reklama

Trener Warty Poznań nie gryzł się w język. "Nie byliśmy sobą"

Opublikowano:
Autor:

Trener Warty Poznań nie gryzł się w język. "Nie byliśmy sobą" - Zdjęcie główne
Autor: Kacper Paterski | Opis: Po rozczarowaniu w Mielcu Warta nie może pozwolić sobie na kolejny występ poniżej własnych standardów.

reklama
Udostępnij na:
Facebook
Piłka nożnaWarta Poznań rozczarowała swoim występem w ostatniej kolejce i poniosła porażkę w starciu ze Stalą Mielec. Zieloni nie zamierzają jednak długo rozpamiętywać niepowodzenia. W piątek czeka ich kolejne wyzwanie – domowy mecz z Unią Skierniewice. Trener Maciej Tokarczyk nie ukrywa, że jego zespół musi pokazać zupełnie inne oblicze.
reklama

Warta Poznań fatalnie rozpoczęła spotkanie ze Stalą Mielec – już w pierwszym kwadransie Zieloni przegrywali 0:2 i musieli odrabiać straty. Zupełnie nie przypominali zespołu, który po dwóch zwycięstwach z rzędu wskoczył na ligowe podium. Mimo zaciętej rywalizacji, podopieczni Macieja Tokarczyka nie byli na tyle skuteczni, by odwrócić losy meczu. Odpowiedzieli jedynie trafieniem Jakuba Apolinarskiego. 

Drużyna wyciągnęła wnioski po klęsce w Mielcu. "Czujemy w sobie duży zawód"

Szkoleniowiec Warty przyznał, że porażki są nieodłączną częścią sportu. Znacznie bardziej niepokojące było jednak to, że Zieloni nie potrafili utrzymać standardów, które sami sobie wyznaczają. Drużyna przeanalizowała już ostatni występ i wyciągnęła wnioski, a obecny mikrocykl treningowy podporządkowano poprawie elementów, które zawiodły w Mielcu.

reklama

- To nie była taka Warta, do jakiej przyzwyczailiśmy kibiców, ale przede wszystkim siebie. Czujemy w sobie duży zawód w związku z porażką. Natomiast chodzi głównie o sposób tej porażki i to jak wyglądaliśmy na boisku. W wielu aspektach to nie była ta Warta, jaką chcemy oglądać. Głęboko wierzę, że teraz już będzie inaczej, że takie rzeczy się zdarzają. Tutaj znowu warto przypomnieć naszą zasadę - niskie oczekiwania, wysokie standardy. Być może trochę tego zabrakło - wspomniał trener Tokarczyk w kontekście poprzedniego meczu.

Opiekun Zielonych nie zgodził się z opinią, że Warta od początku źle weszła w to spotkanie. Jego zdaniem Poznaniacy mieli swoje okazje, a po stracie pierwszej bramki potrafili jeszcze odpowiedzieć. Problem pojawił się po kolejnym ciosie ze strony rywali.

reklama

- Po stracie drugiej bramki nie zareagowaliśmy i to jest ten problem, że nie potrafiliśmy wrócić na właściwe tory, kontynuować gry z takim entuzjazmem. Straciliśmy walutę, którą mamy w każdym meczu, czyli czas. Na odwrócenie spotkania mieliśmy około 70 minut i nie wykorzystaliśmy tego - podkreślił Tokarczyk.

Rozwiń

Sztab szkoleniowy nie bije na alarm. Pojedyncze niepowodzenie nie musi oznaczać większego problemu. Niepokojące byłoby dopiero powtarzanie tych samych błędów w kolejnych spotkaniach. Warta potrafiła zdiagnozować przyczynę pomyłek w Mielcu i pozostaje już tylko nie dopuścić do podobnych sytuacji w meczu z Unią Skierniewice.

Unia powoli łapie wiatr w żagle. Na co Warta musi uważać?

reklama

Najbliższy przeciwnik Zielonych nie należy jednak do zespołów, przeciwko którym łatwo narzucić własne warunki. Trener zwrócił uwagę na intensywność gry Unii, która stara się ograniczać rywalom przestrzeń i agresywnie atakować zawodników będących przy piłce. Obie drużyny rywalizowały już ze sobą w poprzednim sezonie - Warta oba mecze przegrała. 

- Osoby, które były w drużynie w zeszłym sezonie mają z tyłu głowy, że przegraliśmy dwa mecze z nimi. Ten drugi nie był do końca dobrze przez nas rozegrany, a pierwsza kolejka to w ogóle nasz debiut. Wygrywaliśmy w tym meczu po debiutanckim golu Michała Smoczyńskiego, a finalnie przegraliśmy 2:1. Jesteśmy zupełnie innym zespołem i już niejednokrotnie pokazaliśmy, że nasza jakość poszła do góry względem poprzedniego sezonu. Unia oczywiście też może to powiedzieć. Myślę, że czeka nas ciekawy mecz. Nie nazwałbym tego chęcią zemsty, ale na pewno chcemy zwycięstwa, szczególnie po takim naszym meczu ze Stalą Mielec - powiedział szkoleniowiec poznańskiego zespołu.

reklama

Unia w roli beniaminka nie rozpoczęła tego sezonu tak udanie, jak Warta. Obecnie zajmuje miejsce w strefie spadkowej, ale należy zwrócić uwagę na to, że od trzech spotkań pozostaje niepokonana. W tym sezonie dwukrotnie zwyciężała z zespołami, które zajmowały pozycję lidera - kolejno z Arką Gdynia (2:0) oraz Pogonią Grodzisk Mazowiecki (3:2). 

Wśród zawodników, którzy mogą stworzyć zagrożenie pod bramką Leo Przybylaka należy wskazać Kamila Sabiłło - króla strzelców ubiegłego sezonu Betclic 2. Ligi i zdobywcę trzech goli w obecnej kampanii. Defensywa Warty musi pozostać też skupiona na działaniach m.in. Bartosza Bidy oraz 18-letniego Antoniego Burkiewicza.

Mecz Warta Poznań - Unia Skierniewice rozpocznie się już w najbliższy piątek, 16 października o godz. 18 na stadionie przy Drodze Dębińskiej. Dostępne są jeszcze wejściówki na to spotkanie, a klub zapowiada sporo atrakcji dla kibiców. 

 

 

 

reklama
Udostępnij na:
Facebook
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ

Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM

e-mail
hasło

Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

reklama
Komentarze (0)
Wczytywanie komentarzy
reklama
reklama
logo