Magda Linette przystępowała do tegorocznego US Open z nadzieją na przełamanie niekorzystnej serii i dobry występ na nowojorskich kortach. Los okazał się dla niej łaskawy, gdyż po drugiej stronie siatki stanęła Francesca Jones, która wcześniej musiała przebijać się przez kwalifikacje i tylko raz udało jej się awansować do 2. rundy turnieju wielkoszlemowego (było to przy okazji tegorocznego Rolanda Garrosa). Jedyna przewaga Brytyjki to zaznajomienie się z warunkami panującymi w Nowym Jorku, gdyż miała za sobą kilka zwycięskich spotkań.
Deszcz przerwał walkę. Jones lepsza w pierwszym secie
Początek spotkania był bardzo wyrównany. Obie zawodniczki próbowały narzucić swój rytm, a wymiany często kończyły się dopiero po kilku uderzeniach. Jones nie zamierzała jednak oddawać inicjatywy bardziej doświadczonej przeciwniczce.
Brytyjka dobrze wykorzystywała swoje możliwości przy returnie i potrafiła zmuszać Linette do gry pod presją. Polka miała swoje momenty, ale nie była w stanie przejąć pełnej kontroli nad wydarzeniami na korcie. Pierwszy set padł łupem Jones, która zwyciężyła 6:4.
Na więcej po pierwszym secie nie pozwoliła jednak pogoda. Opady deszczu sprawiły, że organizatorzy musieli przerwać spotkanie. Oznaczało to, że o awansie do drugiej rundy zawodniczki miały rozstrzygnąć dopiero kolejnego dnia.
Kapitalny powrót Linette. W trzecim secie wszystko mogło się wydarzyć
Po wznowieniu rywalizacji obraz meczu zmienił się diametralnie. Linette weszła w drugiego seta znacznie lepiej. Polka zaczęła grać zdecydowanie agresywniej, przejmowała inicjatywę w wymianach i coraz częściej zmuszała Jones do rozpaczliwej obrony. Brytyjka nie potrafiła znaleźć odpowiedzi na tak skuteczną grę Poznanianki, a ta szybko zbudowała przewagę i zafundowała jednostronną partię.
Polka wygrała drugiego seta aż 6:1 i doprowadziła do decydującego pojedynku. Wydawało się, że tego dnia nie ma sobie równych i utrzyma tak świetną dyspozycję do końca spotkania. Tymczasem trzeci set przyniósł mnóstwo zwrotów akcji. Jones odzyskała swój rytm i zaczęła odpowiadać na ofensywę Linette. Niespełna 26-letnia tenisistka szczególnie potrafiła wykorzystać momenty słabszej gry zawodniczki AZS-u Poznań i dzięki temu zbudowała swoją przewagę.
W pewnym momencie Jones prowadziła już 4:1, ale Linette nie zamierzała się poddawać. Polka ruszyła do odrabiania strat i ponownie zrobiło się bardzo nerwowo. Każdy kolejny gem miał ogromne znaczenie, a zawodniczki walczyły o niemal każdą piłkę. Linette zdołała zmniejszyć straty, ale to Jones wciąż utrzymała bezpieczną przewagę i była coraz bliżej jednego z największych zwycięstw w swojej dotychczasowej karierze.
Najwięcej emocji przyniósł sam finisz spotkania. Przy stanie 5:3 dla Jones doszło do bardzo kontrowersyjnej sytuacji. Sędzia uznała, że doszło do podwójnego odbicia po stronie reprezentantki Wielkiej Brytanii. Zawodniczka zakwestionowała tę decyzję, a całą akcję sprawdzono przy pomocy powtórki wideo. Analiza wykazała, że Brytyjka miała rację, dlatego punkt został powtórzony.
Jones wykorzystała ten moment, objęła prowadzenie i wypracowała sobie piłkę meczową. Linette posłała return w aut, a jej rywalka mogła świętować zwycięstwo. Teraz w drugiej rundzie czeka ją pojedynek z Ivą Jović (14. tenisistka w rankingu WTA), która w pierwszej rundzie pokonała inną reprezentantkę Polski, Magdalenę Fręch 7:5, 6:3.
Linette żegna się z singlem, ale zostaje jeszcze debel
Dla Magdy Linette oznacza to zakończenie rywalizacji w singlu podczas tegorocznego US Open. Polka nie opuszcza jednak jeszcze Nowego Jorku. Poznanianka zgłosiła się również do turnieju deblowego, gdzie ma wystąpić w parze z Mają Chwalińską. Będzie więc jeszcze okazja, aby polski duet powalczył o dobry wynik na kortach Flushing Meadows.
Singlowy występ Linette kończy się jednak rozczarowaniem. Polka była o krok od odwrócenia losów spotkania - po przegranym pierwszym secie odpowiedziała kapitalną partią, ale w decydujących momentach trzeciej odsłony więcej zimnej krwi zachowała jej rywalka.
Komentarze (0)