Skrzydłowy Lecha Poznań wykorzystał swoją szansę
Dla Patrika Walemarka był to dopiero drugi występ w seniorskiej reprezentacji Szwecji. Kilka dni wcześniej pojawił się na boisku w meczu z Rumunią, zaś w poniedziałkowy wieczór selekcjoner Graham Potter postawił na niego od pierwszej minuty.
Zawodnik Lecha Poznań odpłacił się za zaufanie i miał swój udział przy golu autorstwa Viktora Gyokeresa, który zamknął to spotkanie. Szwedzi wygrali z Polską 3:1, a skrzydłowy spędził na murawie 80 minut.
Po meczu nie ukrywał, że taka szansa od sztabu szkoleniowego miała dla niego szczególne znaczenie. Nie zamierzał jednak skupiać się wyłącznie na swoim dorobku. Mocniej wybrzmiewała radość z wyniku osiągniętego przez całą reprezentację.
- To niesamowite uczucie, zarówno dla mnie, jak i dla całego zespołu. To był mój pierwszy mecz w wyjściowym składzie. Myślę, że zagrałem całkiem niezłe zawody, a drużyna włożyła w to spotkanie ogromny wysiłek - przyznał Walemark w rozmowie ze stacją Viaplay.
Patrik Walemark zagrał bez kompleksów. "Byłem całkiem spokojny"
Patrik Walemark od początku spotkania dawał swojemu zespołowi sporo argumentów w ofensywie i już w pierwszej akcji miał szansę wpisać się na listę strzelców. Łącznie zgromadził dwa celne uderzenia na bramkę Marcina Bułki, a przy tym był zawodnikiem z najczęstszą liczbą kontaktów w polu karnym Biało-Czerwonych. Nie miał żadnych problemów z Tymoteuszem Puchaczem, ani później z Przemysławem Frankowskim, którego ograł z łatwością przy trzecim trafieniu.
Asysta w drugim meczu to już całkiem istotny konkret dla selekcjonera, który udanie otworzył rozgrywki Ligi Narodów. Szwecja po dwóch spotkaniach ma komplet punktów i zajmuje pozycję lidera. W trakcie tej przerwy reprezentacyjnej zagra jeszcze na wyjeździe z Bośnią i Hercegowiną oraz Rumunią. Gracz Kolejorza po takim występie na pewno ma szansę na kolejne minuty.
- Byłem całkiem spokojny, pewny siebie i miałem duże zaufanie do zespołu. Oczywiście w nogach czuć głód gry i dodatkową energię, ale ogólnie rzecz biorąc, czułem się dobrze. Zawsze staram się po prostu robić to, w czym jestem dobry i grać swoją piłkę. W gruncie rzeczy to tylko futbol, więc trzeba po prostu wyjść na boisko i robić swoje. Jasne, że liczby zawsze cieszą, ale najważniejsze jest sześć punktów w dwóch meczach. To dobry początek - dodał skrzydłowy Lecha Poznań.
Komentarze (0)