reklama

Lech Poznań zagra z Klaksvik na sztucznej murawie. Jak Kolejorz radził sobie na takiej nawierzchni w przeszłości?

Opublikowano: Aktualizacja: 
Autor:

Lech Poznań zagra z Klaksvik na sztucznej murawie. Jak Kolejorz radził sobie na takiej nawierzchni w przeszłości? - Zdjęcie główne
Autor: Przemysław Szyszka | Opis: Mecz z KuPS Kuopio to najświeższe wspomnienie Lecha ze spotkań na sztucznej murawie. Czy najbliższe z KI Klaksvik będzie równie udane?

reklama
Udostępnij na:
Facebook
Piłka nożnaLech Poznań mecz rewanżowy III rundy eliminacji Ligi Europy z KI Klaksvik rozegra na sztucznej murawie. To pewnego rodzaju wyjątkowe zdarzenie, aczkolwiek nie do końca, ponieważ Kolejorz w przeszłości grał już na takiej nawierzchni. Sprawdzamy jak sobie na niej radził.
reklama

Sztuczna murawa. Te dwa słowa u wielu piłkarzy wywołują ciarki na plecach. Większość zawodników nie jest przyzwyczajona do tego typu nawierzchni i na co dzień gra na naturalnych bądź hybrydowych boiskach. W niektórych krajach jednak nie ma warunków do prowadzenia naturalnych placów gry i stąd stosuje się te sztuczne.

Najbliższy mecz europejskich pucharów Lech Poznań rozegra właśnie na sztucznym boisku. Sprawdzamy, jak Kolejorz radził sobie na tego typu murawie w XXI wieku.

Pierwsze koty za płoty niemal dwadzieścia lat temu

Pierwsze wzmianki, jakie można znaleźć o meczach Lecha Poznań na sztucznej murawie pochodzą sprzed osiemnastu lat. Wówczas Kolejorz dowodzony przez Franciszka Smudę udał się do Moskwy, gdzie w ramach pamiętnych rozgrywek Pucharu UEFA w grupie przegrał z miejscowym CSKA 1:2. Ówczesny zespół ze stolicy Rosji był jednak bardzo mocny. W tamtym spotkaniu zagrali bowiem m.in. Yuri Zhirkov, Alan Dzagoev, Vagner Love czy Igor Akinfeev, a więc naprawdę znani piłkarze. Po stronie Kolejorza na boisko wybiegli z kolei Semir Stilic, który strzelił bramkę, Hernan Rengifo, Robert Lewandowski, czy Manuel Arboleda.

reklama

Na kolejne starcia na tego typu boisku Kolejorzowi przyszło czekać blisko pięć lat, ale za to jak już się odbyły to dwa w jednym sezonie. W kampanii 2013/2014 Lech zagrał bowiem w dwóch rundach kwalifikacji do Ligi Europy wyjazdowe starcia na sztucznych boiskach. Najpierw w II rundzie kwalifkacji Kolejorz mierzył się na sztucznej murawie z fińskim FC Honka. Na ISS Stadionie Kolejorz poradził sobie jednak bardzo dobrze, wygrywając 3:1 po golach Vojo Ubiparipa, Łukasza Teodorczyka i Marcina Kamińskiego. Dużo gorzej było dwa tygodnie później na Litwie, kiedy w meczu trzeciej rundy przegrał 0:1 z Żalgirisem Wilno. Niebiesko-biali w rewanżu w Poznaniu doprowadzili do wyrównania stanu gry, ale Żalgiris wówczas także strzelił gola i to on awansował do kolejnej fazy. W Poznaniu do dziś ten dwumecz jest rozpamiętywany jako jedna z największych klęsk Lecha w Europie.

reklama

Islandzkie kompromitacje

W równie mocnych słowach mówi się o kolejnym dwumeczu Kolejorza ze sztuczną murawą w roli głównej. Mowa oczywiście o słynnej wyprawie na Islandię i starciu ze Stjarnan. Wówczas w 48. minucie piłkę do bramki wpakował Rolf Toft i mecz na Islandii skończył się porażką Lecha 0:1. Co gorsza, w Poznaniu nie udało się odrobić strat i kolejna kompromitacja stała się faktem. Mecz ze Stjarnan na wyjeździe był także zapamiętany z tego, że Lech zagrał w nim w bordowym, trzecim komplecie strojów.

To nie była jedyna porażka Lecha na Islandii w meczu na sztucznej murawie. Niebiesko-biali zanotowali drugą wpadkę w meczu z Vikingurem Reykjavik w 2022 roku. Wówczas w trzeciej rundzie eliminacji Ligi Konferencji przegrali także 0:1. Na całe szczęście tym razem w Poznaniu udało się odwrócić losy konfrontacji, choć do tego potrzebna była dogrywka. W tamtym meczu sporo z trybun na swój temat mogli usłyszeć prezes klubu Piotr Rutkowski i dyrektor sportowy Tomasz Rząsa. Ostatecznie jednak sezon 2022/2023 w Lidze Konferencji był bardzo udany, a Lech zakończył go w ćwierćfinale.

reklama

Sześć goli i dwa czyste konta w Szwecji. Bezbramkowy remis w Norwegii

Dużo lepiej Lech może wspominać wyprawy do Szwecji i dwa mecze na Tele2Arenie w Sztokholmie. Tam Kolejorz mierzył się z Hammarby IF oraz Djurgårdens IF.

