Lech Poznań sprowadzał Joao Moutinho jako jednego z najbardziej wyróżniających się zawodników w Jagiellonii Białystok, który miał stanowić bardzo silną konkurencję dla Michała Gurgula. Wskazywano u niego bardzo dobrą grę w ofensywie, a jednocześnie też agresywną postawę w obronie i umiejętność czytania zachowań przeciwników. Na początku ubiegłego sezonu nawet wygrywał rywalizację na lewej stronie, a następnie... wielu kibiców o nim zapomniało.
Wszystko zaczęło się w Krakowie
Wiosną 2026 roku zgromadził zaledwie cztery występy - dwa w wyjściowym składzie, łącznie tylko 160 minut. Obecny sezon rozpoczął na ławce rezerwowych, ale przy tak wymagającym początku dla całej drużyny trener Niels Frederiksen musiał rotować swoimi piłkarzami. Dla Moutinho pojawiła się szansa w meczu z Wieczystą Kraków, gdy wybiegł w podstawowej jedenastce.
Lewy obrońca został zmieniony już w przerwie meczu. Wszystko ze względu na uraz stopy, którego nabawił się w pierwszej połowie spotkania. Lech ostatecznie wygrał z beniaminkiem 2:1, ale dla Portugalczyka był to początek problemów, które ostatecznie mocno skomplikowały jego sytuację. Diagnoza wykazała zerwanie więzadła bocznego w okolicy dużego palca.
Moutinho wypada na kilka miesięcy. Lech musi reagować
Na przełomie sierpnia i września zawodnik próbował wrócić do normalnego rytmu pracy, ale za każdym razem pojawiały się problemy związane z kontuzjowaną stopą. W efekcie nie był w stanie na stałe wrócić do rywalizacji i pomóc zespołowi na boisku, choć był obecny w kadrze meczowej w spotkaniach z Jagiellonią, Górnikiem czy Radomiakiem. Gdy wydawało się, że wykorzysta nieobecność Michała Gurgula i złapie rytm w sparingu z Energie Cottbus - nie pojawił się w składzie.
Po kolejnych konsultacjach i analizie sytuacji zapadła decyzja o zmianie sposobu leczenia. Klub poinformował, że Portugalczyk podda się ingerencji chirurgicznej, a następnie rozpocznie rehabilitację. Zakładany czas rekonwalescencji wynosi obecnie 3-4 miesiące. Oznacza to, że Moutinho może nawet opuścić zimowe przygotowania. W pierwszej kolejności najważniejsze będzie prawidłowe przejście okresu po zabiegu, a dopiero później stopniowe zwiększanie intensywności treningów. Przypomnijmy, że piłkarz ma kontrakt z Lechem do końca czerwca 2027 roku.
Dla Lecha Poznań to kolejny duży problem kadrowy dotyczący formacji defensywnej. Na lewej obronie rywalizację wygrywał zasłużenie Michał Gurgul, ale w tym momencie nie ma on jakościowego zmiennika. Duński trener w meczu kontrolnym skorzystał z testowanego już kiedyś rozwiązania - przesunięcia Joela Pereiry na lewą stronę.
W odwodzie pozostaje jeszcze Piotr Bartczak - utalentowany wychowanek Akademii Lecha Poznań, który w ostatnich tygodniach został zgłoszony do PKO BP Ekstraklasy. Klub musi jednak pilnie rozejrzeć się za wzmocnieniami tej pozycji w zimowym oknie transferowym.
Komentarze (0)