Król strzelców Lecha wciąż czeka na nowy klub
Najbardziej znaną postacią w tym gronie jest bez wątpienia Christian Gytkjaer. Duńczyk przez trzy lata występował przy Bułgarskiej i zapisał się na kartach historii klubu za sprawą swojej skuteczności. W sezonie 2019/20 zdobył aż 24 bramki w Ekstraklasie, zostając królem strzelców rozgrywek. Choć w Poznaniu rozegrał 119 spotkań, nie było mu dane świętować sukcesów z Kolejorzem, nie zagrał nawet w europejskich pucharach.
Po opuszczeniu stolicy Wielkopolski napastnik kontynuował karierę we Włoszech. Grał m.in. w Monzy oraz Venezii, a ostatnim klubem w jego karierze było SSC Bari. W poprzednim sezonie grał na poziomie Serie B, gdzie pojawił się na boisku 26 razy i strzelił trzy gole. Jego klub nie utrzymał się na tym poziomie rozgrywkowym, a latem umowa Gytkjaera wygasła.
Obecnie wciąż pozostaje wolnym zawodnikiem, ale nie jest całkowicie poza piłką. W sierpniu rozpoczął treningi z Lyngby BK, czyli klubem, którego jest wychowankiem. W zespole występuje także jego brat, Fredrik. Na razie nie przełożyło się to na podpisanie kontraktu. Duńczyk stara się podtrzymać formę i wspiera sztab szkoleniowy.
Po latach wrócił do Włoch. Takiego scenariusza nie zakładał
W grupie piłkarzy bez klubu pozostaje także Bartosz Salamon, który po zakończeniu przygody w Poznaniu ponownie "występował" we Włoszech. Latem 2025 roku po rozstaniu z Lechem, przeniósł do Carrarese. Początek tej przygody nie potoczył się jednak po jego myśli. Salamon zaliczył we włoskim klubie zaledwie jeden występ, a w sierpniu bieżącego roku jego kontrakt został rozwiązany za porozumieniem stron.
Choć spekulowano o jego transferze do Livorno, temat najwyraźniej upadł. Środkowy obrońca najprawdopodobniej nie powiedział jeszcze ostatniego słowa w zawodowej piłce. Przypomnijmy, że 35-latek w trakcie pobytu w stolicy Wielkopolski był ważnym elementem zespołu - zdobył z Kolejorzem dwa mistrzostwa Polski oraz był częścią drużyny, która dotarła do ćwierćfinału Ligi Konferencji.
Jeden z najbardziej doświadczonych piłkarzy wciąż bez klubu
Warto wspomnieć także o zawodniku, którego w Poznaniu nie ma już od ponad siedmiu lat, a to jeden z najbardziej uznanych polskich ligowców - na swoim koncie ma aż 333 mecze w Ekstraklasie. Maciej Gajos dołączył do Lecha Poznań po mistrzostwie zdobytym w 2015 roku i przez kolejne cztery sezony występował w niebiesko-białych barwach.
Środkowy pomocnik najwięcej występów w karierze zgromadził właśnie w Lechu. Choć nie udało mu się wznieść w górę żadnego trofeum, zagrał z Kolejorzem w europejskich pucharach - zapisał się w pamięci kibiców bramką w wyjazdowym meczu z Fiorentiną, która miała wyraźny wpływ na sensacyjne zwycięstwo poznańskiej drużyny.
Następnym przystankiem w jego karierze była Lechia Gdańsk, gdzie zakotwiczył na kolejne cztery lata. Później podjął zaskakującą decyzję o wyjeździe do Indonezji, grając w koszulce klubu Persija Jakarta. Do Polski wrócił przed rozpoczęciem poprzedniego sezonu, podpisując kontrakt z Wieczystą Kraków. Po awansie do Ekstraklasy nie przedłużono z nim umowy i gracz pozostaje na wolnym rynku do dziś.
Nie każdy zostawił po sobie widoczny ślad przy Bułgarskiej
Są tacy gracze, o których wciąż się pamięta, choć wcale nie zapisali się jakoś pozytywnie. David Holman miał dość anonimowy epizod w Lechu, gdy trafił tu na wypożyczenie z węgierskiego Ferencvarosu. Zagrał tylko w jedenastu spotkaniach, zapisując na swoim koncie dublet w pucharowym meczu z Olimpią Grudziądz. Po latach może pochwalić się mistrzostwem Polski w 2015 roku, choć w tamtym sezonie zagrał tylko 19 minut z Pogonią Szczecin.
Po odejściu z Lecha wrócił do swojego kraju, ale przełomowy okazał się transfer do Slovana Bratysława. Pięć mistrzostw Słowacji, trzy krajowe puchary i gra w Lidze Europy - pokaźny dorobek ofensywnego pomocnika. Swoją grą w Slovanie zapracował sobie także na debiut w seniorskiej reprezentacji Węgier, dla której wystąpił w pięciu spotkaniach. Obecnie nie ma klubu po rozstaniu z Szeged-Csanad, drużyną z drugiego poziomu rozgrywkowego.
Od ponad roku na bezrobociu przebywa Mihai Radut (57 spotkań w Lechu, jeden gol i osiem asyst), po półrocznym pobycie w FK Oleksandrija bez klubu został Bogdan Butko (18 spotkań w Lechu), a po sześciu sezonach z Piastem Gliwice rozstał się Karol Szymański (dwa mecze w pierwszym zespole Kolejorza w 2020 roku).
Każdy ze wspomnianych graczy znajduje się na dość podobnym etapie kariery - znaczenie w ich przypadku ma już wiek. Nie zapowiada się jednak, by zamierzali zakończyć swoją karierę. W przypadku zawodników z doświadczeniem w mocnych ligach znalezienie nowego klubu może być kwestią odpowiedniej oferty. Większość jeszcze w poprzednim sezonie notowała regularne występy.
Komentarze (0)