Wychowanek Lecha wciąż nie może liczyć na minuty przy Bułgarskiej. Poprzedni sezon był całkiem niezły
W środę późnym wieczorem Lech Poznań poinformował, że swoją przygodę na zapleczu Ekstraklasy będzie kontynuował Bartłomiej Barański. 19-letni wychowanek nie może sprostać oczekiwaniom Nielsa Frederiksena i póki co od powrotu na stałe do macierzystego klubu zaliczył tylko jeden, debiutancki mecz przeciwko KRC Genk w kwalifikacjach do Ligi Europy. Rozegrał ledwie 20 minut. Środkowy pomocnik ofensywny nadal szuka miejsca, w którym wreszcie udowodni, że jest wart tego, by trener Lecha Poznań postawił na niego na dłużej. Jednakże biorąc pod uwagę obecne ruchy kadrowe Kolejorza będzie o to piekielnie trudno.
Mimo wszystko Bartłomiej Barański w ostatnim sezonie wysłał sztabowi szkoleniowego Kolejorza pozytywne sygnały, grając dla GKS-u Tychy. Choć kibice tej drużyny najchętniej chcieliby wymazać ten sezon z pamięci biorąc pod uwagę gigantyczne problemy za kadencji Łukasza Piszczka i finalny spadek do Betclic 2. ligi, wychowanek Lecha dawał sobie radę w tej ekipie. Stanowił on zresztą o jednym z niewielu trafionych wypożyczeń w minionym sezonie w wykonaniu obrońców tytułu.
Barański zaliczył mocne wejście do zespołu zdobywając honorową bramkę w przegranej 1:3 rywalizacji z Wisłą Kraków, która w tym sezonie awansowała do PKO BP Ekstraklasy. Później na dwa mecze trafił na ławkę rezerwowych, zaliczając skromne 20 minut gry, lecz ostatecznie od piątego meczu dla GKS-u Tychy nie stracił już miejsca w podstawowej jedenastce do końca rozgrywek. Co prawda skuteczność pod bramką przestała mu dopisywać jednak było widać, że piłkarz niesie za sobą określoną wartość do drużyny. Dostrzegał to nie tylko wspomniany Piszczek, ale też Rene Poms. W sumie dla swojej ostatniej ekipy Barański zaliczył nieco ponad tysiąc minut w 15 meczach Betclic 1. ligi.
Nowy klub potrzebuje poprawy gry w ofensywie. Piłkarz Lecha może to zagwarantować!
Nie było sensu, żeby wychowanek Kolejorza szukał szans na grę na trzecim szczeblu rozgrywkowym i ostatecznie na jego usługi zdecydowała się Odra Opole. To drużyna, która w poprzednim sezonie Betclic 1. ligi nie uniknęła problemów w postaci zmiany szkoleniowca na ostatniej prostej czy nieprzekonujących wyników sportowych w poszczególnych meczach. Minione rozgrywki zakończyła jednak na dwunastym miejscu w tabeli z aż 16 punktami przewagi nad otwierającym strefę spadkową Zniczem Pruszków.
Odra Opole mocno potrzebuje wzmocnienia ofensywy i zdecydowanego podwyższenia poziomu jakości. Jej zespół zdobył ledwie 34 gole sezon temu, a słabość ataku podkreśla fakt, iż tylko jedna drużyna oprócz nich nie przekroczyła poziomu 40 bramek w sezonie. Była to Pogoń Siedlce z zaledwie jednym trafieniem mniej. Nic dziwnego, że dział sportowy Odry szuka sposobu na zmianę takiego stanu rzeczy, a Barański może zyskać na znaczeniu, jeśli znajdzie receptę na uzdrowienie tej ewidentnie dysfunkcyjnej formacji. Mocno może mu w tym pomóc obecność Łukasza Tomczyka na ławce trenerskiej, który z Polonią Bytom osiągał swego czasu naprawdę świetne wyniki.
Piłkarsko nic zatem nie stoi na przeszkodzie, by Bartłomiej Barański mocniej zaznaczył swoją obecność w nadchodzącym sezonie. Piłkarzowi zdecydowanie nie można odmówić znajomości warunków gry na zapleczu PKO BP Ekstraklasy. 19-latek ma już na koncie 42 występy, wliczając w to także liczby, które osiągnął wcześniej w Ruchu Chorzów. To właśnie ten etap jego kariery szczególnie w sezonie 2024/25 pokazał drzemiący potencjał w młodym wychowanku Kolejorza. We wspomnianych wcześniej rozgrywkach zdobył sześć goli w 25 meczach Betclic 1. ligi, będąc w miarę regularnie wybieranym do wyjściowych składów.
Piłkarz Lecha Poznań ciągle walczy o uznanie. Inni nie będą mieli tyle szczęścia
Barański ma jeszcze dużo czasu na rozwój, bowiem jego kontrakt obowiązuje do 30 czerwca 2029 roku. Niewykluczone, że na wypożyczenie uda się wkrótce także Krzysztof Bąkowski, o czym więcej pisaliśmy TUTAJ. Inni piłkarze, którzy wcześniej rozgrywali się w innych zespołach nie będą mieli tego szczęścia. Tego lata z dużym prawdopodobieństwem dojdzie do pożegnania Filipa Szymczaka, Bryana Fiabemy oraz Iana Hoffmanna. Z klubem natomiast wkórtce powinien pojawić się inny młody zawodnik Kolejorza - Kornel Lisman. Temat jego transferu poruszliśmy również TUTAJ.
Komentarze (0)