Jerzy Brzęczek wyróżnił zawodnika Lecha Poznań. "Ma ogromny wpływ na drużynę"
Selekcjoner reprezentacji Polski w kategorii wiekowej U-21, Jerzy Brzęczek, nie mógł zaprosić na wrześniowo-październikowe zgrupowanie wielu zawodników, którzy od początku eliminacji stanowili o sile jego zespołu. Powołania do kadry seniorskiej otrzymali bowiem Marcel Reguła, Oskar Pietuszewski, Kacper Urbański, Wiktor Nowak, Kacper Potulski, Wojciech Mońka czy Sławomir Abramowicz.
Zapytany o to, absencji którego z nich żałuje najbardziej, Brzęczek wskazał jednak piłkarza, który na zgrupowaniu nie mógł pojawić się z powodu... kontuzji. Jak sam przyznał, zawodnikiem, którego najbardziej brakuje mu pod kątem taktycznym, jest Antoni Kozubal. Taka odpowiedź selekcjonera nie może dziwić - będący kluczowym elementem w układance Brzęczka 22-letni pomocnik Kolejorza zagrał do tej pory w każdym z ośmiu meczów eliminacji i zdobył w nich aż cztery bramki, wpisując się na listę strzelców w starciach z Czarnogórą, Szwecją i Armenią (dwukrotnie).
- Zazwyczaj nie staram się personalnie wyróżniać któregoś z piłkarzy, jednak jeśli miałbym wskazać jednego brakującego zawodnika, to byłby to Antoni Kozubal. Ma on ogromny wpływ na drużynę i jest mocną osobistością w szatni - powiedział na poprzedzającej środowe starcie ze Szwecją konferencji prasowej selekcjoner młodzieżówki.
Gurgul jedynym lechitą w młodzieżówce. Przyczynił się do dziewiątego zwycięstwa
W obliczu powołania do seniorskiej reprezentacji Polski Wojciecha Mońki i rekonwalescencji Antoniego Kozubala jedynym lechitą, który udał się na zgrupowanie kadry do lat 21, był Michał Gurgul. Najlepszy lewy obrońca w PKO BP Ekstraklasie nie musiał martwić się o miejsce w wyjściowej składzie - do tej pory był bowiem jednym z filarów drużyny Jerzego Brzęczka, występując od pierwszej do ostatniej minuty w każdym z dotychczasowych ośmiu meczów eliminacji do młodzieżowych Mistrzostw Europy. Żaden polski piłkarz nie może pochwalić się podobnym osiągnięciem.
Selekcjoner młodzieżówki nie zdecydował się na wymianę sprawnie funkcjonującego elementu i postawił na zawodnika Kolejorza w domowym meczu z reprezentacją Szwecji (a warto zaznaczyć, że na wrześniowo-październikowe zgrupowanie powołał jeszcze dwóch innych lewych obrońców).
20-latek nie zawiódł wierzącego w niego trenera i zaliczył kolejny udany występ z orzełkiem na piersi. Bez zarzutu wywiązywał się ze swoich zadań w defensywie, a po kilku z jego wypadów w okolice pola karnego gości pod bramką Szwedów robiło się naprawdę groźnie. W 18. minucie z jego niesygnalizowanym strzałem z bardzo ostrego kąta poradził sobie Elis Jager, a nadciągający z dobitką Dawid Drachal nie wykorzystał doskonałej sytuacji, uderzając prosto w bramkarza.
Pięć minut po rozpoczęciu drugiej części gry Gurgul posłał kapitalne podanie prostopadłe do uciekającego lewym skrzydłem Bartosza Mazurka. Rozgrywający fenomenalne spotkanie pomocnik RB Salzburg wyłożył futbolówkę Drachalowi, a ten znów pomylił się w dogodnej sytuacji, nie trafiając czysto w piłkę. W 74. minucie po zagraniu obrońcy Lecha Poznań groźnie zza pola karnego uderzał natomiast Jakub Żewłakow.
Choć podopieczni Jerzego Brzęczka nie rozprawili się ze Szwedami tak efektownie, jak w październiku ubiegłego roku, po końcowym gwizdku mogli cieszyć się z dziewiątego zwycięstwa w dziewiątym meczu eliminacji do młodzieżowego Euro. Zwycięstwo Biało-Czerwonych zapewnił dublet Bartosza Mazurka, który otworzył wynik spotkania w 40. minucie precyzyjnym, płaskim strzałem zza pola karnego, a 13 minut po zmianie stron wykorzystał dośrodkowanie Daniela Mikołajewskiego i podwyższył prowadzenie Polaków przytomnym uderzeniem głową. W doliczonym czasie gry wynik meczu na 3:0 po błędzie bramkarza ustalił napastnik Korony Kielce, Daniel Bąk.
Polska o krok od awansu na młodzieżowe Mistrzostwa Europy! Zadecyduje mecz z Włochami
Choć prowadzona przez Jerzego Brzęczka młodzieżowa reprezentacja Polski była do tej pory bezbłędna, wygrywając każdy z dotychczasowych dziewięciu meczów, nadal nie jest pewna awansu na odbywające się w przyszłym roku w Serbii i Albanii Mistrzostwa Europy. Kwestia ta zostanie rozstrzygnięta dopiero 5 października, kiedy to Biało-Czerwoni zmierzą się na wyjeździe z Włochami. Squadra Azzurra w ośmiu spotkaniach zgromadziła na swoim koncie 21 punktów, ponosząc tylko jedną porażkę. W czwarkowy wieczór stanie przed szansą na zmniejszenie dystansu do reprezentacji Polski, mierząc się na wyjeździe z czerwoną latarnią grupy E - Armenią.
Biało-Czerwonym do zapewnienia sobie udziału w mistrzostwach wystarczy remis, ale szans na awans nie przekreśli nawet dotkliwa porażka - poza dziewięcioma zwycięzcami swoich grup eliminacyjnych awans na Euro wywalczy bowiem najlepszy z wicemistrzów. Faworytem do zajęcia tego miejsca będzie właśnie zespół z grupy E, a zatem Polska lub Italia. Najpoważniejszym zagrożeniem dla kadry Jerzego Brzęczka pozostają reprezentacje z grupy F - Niemcy i Grecja, które punktują równie dobrze co Włosi. Jeśli Polacy jakimś cudem nie wywalczą jednak bezpośredniego awansu na Euro, pozostanie im rywalizacja w barażach.
Komentarze (0)