Domowe spotkania Fortu Poznań stają się już ważnym punktem sportowego kalendarza w stolicy Wielkopolski. Czwartkowe starcie z BKS-em Bydgoszcz było trzecim występem Poznaniaków przed własną publicznością w tym sezonie. Na trybunach ponownie zasiadły setki fanów spragnionych siatkarskich emocji.
- Po porażce w Jaworznie, poniesionej po pięciosetowej walce, wracamy z niedosytem i głodem zwycięstwa. Liczymy, że ta motywacja, połączona ze wsparciem naszych kibiców, przełoży się na atrakcyjne sportowe widowisko - zapowiadał prezes klubu, Bartosz Witkowski.
Bolesny cios na starcie meczu
Kibice zgromadzeni na Morasku nie mogli być jednak w pełni zadowoleni z pierwszego seta. Zawodnicy BKS-u od początku skutecznie wykorzystywali swoje szanse, a ich przewaga w pewnym momencie urosła do pięciu punktów. Fort wziął się odrabiania strat i za sprawą skutecznych ataków Sebastiana Lisickiego i Marcina Walińskiego potrafił złapać rywala przy stanie 14:14.
Trener gości poprosił o krótką przerwę, a zaraz poźniej Bydgoszczanie skorygowali swoją grę i ponownie zaczęli punktować na parkiecie. Choć podopieczni Mateusza Grabdy dzielnie ruszyli w pogoń za rywalami, nie udało im się już dokonać przełamania. Końcówka seta należała do przyjezdnych, którzy zwyciężyli wynikiem 25:20, a decydujący punkt zdobył po zagrywce Adrian Kopij.
Poznaniacy przejęli inicjatywę i nie odpuścili
Odpowiedź ze strony gospodarzy przyszła w drugim secie, ale zanim to żadna z drużyn nie potrafiła wypracować wyraźnej przewagi i taki stan rzeczy utrzymywał się do wyniku 13:13. Wtedy to gracze Fortu Poznań zaczęli budować dystans. Najpierw osiągnęli przewagę trzech punktów, a chwilę później prowadzili już 19:14. Znów najlepiej w poznańskim zespole punktował Waliński.
Fort odjechał rywalom tak mocno, że po udanej zagrywce Kacpra Chmielewskiego, drużyna miała piłkę setową przy stanie 24:15 - to był pogrom w drugiej partii. Poznaniakom nie udało się zamknąć tej odsłony przy pierwszym podejściu i pozwolili jeszcze odrobić przeciwnikom aż trzy punkty. Ostatecznie jednak wygrali i wyrównali stan rywalizacji.
Trzecia partia pokazała, że gospodarze złapali już właściwy rytm. Prowadzenie 9:4 pozwoliło im kontrolować wydarzenia na boisku, a kolejne punkty utrzymywały BKS pod presją. Przy stanie 16:10 Fort miał już całkiem solidną zaliczkę. Set ponownie zakończył się wynikiem 25:18, a Poznaniacy w tamtej chwili byli na bardzo dobrej drodze do kolejnego domowego zwycięstwa.
Morasko znów przyniosło szczęście
Czwarta odsłona przyniosła bardzo dużo emocji, a sama końcówka była dla Poznaniaków bardzo nerwowa. Gospodarze sami tak naprawdę zgotowali sobie ten los, gdyż byli blisko szybkiego zamknięcia spotkania. Prowadzili już 14:9, a następnie 16:13. BKS Bydgoszcz nie zamierzał składać broni i... przełamał zawodników Fortu.
Drużyny w kolejnych fragmentach tego meczu podążały łeb w łeb, punkt za punkt. Dopiero błąd po stronie gości pozwolił Poznaniakom złapać przewagę dwóch punktów, a następnie już nie wypuścić jej z rąk, choć rywale wciąż byli bardzo blisko. Decydujący okazał się atak Marcina Walińskiego, który na koniec otrzymał jeszcze nagrodę dla najlepszego zawodnika meczu.
Dla Fortu Poznań to kolejny udany wieczór przed własną publicznością. Poznaniacy pozostają niepokonani na Morasku, a czwartkowa wygrana pozwoliła im utrzymać miejsce w ścisłej czołówce tabeli Tauron 1. Ligi.
Komentarze (0)