Pierwszy z nich odbywał się w wyjątkowym sezonie COVID-owym, kiedy to w meczach kwalifikacyjnych europejskich pucharów grano jedno spotkanie. Starcie z Hammarby przez długi czas było nierozstrzygnięte. Kolejorz co prawda prowadził 1:0 po golu Pedro Tiby w 55. minucie, ale dopiero w samej końcówce przypieczętował awans. Wówczas w 89. minucie strzelił Jakub Kamiński, a w trzeciej minucie czasu doliczonego wynik ustalił Filip Marchwiński.

reklama

Niecałe trzy lata później, w marcu 2023 roku, Lech jechał do Sztokholmu z dużymi nadziejami. W Poznaniu wygrał bowiem z Djurgårdens IF 2:0 i miał pewną zaliczkę, ale mecz na sztucznej murawie przed sobą. Podopieczni Johna van den Broma nie robili sobie jednak zbyt wiele z tego, że grają na innym boisku niż w Poznaniu i znów wygrali 3:0. Znowu jednak trzeba było czekać na gole do samej końcówki, a strzelali je ponownie Marchwiński, a także Nika Kvekveskiri i Michał Skóraś. Dzięki tej wygranej Kolejorz awansował do ćwierćfinału, gdzie zmierzył się z Fiorentiną.

Rundę wcześniej w sezonie 2022/2023 Lech w 1/16 finału Ligi Konferencji Europy mierzył się z Bodo/Glimt. Norweski zespół także gra swoje mecze na sztucznej trawie. Pierwszy mecz odbył się właśnie w kraju Fjordów i padł w nim bezbramkowy remis. Kiedy rywalizacja przeniosła się jednak na boisko w Poznaniu, to wówczas Kolejorz pokonał Bodo 1:0. Zwycięskiego gola zdobył Mikael Ishak.

Trzy starcia na sztucznej murawie w zeszłym sezonie

Lech Poznań pod wodzą Nielsa Fredriksena grał w europejskich pucharach na sztucznej murawie w zeszłym sezonie i to aż trzykrotnie.

Pierwszy mecz przyszedł dość szybko, bo już w drugiej rundzie kwalifikacji do Ligi Mistrzów i rewanżowe starcie z Breidablik. Kolejorz jechał do Islandii po imponującym zwycięstwie 7:1 i na spotkanie wyszedł nieco bardziej rezerwowym składem. Widać to było w grze zawodników duńskiego trenera, ale ostatecznie udało im się wygrać 1:0 po golu Mikaela Ishaka.

Następne starcie to kolejna kompromitacja i do czasu meczu z Aarhus najprawdopodobniej największa w historii poznańskiej drużyny. Mowa oczywiście o meczu z Lincoln Red Imps na Gibraltarze. Lechowi od początku nie układał się ten mecz i gospodarze w 33. minucie gry objęli prowadzenie. Stan gry wyrównał co prawda Mikael Ishak w 77. minucie, kiedy wykorzystał rzut karny, ale na dwie minuty przed końcem meczu Lincoln ponownie wyszło na prowadzenie dzięki trafieniu Christiana Rutjemsa i już go nie oddało.

Najświeższe wspomnienie Lecha ze sztuczną murawą jest jednak całkiem udane. W bardzo mroźnym fińskim Tampere Lech mierzył się z KuPS Kuopio w ramach meczu 1/16 finału Ligi Konferencji Europy. Podopieczni Nielsa Frederiksena bez większych problemów wygrali tamto starcie 2:0, a gole strzelali Antoni Kozubal i Taofeek Ismaheel. Tydzień później w Poznaniu Lech przypieczętował dwumecz, wygrywając 1:0.

Lech Poznań w starciach na sztucznej murawie w XXI wieku

  • CSKA Moskwa vs. Lech Poznań 2:1 (Stilić)
  • FC Honka Espoo vs. Lech Poznań 1:3 (Ubiparip, Teodorczyk, M. Kamiński)
  • Żalgiris Wilno vs. Lech Poznań 1:0
  • Stjarnan vs. Lech Poznań 1:0
  • Hammarby IF vs. Lech Poznań 0:3 (Tiba, J. Kamiński, Marchwiński)
  • Vikingur Reykjavik vs. Lech Poznań 1:0
  • Bodo/Glimt - Lech Poznań 0:0
  • Djurgardens IF vs. Lech Poznań 0:3 (Marchwiński, Kvekveskiri, Skóraś)
  • Breidablik vs. Lech Poznań 0:1 (Ishak)
  • Lincoln Red Imps vs. Lech Poznań 2:1 (Ishak)
  • KuPS Kuopio vs. Lech Poznań 0:2 (Kozubal, Ismaheel)

 

Bilans spotkań: 5 zwycięstw, 1 remis, 5 porażek
Bilans bramek: 8:14

A Waszym zdaniem, jak Lech Poznań poradzi sobie w najbliższym meczu na sztucznej murawie? Dajcie znać w komentarzach!

reklama
Udostępnij na:
Facebook
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ

Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM

e-mail
hasło

Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

reklama
Komentarze (0)
Wczytywanie komentarzy
reklama
reklama
logo