Enea Basket Poznań oficjalnie potwierdza. Długa przerwa ważnego zawodnika
Kontuzje to czynnik, który na przestrzeni ostatnich trzech sezonów bardzo mocno wyhamowywał dobrą dyspozycję Enei Basket Poznań na parkiecie. Mecz ze Spójnią Stargard obudził stare demony, kiedy to okazało się, że z gry na blisko sześć tygodni wypadł Jan Malesa. Klub poinformował o tym w oficjalnym komunikacie, dodając również, że za miesiąc koszykarz powinien przejść kontrolę, która pozwoli precyzyjniej określić datę powrotu na parkiet.
Doświadczony koszykarz, jak się okazało, doznał urazu więzadła pobocznego w kolanie. Do zdarzenia doszło na początku drugiej połowy spotkania, kiedy to zawodnik podczas jednego z pojedynków został przygnieciony przez rywala. Był to ostrzejszy moment w meczu, w którym to Spójnia Stargard bezpardonowo, często faulowała Jana Malesę. Przewinienie skutkujące poważną kontuzją było kulminacją tamtej części spotkania. Koszykarz długo się nie podnosił, a finalnie okazało się, że nie dał rady opuścić parkietu bez pomocy członków zespołu.
- Bardzo mnie zmartwił moment, w którym Jan Malesa odniósł kontuzję. Wyglądało to poważnie, ale mam nadzieję, że szczęśliwie nic poważnego się nie wydarzy. Trzymam kciuki za niego i życzę mu tego, by nie wypadł z gry na długo - powiedział na pomeczowej konferencji prasowej trener Spójni Stargard, Marek Popiołek.
Problemy zdrowotne to dla Jana Malesy nie pierwszyzna po transferze do Enei Basket Poznań. Już w trakcie letnich przygotowań zawodnik miał problemy z tricepsem przez co również oglądaliśmy go w ograniczonym wymiarze czasowym w starciach sparingowych.
Enea Basket Poznań jest zabezpieczona. W hitowych starciach będzie jednak trudno
Enea Basket Poznań straciła w meczu ze Spójnią Stargard jednego ze swoich trzech, nominalnych rozgrywających. Jan Malesa w trakcie trzech ostatnich spotkań dorzucił od siebie w sumie 14 punktów, 5 zbiórek i 4 asysty. Jego wskaźnik +/- wynosił natomiast 29. Były zawodnik Polonii Warszawa zbierał dla swojej drużyny przede wszystkim wiele fauli i wyciskał absolutne maksimum z akcji, gdy atakował layupami obręcz.
Nie był to co prawda zawodnik pierwszopiątkowy, lecz po wejściach z ławki dawał z siebie bardzo dużo energii szczególnie w obronie na obwodzie. To jeden z głównych powodów, przez które Enea Basket Poznań może cierpieć wraz z jego stratą. Na parkiecie nie będzie już tak intensywnego zawodnika wnoszącego dużo jakości w grze bez piłki na własnej połowie, a także gracza o wysokim, koszykarskim IQ. "Males" znakomicie sprawdzał się przy przechwytach i wymuszaniu presji na rywalach.
Dzięki ruchom transferowym na rynku Enea Basket Poznań jest jednak zabezpieczona na taką ewentualność. Działacze postawili na wszechstronność i uniwersalność, a obowiązki Malesy może przejąć przykładowo Michał Samsonowicz czy Devontae Blanton. Przed trenerem Edmundsem Valeiko twardy orzech do zgryzienia, w jaki sposób właściwie i maksymalnie produktywnie zapewnić dobry poziom rotacji.
Kontuzja Jana Malesy jest o tyle problematyczna, że przytrafiła się w momencie, gdy zespół rozpoczyna rywalizację z najbardziej wymagającymi przeciwnikami w 1. lidze. Były gracz Polonii Warszawa na sto procent opuści nadchodzące, hitowe starcia z ŁKS-em Coolpack Łódź, Sokołem Łańcut, Kotwicą Kołobrzeg, a także Notecią Inowrocław czy rosnącą w oczach Polonią Leszno. To będą najwyższe próby umiejętności dla graczy Enei Basket Poznań. Pozostaje pytanie, jak zniesie to ekipa ze stolicy Wielkopolski i czy brak Malesy będzie jedyną tak poważną stratą?
Kibice muszą mieć nadzieję na to, że w kolejnej kolejce do gry powróci chociażby Somto Dimanochie, który przebywa poza składem od dwóch spotkań. Podkoszowy nabawił się urazu pod koniec pierwszego spotkania z Weegree AZS Politechniką Opolską, a drużyna w związku z tym musiała sobie radzić bez niego. Powrót zawodnika rodem z Nigerii znacząco pomógłby rozwiązać część problemów w ekipie Edmundsa Valeiki i znacząco poszerzyć jakościową rotację w poszczególnych meczach. Jego obecność z pewnością zminimalizuje niebezpieczeństwa pod własnym koszem, zwiększy możliwości w ataku i rozłoży ciężar odpowiedzialności za wyniki.
Komentarze (0)