wziął na siebie ciężar odpowiedzialności za zarządzanie defensywą po Wojciechu Mońce i w większości sytuacji potrafił sprostać wyzwaniu. Dodatkowo oddalał zagrożenia po dośrodkowaniach, a także skutecznie asekurował Joela Pereirę.
- Michał Gurgul - 6
Lewy obrońca Lecha Poznań był w swojej drużynie zawodnikiem, do którego można było mieć zdecydowanie najmniej zastrzeżeń po całym meczu. Na swojej pozycji sprawował się bez zarzutu, przyklejając się do swoich rywali i nie dopuszczał ich do klarownych sytuacji strzeleckich. Piłkarz nie miał jak zaznaczyć dziś swojej wartości w ataku, ale jego partnerzy w trakcie meczu mogli liczyć na to, że z nim na boku obrony żadne zagrożenie w tamtej części boiska nie nadejdzie. Nawet, jeśli nie napędzał ofensywy swojej drużyny to zdecydowanie odznaczał się nieustępliwością w wysokim pressingu.
- Antoni Kozubal - 4
Środkowy pomocnik Lecha Poznań nie miał dziś zbyt wiele do powiedzenia. Koledzy z drużyny nie stawiali dziś na grę środkiem i ewidentnie wybierali inne rozwiązania w konstruowaniu ataków niż trzymanie piłki blisko przy nodze. Z tego powodu Kozubal swoich szans na zaznaczenie obecności na boisku szukał głównie przy próbach strzałów z dystansu na bramkę Bayeru Leverkusen albo poprzez ofiarne interwencje pod polem karnym Mateusza Lisa. Wychowanek Lecha Poznań dał dzisiaj od siebie sporo waleczności, zaangażowania na całym boisku i agresywnej gry w pressingu, ale nic poza tym.
- Gustav Berggren - 3
W dzisiejszym meczu nie pokazał po swojej stronie zbyt wielu atutów w defensywie. Należy przyznać, że dobrze sprawdzał się jako element nisko ustawionego bloku defensywnego, ale inaczej niż w przypadku Radosława Murawskiego brakowało z jego strony długich, prostopadłych podań progresywnych. Berggrenowi daleko było do miana game-changera lub zawodnika, którego obecność wnosiła coś szczególnego do gry. Był to dość anonimowy występ choć trzeba przyznać, że Szwed dobrze radził sobie z piłką na małej przestrzeni i zapewniał spokój pod presją rywali przy swoim polu karnym
- Luis Palma - 2
Przełamania w kontekście gry Honduranina wciąż nie ma i niewiele wskazuje, że w ogóle nadejdzie. Piłkarz jest biegunowo odległy od swojej najlepszej dyspozycji sprzed roku. Podkreślały to dzisiaj duże problemy za każdym razem, gdy Luis Palma miał poprowadzić atak. Połowa przeciwników działała na skrzydłowego jak kryptonit na Supermena - pojawiały się problemy z przyjęciem piłki, nie było strzałów ani też potencjalnych asyst. Plusem w grze Honduranina była w zasadzie tylko bardzo dobra gra na małej przestrzeni pod własnym polem karnym. Koledzy mogli liczyć wtedy na jego technikę użytkową, boiskową inteligencję i grę pod presją.
- Leo Bengtsson - 2
Ktokolwiek widział? Ktokolwiek słyszał? Leo Bengtsson wciąż nie jest w stanie powrócić do swojej dyspozycji sprzed kontuzji, a mecz z Bayerem Leverkusen pokazał, że przed Szwedem jest jeszcze daleka droga do tego celu. Lech Poznań nie miał zbyt wielu okazji do tego, by popisywać się dyspozycją w ofensywie, a mimo to wprowadzony na boisko Daniel Hakans zdawał się zrobić o wiele więcej niż jego poprzednik, który nie przejmował inicjatywy, nie prowadził ataków i nie brał na siebie odpowiedzialności za dłuższe utrzymywanie się przy piłce.
- Mikael Ishak - 2
Wielka niemoc szwedzkiego napastnika ciągle trwa i niewiele wskazuje na to, by wkrótce ta sytuacja miała się zmienić. Ishak miał dziś kilka sytuacji na zdobycie gola, ale zamiast zabójczej skuteczności "Król" zaserwował dziś bramkarzowi Bayeru Leverkusen tylko strzały ostrzegawcze. Legenda Kolejorza w niczym nie pomogła dziś swojej drużynie w poprawie boiskowej sytuacji. Wysoki pressing "Aptekarzy" i brak możliwości częstej gry piłką spawił, że gospodarze nie mogli dzisiaj skorzystać nawet z umiejętności rozegrania Ishaka.
- Patrik Walemark - 5
Gwiazda Kolejorza wyciskała dziś maksimum ze swoich sytuacji, ale w ostatecznym rozrachunku na niewiele się to zdało. Piłkarz wciąż dysponował znakomitym przyspieszeniem i stanowił ogromne zagrożenie po dalekich dograniach na dobieg między liniami, lecz brakowało mu dogodnych sytuacji strzeleckich. Na duży plus zasługiwało w jego przypadku to, że wnosił jakość w pressingu i nawet mimo niekorzystnego wyniku, do samego końca swojego występu pozostawał aktywny w tej fazie gry.
