Starcia Zagłębia z Eneą AZS to gwarant zaciętej walki
Enea AZS Politechnika doskonale zna swoje dzisiejsze przeciwniczki z Sosnowca, bowiem to właśnie starcia przeciwko nim w pierwszych rundach play-offów stawały się w ostatnich, trudnych latach barierą nie do przeskoczenia przez ekipę z Poznania. Dopiero w zeszłym sezonie udało się im dokonać tej sztuki po raz pierwszy od kilku sezonów, a reszta rozgrywek potoczyła się już jak w bajce. Serię play-offową z Zagłębiem Sosnowiec podopieczne Wojciecha Szawarskiego wygrały aż 3:1, a wliczając rozgrywki w rundzie zasadniczej dołożyły do tego wyniku jeszcze dwa zwycięstwa.
Różnice w wynikach w poszczególnych, bezpośrednich starciach świadczą o tym, że to Enea AZS Politechnika znajduje się na o wiele lepszej pozycji przed dzisiejszą rywalizacją. Dość powiedzieć, że w tym sezonie ich przeciwniczki odniosły już dwie porażki w trzech spotkaniach. Jednakże należy przypomnieć, że w poprzedniej kampanii Zagłębie Sosnowiec dorównało swoim przeciwniczkom bilansem. Po 22 spotkaniach obie ekipy zanotowały bliźniacze wyniki 14-8, ale różnice uwypuklały się dopiero przy starciach domowych i wyjazdowych.
W tych z pierwszej kategorii nieco lepiej radziły sobie akademiczki, wygrywając osiem razy i przegrywając trzy razy. Sosnowiczankom poszło minimalnie gorzej z wynikiem jednego zwycięstwa mniej i jednej porażki więcej. Tym samym wynikiem odbiły się jednak na wyjazdach, pokazując, że w kampanii 2025/26 radziły sobie pod tym względem nieco lepiej od Enei AZS Politechniki Poznań. Różnice wciąż jednak były minimalne i sprowadzały się do jednego sukcesu więcej po stronie rywalek akademiczek.
To jest punkt krytyczny rywalek Enei AZS Politechniki. Jakość może nie wystarczyć
Sobotnie starcie zapowiada się zatem arcyciekawie nie tylko zważywszy na dotychczasową rywalizację, ale też poważne zmiany w obu zespołach. Przemiany kadrowe w Zagłębiu Sosnowiec robią jednak szczególnie duże wrażenie, bowiem w tym sezonie na parkiecie w barwach tego klubu nie zobaczymy już chociażby: czołowej asystującej i rozgrywającej Matei Tadić, supersnajperek w postaci Sydney Taylor czy Catherine Reese, mocnej w defensywie Eve Wembanyamy oraz najlepszej młodej koszykarki z zeszłego sezonu - Marii Burligi.
Do kadry dokooptowano renomowane zawodniczki z zagranicy. Wśród nich jest chociażby centerka Jada Rice, która przychodzi z wielkiej marki, a mianowicie tureckiego Fenerbahce. Doświadczenia nabywała w Australii, Portoryko oraz Grecji. Na rozegraniu będzie rządzić Jada Walker, która ma na swoim koncie mecze w lidze węgierskiej. Na parkiecie zobaczymy też Portugalkę Martę Vargas. 27-letnia zawodniczka poza swoim krajem grała chociażby w uniwersyteckiej lidze w Stanach Zjednoczonych, a także w Niemczech i we Włoszech.
Zagraniczną formację uzupełna Węgierka Beatrix Meresz. Skrzydłowa ostatnie trzy sezony spędziła w drużynie mistrza Rumunii czyli ACS Sepsi-SIC i służyć będzie doświadczeniem z EuroLigi i EuroCup.
Z pozoru przed Eneą AZS Politechniką stoi wyjątkowo trudne zadanie, ale zespół trenera Szawarskiego ma po swojej stronie przewagę doświadczenia. Wszystkie zagraniczne koszykarki, które udało się zakontraktować latem dobrze znają warunki gry w Basket Lidze w związku ze swoim doświadczeniem w tych rozgrywkach. To element, którym zdecydowanie nie może się pochwalić Zagłębie Sosnowiec. Największe doświadczenie z gry na polskich parkietach mają dowołane do zespołu na zasadzie transferów last minute Aldona Morawiec i Aleksandra Zięmborska - dwie medalistki.
Słabości Sosnowiczanek to największe atuty Enei AZS
Zagłębie Sosnowiec płaci aktualnie cenę za szereg licznych zmian, które zaszły w drużynie latem i zbiera żniwa swoich decyzji. Trener Piotr Gliniak po pierwszym przegranym meczu mówił o tym, że w drużynie brakuje jeszcze zgrania, a na dodatek problem stanowią też pojedynki "na tablicach" oraz częste straty. Enea AZS Politechnika w takich warunkach może czuć się jak ryba w wodzie we własnej hali, ponieważ to właśnie w tych aspektach akademiczki mogły się podobać w swoich ostatnich meczach.
Pokonanie w powietrzu G'mrice Davis czy Laury Miskiniene należy do wyjątkowo trudnych zadań, a dodatkowo bardzo dobrą pracę w kryciu rywalek na obwodzie i napędzaniu kontrataków wykonują chociażby Feyonda Fitzgerald czy Malina Piasecka. Zagłębie Sosnowiec już udowadniało, że powroty do obrony to ich pięta achillesowa, a szybki i dynamiczny styl gry wicemistrzyń Polski może pozwalać im na częstsze zdobywanie punktów niż to miało miejsce wczśniej.
Jeśli Enea AZS Politechnika stanie na wysokości zadania w kontekście skuteczności przy punktowaniu i dalszej, nieustępliwej, efektywnej walki na tablicach, trzecie zwycięstwo z rzędu powinno być bardzo realistyczne. Należy jednak wspomnieć, że zespół trenera Szawarskiego również nie unika swoich problemów, o których więcej pisaliśmy TUTAJ. Główną bolączką jest to, że w natłoku meczów brakuje czasu na treningi i zespół na parkiecie jeszcze nie rozumie się tak dobrze, jak w poprzednim sezonie. W grze bardziej stawia się na instynkt czy doświadczenie, w czym rywalki mogą potencjalnie upatrywać swojej szansy.
Komentarze (0)