reklama

Enea Basket Poznań przed hitowym starciem. ŁKS Łódź utrzyma status niepokonanych?

Opublikowano:
Autor:

Enea Basket Poznań przed hitowym starciem. ŁKS Łódź utrzyma status niepokonanych? - Zdjęcie główne
Autor: Tomasz Deska | Opis: Enea Basket Poznań ma przed sobą najtrudniejsze wyzwanie w tej części sezonu?

reklama
Udostępnij na:
Facebook
KoszykówkaTerminarz spotkań Enei Basket Poznań w 1. lidze mężczyzn robi się coraz trudniejszy. Po tym, gdy podopieczni Edmundsa Valeiki stoczyli wymagający bój ze Spójnią Stargard, teraz znów będą musieli podjąć rękawice w starciu z innym kandydatem do awansu. ŁKS Coolpack Łódź aspiruje do miana jeszcze trudniejszego rywala i pozostaje pytanie, czy Enea Basket Poznań ma po swojej stronie jakiekolwiek karty mogące przynieść jej trzecie zwycięstwo w tym sezonie?
reklama

ŁKS Coolpack Łódź jest niepowstrzymany. Generuje problemy w każdej fazie gry

reklama

ŁKS Coolpack Łódź to zespół, który w dotychczasowych trzech kolejkach za każdym razem wygrywał przynajmniej dziesięcioma punktami różnicy. W starciu przeciwko GKS-owi Tychy doprowadził nawet do 35-punktowej przewagi co robi kolosalne wrażenie nawet jak na jednego z głównych, wręcz oczywistych, pretendentów do awansu do PGE Basket Ligi. Zespół Dragana Nikolicia ewidentnie nie bierze jeńców w tej części sezonu, a mecz przeciwko wspomnianej ekipie GKS-u tylko to potwierdził. 

Wtedy to ŁKS Coolpack Łódź udowodnił także swoją świetną dyspozycję w obronie, bowiem przyjezdni trafili zaledwie 19 z 68 rzutów z gry na niespełna 28% skuteczności. To dużo mówiło o tym, jak wymagającym przeciwnikiem są Łodzianie. Dodajmy też, że sam GKS Tychy to nie byle jaki zespół - obecnie plasuje się on w środku stawki, a na dodatek ograł już Kotwicę Kołobrzeg i prawie wydarł punkty Spójni Stargard. 

reklama

Szczególnie dobre wrażenie ŁKS Coolpack Łódź robi jednak być może przede wszystkim dzięki bogatej palecie zagrań w ofensywie. Uwaga kibiców oczywiście może się głównie koncentrować na takich postaciach jak Marcel Ponitka czy Jalen Sullinger, ale po prawdzie w obozie rywali Enei Basket Poznań każdy zawodnik stanowi poważne zagrożenie. Dość powiedzieć, że w starciu z SKS-em Starogardem Gdańskim (czyli ekipie, która w zeszłym sezonie walczyła o brąz) aż siedmiu graczy z dziesięcioosobowej kadry zyskało przynajmniej dziesięć punktów w meczu.

Podobna sytuacja miała miejsce w starciu z Tychami, gdzie tym razem pięciu z jedenastu graczy osiągnęło taki wynik, a przeciwko Polonii Bytom już czterech. Enea Basket Poznań będzie musiała dziś zaprezentować najwyższą dyspozycję po swojej stronie zarówno w grze pod własnym koszem jak i przy kryciu obwodu. To właśnie rzucający oraz rozgrywający w postaci Sullingera, Ponitki, Kulona czy Łabinowicza stanowią o największych atutach gospodarzy. Naturalnie, nie należy także lekceważyć środkowych czy skrzydłowych, którzy dysponują bardzo dużym doświadczeniem.

reklama

- To jest taki zespół, w którym tak naprawdę każdy z zawodników może zagrać mecz na poziomie 20 punktów. ŁKS miał jeden z najwyższych budżetów w lidze, więc ci gracze, którzy ostatecznie tam są, to znajdują się na bardzo wysokim poziomie. Na pewno nie będzie tak, że skupimy się na jednym graczu i o reszcie zapomnimy. Każdy tam jest naprawdę groźny i może "odpalić" w meczu - informował przed spotkaniem Filip Siewruk.

