Piast Gliwice rozpoczął sezon od porażki w Lubinie (0:2). Później odniósł cenną wygraną na własnym stadionie, choć spotkanie z Wisłą Kraków (4:3) kosztowało drużynę sporo sił. Daniel Myśliwiec zwrócił jednak uwagę na to, że drużyna zupełnie nie myślała o zmęczeniu, a o tym, czy w ogóle uda się rozegrać następny mecz w Poznaniu. Jak sam podkreślił, ewentualne przełożenie spotkania jest frustrujące dla zespołów, które zmuszone są wtedy do dłuższej przerwy między swoimi meczami.
- Jeżeli ma się dwa tygodnie przerwy, bo ktoś może przełożyć mecz dwa dni przed terminem, bardzo trudno jest nawet znaleźć wartościowego sparingpartnera. Czyli są to dwa tygodnie bez tych emocji meczowych, bez weryfikacji swojej pracy. To jest takie utrudnienie, bo powoduje, że pracujesz dla samej pracy. Oczywiście my chcemy dążyć do tego drugiego wariantu, że gramy krócej, w sensie mamy krótszy czas na przygotowanie, ale poprzez grę w Europie, a nie poprzez przekładanie meczów - powiedział trener Piasta jeszcze przed wyjazdem do stolicy Wielkopolski.
Piast chce zrobić w Poznaniu kolejny krok
Szkoleniowiec Piasta nie zamierza traktować meczu z Lechem Poznań wyłącznie jako kolejnego ligowego spotkania. W jego słowach wyraźnie można przeczytać, że niedzielna konfrontacja ma być dla jego zespołu sprawdzianem. Gliwiczanie chcą przekonać się, czy ich obecna dyspozycja pozwala już rywalizować z drużyną znajdującą się na tym najwyższym poziomie.
- Chętnie zamieniłbym się z trenerem Frederiksenem. Jego drużyna ma szansę być w europejskich pucharach i my musimy robić wszystko, żeby do tego poziomu dorównać, a to będzie taki moment żeby zobaczyć, czy jesteśmy na poziomie drużyny mistrza Polski rywalizującego w Europie. Za ocenę samego rywala nie chcę się brać, bo to też zresztą robota trenera przeciwników. Myślę, że się rozpędzamy i mam nadzieję, że to potwierdzimy naszym zachowaniem w każdej fazie meczu - przyznał Myśliwiec.
Trener niebiesko-czerwonych w ubiegłym sezonie pokazał, że potrafi też zaskoczyć Lecha Poznań. Choć przy Bułgarskiej musiał przełknąć bolesną porażkę, o tyle w Gliwicach jego zespół był w stanie zainkasować trzy punkty. Myśliwiec został zapytany o to, czy zamierza podejść do meczu z Kolejorzem bardziej zachowawczo, niż do meczu z Wisłą Kraków.
- Myślę, że będę konkretny. Chcemy zagrać po swojemu. Lech, odkąd jest obecny szkoleniowiec, strategicznie niewiele zmienia, strukturalnie nic. Zmieniają się w zasadzie tylko nazwiska. Potężna liczba podań przez środek, granie przez środek na trzeciego. Budowa na połowie rywala trójką z tyłu, czyli dokładnie tak samo jak Wisła. Patrząc strategicznie, te zespoły pomimo tego, że mogą być oceniane inaczej, grają pod kątem ofensywy niemalże tak samo. Mówię tak generalnie, bo mechanizmy przedostawania się między liniami, czy za linię obrony są trochę inne. W Wiśle jest to mniej powtarzalne ze względu na to, że krócej w tym systemie funkcjonują. Dużo jest też swobody wśród piłkarzy. Lech ma te mechanizmy bardziej czytelne, bo oglądając 15 minut meczu, już wiem doskonale, że to ten sam rywal, ta sama idea, która była wcześniej i to nie jest ujma bynajmniej - rozwinął się trener Piasta.
Mistrzowie Polski kilka dni temu rywalizowali w eliminacjach Ligi Europy, pokonując KI Klaksvik 1:0. Nie mieli dużo czasu na odpoczynek, a teraz muszą przestawić się już na ligową rzeczywistość. Daniel Myśliwiec usłyszał pytanie o to, czy więcej dni przerwy między meczami będzie dla Piasta dodatkową przewagą w Poznaniu.
- Nie sprawdzałem danych biegowych drużyny Lecha Poznań w meczu pucharowym, ale mam takie przeświadczenie, że każdy z moich piłkarzy przebiegł więcej niż piłkarze Lecha w tym meczu i to w treningu, gdzie też nie trenowaliśmy, nieco później, gdy w teorii było odrobinę chłodniej. Dlatego taki faktor zmęczenia, powiedziałbym, nie powinien mieć znaczenia, szczególnie na poziomie profesjonalnym - skomentował trener Piasta.
Czy Piast Gliwice potwierdzi słowa swojego trenera i faktycznie postawi się mistrzowi Polski? Odpowiedź poznamy po zakończeniu niedzielnego spotkania, a pierwszy gwizdek na Enea Stadionie wybrzmi o godzinie 17:30.
Komentarze (0)