reklama

Było tak blisko! Lech Poznań UAM wypuścił zwycięstwo z rąk

Opublikowano:
Autor:

Było tak blisko! Lech Poznań UAM wypuścił zwycięstwo z rąk - Zdjęcie główne
Autor: Kacper Paterski | Opis: Poznanianki szybko wypracowały sobie przewagę, ale Śląsk też nie zamierzał odpuszczać aż do ostatniego gwizdka

reklama
Udostępnij na:
Facebook
Piłka nożnaJuż było tak dobrze... Lech Poznań UAM znakomicie wszedł w spotkanie ze Śląskiem Wrocław i szybko zbudował sobie dwubramkową przewagę. Poznanianki miały kolejne okazje, by jeszcze mocniej odskoczyć rywalkom, ale rozczarowywała skuteczność. Gospodynie jeszcze przed przerwą odrobiły część strat, a w ostatnich minutach odebrały wygraną zespołowi ze stolicy Wielkopolski. Emocjonujące widowisko na Dolnym Śląsku zakończyło się remisem 2:2.
reklama

Lech UAM rozpoczął koncertowo. Poznanianki nie dały odetchnąć Śląskowi

Od pierwszego gwizdka było widać, że to Lech Poznań UAM chce przejąć kontrolę nad spotkaniem. Podopieczne trenerki Alicji Zając ustawiły się wysoko i już na połowie Śląska próbowały odbierać piłkę rywalkom. Gospodynie miały spore problemy z wyprowadzeniem od własnego pola karnego, a to tylko napędzało Poznanianki, by konsekwentnie zmuszały rywalki do szybkiego podejmowania decyzji.

Niebiesko-białe dobrze radziły sobie również wtedy, gdy miały piłkę przy nodze. Cierpliwie szukały wolnych przestrzeni, doskonale potrafiły przyspieszyć grę jednym kontaktem. Kiedy pojawiała się możliwość, próbowały także uderzeń z dystansu. Nie dało się ukryć, że w pierwszych minutach to właśnie zespół z Poznania wyglądał na bardziej zdecydowany i konkretny.

reklama

Doskonałą okazję Lech UAM stworzył sobie już w 4. minucie. Michalina Wiśniewska znalazła się w sytuacji, którą można było określić mianem stuprocentowej. Pomocniczka miała sporo miejsca i czasu na wykończenie, ale posłała piłkę nad poprzeczką. Śląsk odpowiedział rzutem wolnym, po którym w polu karnym Kolejorza zrobiło się nieco nerwowo, ale Jagoda Sapor w zamieszaniu złapała piłkę i oddaliła zagrożenie.

Na pierwsze konkrety przy Oporowskiej nie trzeba było długo czekać. Po dziesięciu minutach drużyna ze stolicy Wielkopolski dopięła swego. Najpierw w doskonałej sytuacji fatalnie pomyliła się Oliwia Związek. Chcąc naprawić swój błąd, znalazła jeszcze miejsce do oddania strzału, ale i tym razem została zablokowana. Piłka spadła w okolice Michaliny Wiśniewskiej, która w tej sytuacji zachowała się już bez zarzutu i wyprowadziła swój zespół na prowadzenie.

reklama

Poznanianki nie zamierzały zwalniać. Szczególnie aktywna była Wiśniewska, która raz po raz pokazywała swoje umiejętności w pojedynkach z rywalkami. Pomocniczka po dwóch kwadransach mogła cieszyć się z kolejnego trafienia. Fantastycznie przedarła się przez defensywę Śląska, mijając kolejne przeciwniczki jak tyczki. W końcowej fazie akcji doszło jeszcze do kontaktu z jedną z piłkarek gospodyń, po którym piłka znalazła się w bramce. Defensorki Śląska próbowały jeszcze ratować sytuację, ale nie zdążyły wybić tego uderzenie w porę zza linii. Lech prowadził już 2:0, a podopieczne trenerki Emilii Zdunek były w wyraźnych tarapatach. 

Była szansa na nokaut. Śląsk odpowiedział przed przerwą

Lech mógł jeszcze bardziej odskoczyć rywalkom w pierwszej połowie i praktycznie zamknąć to spotkanie. Oliwia Związek znalazła się w znakomitej sytuacji, gdzie już w pierwsze tempo miała możliwość szybkiego oddania strzału. Postanowiła jeszcze minąć bramkarkę, a to skomplikowało całą akcję. Napastniczka mimo wszystko znalazła pozycję do uderzenia, ale zawodniczki Śląska wróciły pod własną bramkę i odbiły piłkę do boku.

reklama

Oliwia Związek mogła mówić o sporym pechu do przerwy, gdyż miała jeszcze jedną świetną okazję do zdobycia bramki, ale z bliskiej odległości też się to nie udało. Poprawiała po niej także Aleksandra Figura, ale jej uderzenie pofrunęło ponad poprzeczką.

