Lech Poznań znowu nie miał szczęścia
W środę, 17 czerwca, w siedzibie UEFA w Lyonie odbyło się losowanie II rundy kwalifikacji Ligi Mistrzów. Lech Poznań, podobnie jak przed rokiem, był w tej fazie rozstawiony, dzięki czemu mógł liczyć na teoretycznie korzystne skojarzenie z jednym z mistrzów słabszych europejskich lig. W gronie potencjalnych rywali Kolejorza znajdowali się bowiem między innymi przedstawiciele Armenii, Łotwy, San Marino, Luksemburga, Wysp Owczych czy Irlandii Północnej.
Los okazał się jednak dla poznaniaków wyjątkowo surowy. Spośród wszystkich możliwych przeciwników Lech trafił bowiem na AGF Aarhus, czyli drużynę, którą jeszcze przed losowaniem wskazywano jako najtrudniejszego rywala w całej stawce, a której sam trener Lecha Poznań, Niels Frederiksen, najbardziej chciał uniknąć, o czym przyznał w niedawnej rozmowie z Interią. Mistrzów Polski zamiast stosunkowo łatwej przeprawy już na samym początku sezonu czeka zatem niezwykle wymagające wyzwanie.
Co więcej, nie jest to pierwszy raz w ostatnich latach, gdy Lech trafia na wyjątkowo niewygodnego przeciwnika. W poprzednim sezonie, walcząc o awans do fazy ligowej Ligi Mistrzów, Kolejorz w trzeciej rundzie eliminacji zmierzył się z Crveną zvezdą, czyli najmocniejszym z możliwych rozstawionych rywali. Serbowie byli zespołem o ogromnym doświadczeniu na arenie międzynarodowej i od początku uchodzili za jednego z najtrudniejszych przeciwników, na jakich mogli trafić mistrzowie Polski.
Na tym jednak pech Lecha się nie skończył. Po odpadnięciu z eliminacji Champions League poznaniacy, mimo rozstawienia w decydującej rundzie kwalifikacji Ligi Europy, trafili na KRC Genk. Belgowie znaleźli się w gronie nierozstawionych wyłącznie ze względu na niski współczynnik, natomiast pod względem sportowym prezentowali poziom zdecydowanie wyższy od większości potencjalnych przeciwników. Efekt był bolesny dla Lecha, który nie był w stanie nawiązać wyrównanej walki - ekipa z Flandrii rozstrzygnęła kwestię awansu już w pierwszym meczu, wygrywając z zespołem Nielsa Frederiksena aż 5:1. Trudno więc nie odnieść wrażenia, że lechitom zwyczajnie nie sprzyja szczęście.
Szanse na awans zmalały o jedną trzecią
Skalę pecha Lecha najlepiej pokazują wyliczenia ekspertów z Football Meets Data. Jeszcze przed losowaniem mistrzowie Polski znajdowali się w bardzo korzystnym położeniu, jednak trafienie na AGF Aarhus wyraźnie skomplikowało ich drogę do III rundy eliminacji Ligi Mistrzów.
Według opublikowanych symulacji szanse Kolejorza na awans do kolejnej fazy spadły aż o 32%, co było największym negatywnym wynikiem spośród wszystkich uczestników pierwszej i drugiej rundy kwalifikacji. Co ciekawe, losowanie nie okazało się korzystne również dla samych Duńczyków. Prawdopodobieństwo awansu AGF Aarhus zmniejszyło się o 17%, co pokazuje, że obie drużyny trafiły na przeciwnika znacznie trudniejszego od tych, których mogły się spodziewać przed losowaniem.
W Poznaniu nikt nie zamierza jednak składać broni. Przy Bułgarskiej trwają intensywne przygotowania do nadchodzących rozgrywek, a władze Kolejorza chcą, by na dwumecz z AGF Niels Frederiksen dysponował możliwie najmocniejszym zespołem. Lech zdążył już przeprowadzić trzy letnie transfery, ale to oczywiście jeszcze nie koniec. Priorytetami pozostają sprowadzenie lewego obrońcy oraz defensywnego pomocnika, a niewykluczone, że do zespołu trafi również środkowy obrońca. Wiele zależy w tym przypadku od przyszłości Antonio Milicia i tego, czy chorwacki stoper ostatecznie przedłuży wygasający z końcem czerwca kontrakt.
Komentarze (0)