Poznań był jednym z najważniejszych przystanków w karierze Lubomira Satki. Słowak trafił do stolicy Wielkopolski latem 2019 roku z DAC Dunajska Streda i przez kolejne cztery sezony był częścią niebiesko-białej rodziny. W barwach Kolejorza rozegrał 113 spotkań i choć nie zawsze miał miejsce w podstawowym składzie, należał do ważnych postaci w szatni. Przy Bułgarskiej przeżył najbardziej wyjątkowy moment w karierze, czyli zdobycie mistrzowskiego tytułu. Ma też na swoim koncie historyczną przygodę Lecha w europejskich pucharach, zakończoną ćwierćfinałem Ligi Konferencji.
Środkowy obrońca już jesienią 2022 roku w rozmowie z "Przeglądem Sportowym" opowiadał o chęci spróbowania czegoś nowego. W maju 2023 roku stało się jasne, że nie przedłuży wygasającego kontraktu z klubem. Końcówkę tamtego sezonu rozegrał w Lechu z opaską kapitana, a w ostatnim meczu z Jagiellonią Białystok pożegnał się z Bułgarską najlepiej jak się dało - golem ustalającym wynik na 2:0.
Następnie kariera poprowadziła go do Turcji, gdzie podpisał kontrakt z Samsunsporem. Od razu stał się czołową postacią tamtejszej defensywy, a przez trzy lata swojego pobytu nad Morzem Czarnym rozegrał blisko 100 spotkań. W drugim sezonie drużyna osiągnęła sukces w postaci brązowych medali i awansu do europejskich pucharów. Satka miał zatem okazję w poprzednim sezonie rywalizować w Lidze Konferencji i... dotarł do 1/8 finału, podobnie jak Lech Poznań.
Wieczysta chciała go w Ekstraklasie. Obrońca wybrał inny kierunek
Słowak nie zamierzał przedłużyć kontraktu w Turcji, dlatego zwrócił na siebie uwagę w Polsce. Jeszcze kilka tygodni temu możliwy był scenariusz, w którym zawodnik wraca do naszego kraju i wzmacnia beniaminka, Wieczystą Kraków. Sławomir Peszko otwarcie przyznawał, że klub rozmawiał z obrońcą. Ostatecznie jednak do transferu nie doszło. Wysokie oczekiwania finansowe Satki oraz jego oczekiwanie na oferty z innych klubów sprawiły, że Wieczysta zaczęła rozglądać się za alternatywami. Krakowski klub ostatecznie sprowadził Antonio Milicia, czyli zawodnika doskonale znanego Słowakowi z czasów wspólnej gry w Poznaniu.
Po długich tygodniach wydawało się, że Satka wreszcie zdecydował, gdzie będzie kontynuował karierę. Grecki dziennikarz George Tsarouchas informował, że środkowy obrońca na pewno dołączy do Arisu Saloniki. To był już całkiem bliski trop, ale ostatecznie 30-latek powalczy o mistrzostwo w innym kraju, a konkretniej na Cyprze.
Piłkarz podpisał kontrakt z Omonią Nikozja do końca maja 2028 roku z możliwością przedłużenia o kolejny rok. Trafia do jednego z najbardziej utytułowanych klubów w tym kraju.
Omonia w ubiegłym sezonie zdobyła mistrzostwo kraju, a następnie rywalizowała w el. Ligi Mistrzów. Ta przygoda w walce o elitę potrwała tyle samo, co w stolicy Wielkopolski. Cypryjczycy odpadli w II rundzie kwalifikacji z Kajratem Ałmaty i pozostają w grze o Ligę Europy. Trenerem od roku jest postać dobrze znana w Ekstraklasie - Henning Berg, który w przeszłości zdobywał mistrzostwo Polski oraz krajowy puchar z Legią Warszawa.
- Jestem szczęśliwy, że tu trafiłem. Wszystko potoczyło się bardzo szybko, a ja już nie mogłem doczekać się podpisania kontraktu z nowym klubem. Wybierając zespół, zainteresował mnie projekt, jaki tutaj przedstawiono. Widziałem, jak wyglądał poprzedni sezon, jakich kibiców ma Omonia. Rozmawiałem też ze Słowakami, którzy grali tu wcześniej i to były jedynie pozytywne rekomendacje. To wszystko sprawiło, że podjąłem decyzję o dołączeniu do klubu - powiedział Satka w swoim pierwszym wywiadzie dla klubowych mediów.
Kto wie, może los sprawi, że w tym sezonie Słowakowi uda się powrócić na Bułgarską w barwach nowego klubu. Wszystko zależy od tego, jak Lech i Omonia zakończą swoją przygodę w eliminacjach europejskich pucharów.
Komentarze (0)