Poznanianki wyglądały na zespół, który ma większą kontrolę nad wydarzeniami na boisku. Rzadko zapraszały Śląska na własną połowę, raczej błyskawicznie kasowały akcje przeciwniczek. Ale nie uchroniły się przed sytuacją, po której Wrocławianki wróciły do gry. 

Dalekie dośrodkowaniu spod linii bocznej minęło kilka zawodniczek w polu karnym i spadło idealnie na nogę doświadczonej Katarzyny Białoszewskiej, która pewnym uderzeniem z powietrza zmieściła piłkę przy słupku. Jagoda Sapor była bez szans, a Śląsk jeszcze przed zejściem do szatni miał bramkę kontaktową.

reklama

Końcówka odebrała zwycięstwo. Lech UAM tylko z punktem we Wrocławiu

W drugiej połowie wykreował się całkiem inny obraz tego spotkania, wszak gospodynie traciły zaledwie jedną bramkę, a przecież mogły przegrywać już trzema. To sprawiło, że piłkarki Śląska wybiegły na murawę dużo bardziej zmotywowane i częściej gościły po stronie Lecha UAM. Przy jednym z pierwszych stałych fragmentów miały szansę na wyrównanie, lecz uderzenie z boku pola karnego poszybowało ponad bramką.

Lech nie pozostawał bez swoich szans, a piłkarki nadal z dużo większą łatwością odnajdywały przestrzeń do zagrożenia rywalkom. Zawodziła jedynie skuteczność - najpierw przy strzale Oliwii Związek (piłka trafiła w środek bramki) oraz przy uderzeniu debiutującej w niebiesko-białych barwach Marceliny Buś. Swoją drogą, to wyjątkowa chwila dla napastniczki Kolejorza, gdyż przez ostatnie lata reprezentowała ona właśnie... Śląska Wrocław, stając się ikoną tego zespołu.

Debiutantka od razu chciała zaznaczyć swoją obecność golem i miała ku temu okazję także w 69. minucie, otrzymując podanie z głębi pola. Buś stanęła oko w oko z bramkarką Śląska, ale ta okazała się mocniejsza, odbijając piłkę nad poprzeczką.

Końcówka meczu okazała się dla Lecha prawdziwym koszmarem. Świetnej szansy nie wykorzystała wprowadzona w drugiej połowie Aleksandra Szoliba, a po chwili Śląsk... doprowadził do wyrównania. Dośrodkowanie w polu karnym zamknęła zupełnie niepilnowana Joanna Wróblewska.

Lechitki próbowały jeszcze w doliczonym czasie gry przechylić szalę zwycięstwa na swoją korzyść, ale nie pozwoliła na to bohaterka drużyny przeciwnej, Marta Kaźmierczak. Dla podopiecznych trenerki Alicji Zając miał to być powrót na zwycięską ścieżkę po trzech porażkach z rzędu. Zostaje tylko jeden punkt, niedosyt, ale mimo wszystko przy takiej grze optymizm na kolejne spotkania.


Śląsk Wrocław - Lech Poznań UAM 2:2

 

Bramki: 0:1 Michalina Wiśniewska 11', 0:2 Michalina Wiśniewska 32', 1:2 Katarzyna Białoszewska 42', 2:2 Joanna Wróblewska 85'

Składy:

Śląsk: Marta Kaźmierczak - Małgorzata Korda, Paulina Piksa, Martyna Buś, Aleksandra Żurek, Aleksandra Dudziak, Joanna Wróblewska, Jolanta Siwińska, Katarzyna Białoszewska, Gabriela Lewicka, Paulina Guzik

Lech: Jagoda Sapor - Monika Poniedziałek, Maria Ostopinka, Maja Kuleczka - Aleksandra Kuśmierczyk, Kinga Klimczak, Alicja Piechocka, Aleksandra Figura (70. Małgorzata Jurek) - Blanka Borowa (70. Małgorzata Rogus), Oliwia Związek (78. Lena Figura), Michalina Wiśniewska

Żółte kartki: Siwińska, Buś (Śląsk) - Kuśmierczyk (Lech)

Sędziowała: Angelika Gębka (Sosnowiec)

reklama
Udostępnij na:
Facebook
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ

Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM

e-mail
hasło

Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

reklama
Komentarze (0)
Wczytywanie komentarzy
reklama
reklama
logo