Enea Basket Poznań potrafi sprawić niespodziankę. W tym aspekcie może poszukać swojej szansy!

Nie ma wątpliwości, co do tego, że Enea Basket Poznań przyjeżdża do Łodzi jako underdog próbujący znaleźć sposób na zranienie Goliata. To będzie prawdopodobnie najtrudniejszy i najbardziej kompletny rywal, z którym zmierzy się ekipa trenera Edmundsa Valeiki. Znakomita wręcz postawa ŁKS-u w defensywie w ostatnich meczach stawia Poznaniaków w sytuacji, w której margines błędu będzie bardzo niewielki. Tak samo zresztą jak pod ich własnym koszem. Goście muszą się liczyć z tym, że każdy z rywali jest na tyle kompletnym zawodnikiem, że może tworzyć realne zagrożenie w każdej sytuacji. 

reklama

Enea Basket Poznań już jednak pokazała, że faworytów się nie boi. Wysoko na wyjeździe ograła ekipę z Krosna, a niedawno, mocno osłabiona niemalże wyrwała u siebie zwycięstwo w starciu ze Spójnią Stargard. W pierwszej części tamtego spotkania podopieczni Edmundsa Valeiki całkowicie zapędzili rywali w kozi róg, szokując przy tym kibiców. W przypadku starcia z ŁKS-em nawet rok temu Enea Basket Poznań pokazała, że nie jest tak straszny jak go malują. 

Skala listopadowej porażki Wielkopolan wyniosła wtedy ledwie 85:90, a gdyby nie kapitalne wejście Marcela Ponitki w drugą część spotkania, nie wiadomo czy gospodarze tego starcia by nawet nie wygrali. Pod względem skuteczności w ataku kapitalnie spisali się: James Washington, Andrzej Krajewski, Patryk Stankowski, Konrad Rosiński i Michał Samsonowicz. Każdy z nich zdobył przynajmniej dziesięć punktów.

Głębia składu Enei Basket Poznań pozwala wierzyć w to, że i tym razem ekipa Edmundsa Valeiki wysoko zawiesi poprzeczkę. W meczu ze Spójnią Stargard ogrom jakości dali nie tylko liderzy w postaci Stankowskiego czy Blantona, ale też rezerwowi w postaci wspomnianego wcześniej Michała Samsonowicza i Filipa Siewruka. To właśnie zaawansowany poziom rotacji może sprawić, że Enea Basket Poznań nawiąże równorzędną walkę z rywalami. Game-changerem może się też okazać powracający po urazie Somto Dimanochie, ale pozostaje pytanie jak to będzie z jakością gry w obronie na obwodzie po stracie Jana Malesy.

Starcie z tegorocznymi finalistami play-offów 1. ligi mężczyzn rozpocznie się dziś o godzinie 18:00. Jeśli Enea Basket Poznań miałaby gdzieś faktycznie poszukać swojej szansy na zwycięstwo, to bez wątpienia w mocnej obronie. W rywalizacji z Fullimpexem Starogardem Gdańskim ŁKS Łódź pokazał, co w jego zespole może stanowić piętę Achillesa. 

- Dla nas najważniejsze jest kontynuowanie dobrej gry. Jestem zadowolony, z wyjątkiem jednego bardzo ważnego elementu - prostych błędów, strat i niektórych decyzji. Będziemy dalej nad tym pracować, żeby to poprawić. Jak wiecie, mamy bardzo trudny terminarz. Już w sobotę gramy kolejne spotkanie wyjazdowe. Mam nadzieję, że w końcu będziemy mieli do dyspozycji pełny skład i będziemy mogli dalej grać w ten sposób - podkreślił po meczu trener ŁKS-u, Dragan Nikolić.

reklama
Udostępnij na:
Facebook
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ

Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM

e-mail
hasło

Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

reklama
Komentarze (0)
Wczytywanie komentarzy
reklama
reklama
logo