W czwartkowy wieczór Lech postawi pierwszy krok w rywalizacji z KI Klaksvik w III rundzie el. Ligi Europy. Mistrzowie Wysp Owczych potrafili już w ostatnich latach sprawiać niespodzianki w europejskich pucharach, jednak na papierze to Poznaniacy pozostają zdecydowanym faworytem tej rywalizacji. Jeśli zespół prowadzony przez Nielsa Frederiksena potwierdzi swoją wyższość, w decydującej rundzie zmierzy się ze zwycięzcą pary FC Thun – Vikingur Reykjavik.
W tym przypadku trudno mówić o losowaniu, które miałoby budzić szczególny niepokój przy Bułgarskiej. Oczywiście nie było ono łaskawe i najbardziej prawdopodobny scenariusz to walka z mistrzem Szwajcarii, ale to nadal rywale w zasięgu Kolejorza. Patrząc wyłącznie na potencjał kadrowy, czy doświadczenie na arenie międzynarodowej, to Lech ma realne argumenty, by myśleć o postawieniu dwóch kolejnych kroków.
Mistrzowie Polski w gronie europejskich faworytów
Portal Football Meets Data, specjalizujący się w analizach i prognozach piłkarskich, opublikował wyliczenia dotyczące szans na awans do fazy ligowej Ligi Europy. W zestawieniu wzięto pod uwagę wyłącznie kluby rywalizujące obecnie w III rundzie kwalifikacji, a Lech Poznań uplasował się w absolutnej czołówce.
Największe prawdopodobieństwo awansu ma Benfica Lizbona, która w czwartkowy wieczór rozpocznie dwumecz ze szkockim Hearts. Szanse Portugalczyków oszacowano na 77,4 proc. Tuż za portugalskim gigantem znajdują się... podopieczni trenera Nielsa Frederiksena. Mistrzowie Polski mają aż 64,9 proc. szans na znalezienie się w fazie ligowej. Podium zamyka turecki Besiktas - 61,5 proc.
Dodatkowo, analitycy przewidując grono drużyn, które mogą zagrać w Lidze Europy, ocenili procentowo szanse w podziale na koszyki. Lech Poznań w tym sezonie startuje ze współczynnikiem 24.750 i może mu to zagwarantować nawet miejsce w drugim koszyku podczas losowania fazy ligowej. To o tyle ważna wiadomość, że wyższy koszyk zwiększa szanse na bardziej korzystny układ rywali i może ułatwić walkę o miejsce w fazie pucharowej. W nowym formacie Lech nie uniknie mocniejszych przeciwników, ale może być na papierze rywalem wyżej notowanym od większości.
Europejskie potęgi już czekają
Na razie w Poznaniu nikt nie zamierza jednak wybiegać zbyt daleko w przyszłość. Najważniejszym celem pozostaje wyeliminowanie KI Klaksvik i wykonanie pierwszego z dwóch kroków dzielących Kolejorza od Ligi Europy. Po blamażu w el. Ligi Mistrzów, Kolejorz i tak ma jeszcze szanse na duży progres w porównaniu z ubiegłym sezonem, gdy rywalizował w fazie ligowej Ligi Konferencji.
Jeśli jednak prognozy Football Meets Data się sprawdzą, Lech już za kilka tygodni może znaleźć się w elitarnym gronie uczestników i jesienią rywalizować z naprawdę utytułowanymi klubami Starego Kontynentu. Choć do fazy ligowej jeszcze długa droga, wiadomo już, że czekają tam prawdziwe piłkarskie marki. Pewne udziału w Lidze Europy są między innymi: AC Milan, Juventus FC, Bayer Leverkusen czy Olympique Marsylia.
Perspektywa wizyty takich klubów przy Bułgarskiej działa na wyobraźnię nie tylko kibiców, ale również samych piłkarzy. Na myśl przychodzą m.in. mecze, które zawodnicy Lecha toczyli blisko 16 lat temu - z Manchesterem City, czy właśnie z Juventusem FC. Starsi kibice doskonale pamiętają też najprawdopodobniej najlepszy mecz w historii klubu z Olympique Marsylią w 1990 roku (3:2).
Do spełnienia tego scenariusza i nawiązania do najbardziej pamiętnych czasów Lecha w Europie pozostaje jednak wiele pracy - wyliczenia, czy układy drabinki zweryfikuje boisko. Najpierw? Wyspy Owcze. Pierwszy gwizdek sędziego w domowym meczu z KI Klasvik wybrzmi w czwartkowy wieczór, 6 sierpnia o godz. 19.
Komentarze (0)