Drużyna prowadzona przez selekcjonera Jerzego Brzęczka przystępowała do decydującego meczu w znakomitej sytuacji. Do tej pory mieli na koncie komplet zwycięstw w meczach eliminacyjnych, ale wciąż nie zapewnili sobie bezpośredniego awansu. O wszystko przyszło im zagrać w meczu z Włochami, którzy jedyną porażkę odnieśli w pierwszym meczu z Biało-Czerwonymi. Polakom wystarczał remis, a porażka jedną bramką także nie odbierała im szans, by świętować wyjazd na Bałkany.
W wyjściowym składzie znalazło się dwóch zawodników Lecha Poznań - Michał Gurgul oraz Wojciech Mońka. Środkowy obrońca dołączył do zespołu w ostatniej chwili, gdyż wcześniej przebywał na zgrupowaniu seniorskiej reprezentacji Polski. Jan Urban nie dał mu jednak ani minuty w meczach Ligi Narodów UEFA.
Rozbili Polaków. Koszmarny wieczór w Pescarze
Włosi od początku pokazali jednak, że nie zamierzają ułatwiać zadania. Gospodarze szybko przejęli kontrolę nad spotkaniem, a po upływie pierwszego kwadransa otworzyli wynik meczu. W akcję bramkową zamieszany był 19-letni stoper Kolejorza, który chciał zablokować uderzenie rywala, a tym samym wyłożył piłkę do znajdującego się obok Luci Koleosho.
Jak się okazało, był to początek fatalnego wieczoru dla Biało-Czerwonych. Dziesięć minut później Azzurri ponownie zaskoczyli defensywę reprezentacji Polski. Mattia Liberali w momencie podania nie znajdował się na pozycji spalonej. Obrona stanęła jak wryta, a skrzydłowy obsłużył celnym dośrodkowaniem Chera Ndoura.
Ten sam zawodnik w drugiej połowie całkowicie ośmieszył polski zespół. Mateusz Kowalczyk w bardzo głupi sposób stracił piłkę na połowie rywali, a wspomniany Ndour zdecydował się na uderzenie z... 70 metrów. Marcel Łubik znajdował się daleko od własnego pola karnego i mógł tylko odprowadzić piłkę wzrokiem do bramki.
Przy takim wyniku, awans oddalał się błyskawicznie, a podopieczni selekcjonera Silvio Baldiniego nie zamierzali przestać. Na 4:0 trafił Luca Lipani, a następnie Biało-Czerwoni ruszyli na prawdziwą wymianę ciosów. Jednego gola udało się odrobić za sprawą Daniela Mikołajewskiego, ale niemal od razu Włosi odpowiedzieli bramką autorstwa Seydou Finiego. No to jeszcze raz w końcówce! Jakub Żewłakow uderzył fenomenalnie zza pola karnego i zmniejszył rozmiary porażki, a minutę później Luigi Cherubini wykorzystał kolejną niefrasobliwość defensywy. Kompromitacja w Pescarze.
Wychowankowie Lecha Poznań będą chcieli jak najszybciej wymazać ten mecz z pamięci, gdyż ich postawa na boisku wiązała się głównie z błędami i często jednostronnymi opiniami kibiców na temat ich gry.
Awans wymknął się z rąk. Pozostało czekanie
Dla Polaków taki przebieg meczu na Półwyspie Apenińskim to najgorszy możliwy scenariusz. Reprezentacja Włoch po przekonującej wygranej awansowała z pierwszego miejsca w grupie, a Polska mimo tak doskonałego dorobku, wciąż nie może być pewna awansu.
Teraz Biało-Czerwoni muszą uważnie obserwować poczynania Greków oraz Niemców, którzy zagrają kolejno z Irlandią Północną i Gruzją. Jeśli obie drużyny nie stracą punktów w swoich meczach, drużynie Jerzego Brzęczka pozostanie listopadowa rywalizacja w barażach dla drużyn z 2. miejsc. Tam mogą trafić m.in. na Turcję, Szwajcarię oraz Czechy.
Komentarze (0)