Rezerwowi:
- Terry Yegbe (wszedł w 15. minucie) - 2
Dyspozycja Ghańczyka wskazuje na to, że został objęty jakąś klątwą. Trzy minuty po wejściu na boisko sprokurował rzut karny na 1:0 dla Bayeru Leverkusen po tym, gdy futbolówka odbiła się od jego ręki. Yegbe nie popisał się także przy golu na 2:0 po tym, gdy najpierw dał się wkręcić w ziemię przy próbie strzału z dystansu Tella, a potem zamiast zaasekurować Lisa w sytuacji sam na sam Tillmana po prostu stanął w miejscu. Nowy nabytek Kolejorza stanowi kompletne przeciwieństwo "Terryminatora" z początku sezonu, a po skale, którą stanowił dwa miesiące temu został sam gruz.
- Yannick Agnero (wszedł w 60. minucie) - 2
Iworyjczyk znów bardziej przydawał się w grze bez piłki aniżeli w samym ataku. Agnero nie można było odmówić woli walki, zawziętości i dyscypliny taktycznej, ale te cechy pozostawały bez znaczenia, biorąc pod uwagę braki techniczne. Zastępca Ishaka nie był przydatny w kreowaniu gry - regularnie tracił piłki. Nie dynamizował akcji swojej drużyny. Próby strzałów można pozostawić bez komentarza, bo zwyczajnie ich nie było. Jego mecz z Bayerem potwierdził, że Lech Poznań musi zacząć aktywne poszukiwania nowego, jakościowego napastnika.
- Filip Jagiełło (wszedł w 60. minucie) - 3
Jagiełło zaliczył podobny występ co Berggren. Wykonywał solidną pracę w grze bez piłki, prezentował się bez zarzutu w defensywie w niskim bloku i pokazywał, że można na niego liczyć także w grze w pressingu. Niestety konkretów z jego strony pod bramką rywali zwyczajnie nie było. Pomocnik w swoim stylu wcielał się w rolę rozgrywającego w ataku pozycyjnym, przedłużając podania lub szukając dalekich dograń za linię obrony, ale nie przynosiło to choćby cienia groźnej akcji. O strzałach z dystansu też nie ma co mówić.
- Daniel Hakans (wszedł w 60. minucie) - 5
Po jego wejściu na boisku można było sobie zadać pytanie, dlaczego Fin nie grał od początku? Pokazywał wszystko to, czego brakowało Bengtssonowi, a co mogło zwiększyć szanse Lecha Poznań na zwycięstwo. Gdy tylko otrzymywał piłkę, zabierał się z nią na bramkę rywala gotowy w pojedynkę przesądzać o przebiegu akcji. Nie bał się wchodzić w pojedynki i sprawiał przeciwnikom ogrom problemów ścigając się z nimi między liniami. Po dzisiejszym meczu, w którym wykonywał również ogrom pracy w pressingu, Hakans zdecydowanie zasłużył na grę od pierwszych minut w kolejnym spotkaniu.
- Pablo Rodriguez (wszedł w 73. minucie) - 4
Hiszpan pojawił się na boisku i od razu sprawił, że środek pola stał się nową osią ataków Lecha Poznań. Piłkarz w swoim stylu bardzo pewnie radził sobie z piłką przy nodze pod presją i dzięki temu wreszcie uruchomił możliwość tworzenia akcji po fazach przejściowych. Wraz z jego pojawieniem się na murawie gospodarze zyskali cenną przestrzeń, którą można było wykorzystać. Niestety, nawet w przypadku świetnych rajdów Rodrigueza w ataku nie było nikogo, kto mógł z tego zrobić użytek. Sam piłkarz dwukrotnie stanął przed świetnymi okazjami do zdobycia gola honorowego w polu karnym Bayeru, ale brakowało mu celności, a także odpowiedniej decyzyjności.
Lech Poznań - Bayer Leverkusen 0:4 (0:3)
Bramki: 0:1 Patrik Schick 29' (k.), 0:2 Malik Tillman 32', 0:3 Patrik Schick 41' (k.), 0:4 Ibrahim Maza 88'
Składy:
Lech: Mateusz Lis - Joel Pereira, Wojciech Mońka (15. Terry Yegbe), Mateusz Skrzypczak, Michał Gurgul - Gustav Berggren (74. Pablo Rodriguez), Antoni Kozubal, Luis Palma - Patrik Walemark (59. Daniel Hakans), Mikael Ishak (59. Yannick Agnero), Leo Bengtsson (59. Filip Jagiełło).
Bayer: Mark Flekken - Lucas Vazquez, Loic Bade, Edmond Tapsoba, Miguel Gutierrez (62. Facundo Medina) - Equi Fernandez, Aleix Garcia (62. Robert Andrich), Ibrahim Maza - Nathan Tella (62. Moussa Diaby), Malik Tillman, Martin Terrier (18. Patrik Schick, 76. Afonso Moreira).
Żółte kartki: Skrzypczak (Lech) - Andrich (Bayer)
Sędziował: Milos Milanović (Serbia)
Komentarze (0)