Obiecujący rezultat do przerwy
Piłkarki Lecha Poznań UAM są pewne utrzymania w lidze i w końcówce sezonu pozostała im jedynie walka o jak najwyższą lokatę. Aby jednak wspiąć się na miejsce tuż za ścisłą czołówką w naszym kraju, trzeba zacząć wygrywać z przeciwniczkami na swoim poziomie. Nie udało się tydzień wcześniej we Wrocławiu i nie udało się także w sobotnie popołudnie w Plewiskach, gdzie rywalem był Grot SMS Łódź.
Początek meczu nie zapowiadał się dobrze dla Kolejorza. Niebiesko-białe miały większą kontrolę nad piłką, ale zupełnie nie potrafiły zbudować od początku do końca konkretnej akcji. Gdyby nie bardzo dobra postawa Jagody Sapor, to po dziesięciu minutach przyjezdne cieszyłyby się z prowadzenia. Lechitki za łatwo dopuszczały rywalki do własnego pola karnego - znajdowały się za daleko od siebie, grały momentami zbyt wolno.
Przełamaniem był gol Oliwii Związek w 25. minucie meczu. Monika Poniedziałek zagrała doskonałą piłkę na wolne pole do napastniczki Lecha Poznań UAM, a ta w sytuacji sam na sam nie zastanawiała się długo. Od razu umieściła piłkę w siatce. Dla Łodzianek była to niespodzianka, zaś dla Poznanianek ważny moment pierwszej części meczu. Od tamtej pory grało się już łatwiej, co nie oznacza, że zdecydowanie lepiej.
Po kilku minutach Związek mogła dołożyć asystę, ale wychodząca do prostopadłego zagrania Julia Przybył nie zdążyła uderzyć piłki przed skutecznym powrotem jednej z zawodniczek SMS-u. W końcówce zrobiło się gorąco pod bramką Jagody Sapor, która dwukrotnie ratowała swoje koleżanki przed utratą wyrównującej bramki.
Jeden błąd odebrał szansę na komplet punktów. "Nie chciałyśmy bronić wyniku"
Kilka okazji w pierwszej połowie mogło zmylić trochę tych, którzy nie oglądali uważnie. Mecz niestety nie stał na wysokim poziomie. Obie drużyny nie miały pomysłu na grę atakiem pozycyjnym - uciekały raczej do najprostszych rozwiązań, czyli tzw. "laga" na najbardziej wysuniętą zawodniczkę.
- Powiedziałabym, że pierwsza połowa to coś na zasadzie festynu. Granie od jednej do drugiej strony. W drugiej połowie była potrzeba przebudzenia. Wyszło na to, że Łódź przebudziła się szybciej niż my i to rywalki strzeliły bramkę kontaktową, a nie my, żeby dołożyć trzy punkty - mówiła na gorąco po meczu bramkarka Kolejorza, Jagoda Sapor.
Łodzianki wykorzystały niefrasobliwość obrony Lecha Poznań w 62. minucie. Paulina Filipczak urwała się lewym skrzydłem, następnie w polu karnym zwiodła jedną z obrończyń Kolejorza, a następnie wyłożyła piłkę do Gabrieli Fesinger. Uderzenie rywalki było na tyle precyzyjne, że nawet świetnie broniąca w tym meczu Sapor nie miała nic do powiedzenia.
Lechitki miały szansę odpowiedzieć błyskawicznie, ale wprowadzona po przerwie Matylda Kościelak nie wykorzystała znakomitego zagrania Alicji Piechockiej. Skuteczności brakowało także w późniejszych fragmentach, gdy Łodzianki całkiem się wycofały i oddały w pełni inicjatywę Kolejorzowi.
- Był problem, żeby kończyć sytuacje, dać to ostatnie podanie. Nie chciałyśmy bronić wyniku, bo my zawsze chcemy strzelać tych bramek jak najwięcej. Znowu jeden błąd, który skutkuje takim wynikiem - dodała po końcowym gwizdku Oliwia Związek.
Po meczu spory niedosyt, bo w tym roku piłkarkom Lecha Poznań UAM nie udało się jeszcze wygrać ligowej potyczki w Plewiskach. Zwycięski mecz z UJ Kraków na początku rundy rozegrano wyjątkowo na Morasku.
- Na pewno szanujemy ten punkt, ale to jest rozczarowanie, bo tak naprawdę prowadzimy grę w pierwszej połowie, cały czas na ich stronie boiska. Kreujemy sytuacje, ale nie strzelamy. W drugiej połowie osłabłyśmy, nie była ona tak intensywna w naszym wykonaniu - mówiła jeszcze napastniczka Kolejorza.
- Z perspektywy dwóch różnych połów, wynik sprawiedliwy. Brakowało konkretów w drugiej połowie z naszej perspektywy. Średni mecz po prostu. Myślę, że z obu stron, więc trener drużyny przeciwnej się ze mną zgodzi. Naszym największym problemem była jakość techniczna. Każda z zawodniczek musi uderzyć się w pierś. Grają tyle lat w piłkę, że potrafią to robić. Ten mecz nam po prostu nie wyszedł - podsumowała sobotnie zmagania trenerka Alicja Zając.
Przed Lechem Poznań UAM jeszcze trzy kolejki do końca. O kolejne punkty niebiesko-białe powalczą w zaległym meczu z GKS-em Katowice na stadionie w Plewiskach. Ten mecz zaplanowano w środę 20 maja o godz. 15.
Lech Poznań UAM - Grot SMS Łódź 1:1 (1:0)
Bramki: 1:0 Oliwia Związek 25', 1:1 Gabriela Fesinger 62'
Składy:
Lech UAM: Jagoda Sapor - Monika Poniedziałek, Julia Przybył (75. Aleksanda Kuśmierczyk), Alicja Piechocka, Maja Kuleczka, Oliwia Związek, Lena Sworska (46. Matylda Kościelak), Martyna Łuczak, Blanka Borowa, Aleksandra Figura (60. Małgorzata Jurek), Małgorzata Rogus (75. Zofia Porada)
SMS Łódź: Monika Sowalska - Julia Kolis, Oliwia Bałdyga, Magdalena Dąbrowska (49. Yana Urakova), Martyna Bartczak, Paulina Filipczak, Zofia Pągowska (85. Maja Prusińska), Anna Potrykus, Zuzanna Miązek (80. Nadia Wosik), Gabriela Fesinger, Grace Kelly Cagnina
Sędziowała: Kinga Damps
Komentarze (0)