Wyróżnienie to tylko dodatek. Julia Przybył nie traci z oczu obranego wcześniej celu
Zmiana szczebla ligowego nie wpłynęła na jakiekolwiek pogorszenie się formy Julii Przybył w tym sezonie. To właśnie najskuteczniejsza strzelczyni w historii żeńskiej sekcji rozpoczęła marsz swojej drużyny w górę tabeli i finalnie jej starania mocno przyczyniły się do końcowego utrzymania. Wahadłowa weszła w ten sezon po prostu znakomicie, zapewniając Lechowi Poznań UAM zwycięstwa ze Stomilankami Olsztyn i Pogonią Tczew na początku rozgrywek.
Później dała także potrzebny impuls w rywalizacji z AP Orlen Gdańsk, gdzie Kolejorz niespodziewanie wygrał 2:1. Była to pierwsza tak imponująca wygrana beniaminka, w którym niebagatelny udział miała utalentowana piłkarka. Gdy Przybył strzelała w Ekstralidze, to jej zespół nie przegrywał, co dość dobitnie podkreślało jej wartość dla drużyny. Ona sama jest obecnie najskuteczniejszą strzelczynią Lecha Poznań UAM w Ekstralidze. Mimo to, sama zawodniczka przyznawała w rozmowie z nami, że była zaskoczona nominacją do tytułu najbardziej wartościowej zawodniczki.
- Szczerze mówiąc nie wiązałam zbyt wielu emocji z tą nominacją. Nawet nie wiedziałam że coś takiego będzie miało miejsce w tym sezonie. Było to dla mnie zaskoczenie, bo to mój pierwszy sezon w Ekstralidze, w dodatku gramy jako beniaminek. Cieszę się jednak z tego wyróżnienia oraz z tego, że ktoś docenił mój wkład. Traktuje to jako duży sukces, a to kto wygra tę nagrodę nie ma dla mnie większego znaczenia - przyznawała Julia Przybył.
Potencjalne nagrody w tej kategorii lub też w ramach konkursu na najlepszą młodą piłkarkę będą stanowić swoiste zwieńczenie bardzo wymagającego sezonu, o którego skali trudności informowała nas zawodniczka. Jej zdaniem przeskok między 1. ligą, a Ekstraligą jest znaczący, co tylko potęguje skalę wyzwania, jakie musiała podjąć wraz z drużyną 18-latka. Nominacje do tytułów najbardziej wartościowej zawodniczki jak i najlepszej młodej piłkarki podkreślają, że reprezentantka Polski nie tylko zdaniem kibiców, ale i kapituły uniosła brzemię odpowiedzialności. Julia Przybył opowiedziała nam, co dało się jej drużynie najbardziej we znaki w trakcie tych rozgrywek.
- Ten sezon na pewno różni się względem poprzednich. Uczy na pewno pokory. Muszę sobie radzić z wieloma trudnościami, które się pojawiają, ale wiem, że na końcu to zaowocuje. W ekstraligowych meczach czuć różnicę - mierzymy się z doświadczonymi piłkarkami i zespołami, co jest na pewno dużym wyzwaniem. Na pewno zaskoczyła mnie intensywność tej rundy. Był okres, w którym grałyśmy mecz co trzy dni - to było niesamowicie wymagające zarówno dla mnie jak i całego zespołu - wspominała w rozmowie z nami liderka Lecha Poznań UAM.
Ze słów przedstawicielki kadry młodzieżowej naszego kraju bije jednak duży altruizm nawet, gdy mowa o nagrodach inywidualnych. Dla niej stanowią one bardziej dodatek i nie wpływają na to, że hierarchia priorytetów się zmienia. Dla Julii Przybył głównym celem pozostaje możliwie jak najwyższe miejsce Lecha Poznań UAM w rozgrywkach ligowych. Poznanianki nie muszą się martwić o spadek, ale to nie oznacza, że nie mogą zajść wyżej. W ich zasięgu znajduje się maksymalnie piąta pozycja. Uzdolniona wahadłowa nie kryje, że to ekscytuje ją bardziej niż informacja czy wygra w którejś z kategorii indywidualnych.
- Podchodzę do gali z chłodną głową, cieszę się, że mogę w czymś takim wziąć udział po raz pierwszy w historii, bo nigdy wcześniej nic takiego nie było dla nas organizowane, więc to super inicjatywa. Te nominacje nie mają dla mnie aż tak dużego znaczenia. Ważniejsze są dla mnie osiągnięcia całej drużyny. Gdybym jednak wygrała to byłoby coś ekstra do tego, co już udało się osiągnąć w tym sezonie. Sam pobyt tam już jest dla mnie dużym wyróżnieniem - oceniła Julia Przybył.
Lechitki odsuwają nominacje na bok. Przed Kolejorzem ostatnia prosta w Ekstralidze
18-letnia liderka nie jest jedyną postacią w Lechu Poznań UAM, która liczy się w walce o nagrody na gali 1 czerwca. Wśród wyróżnionych przedstawicielek Kolejorza są jest też Oliwia Związek oraz trenerka Alicja Zając. Pierwsza z nich również liczy się w walce o tytuł dla najbardziej wartościowej i najmłodszej piłkarki, ale też dla najlepszej napastniczki. Liczby zdobytych goli być może nie stawiają jej w tym zestawieniu jako faworytki, ale młoda zawodniczka nadrabia ewentualne braki w tej kwestii bardzo ciężką pracą fizyczną.
Poza tym to ona swoim pierwszym golem dała nadzieję na sukces w niedawnym starciu z Pogonią Tczew, podłączyła zespół do walki w lidze z Górnikiem Łęczna, a wcześniej okazała się katem tej drużyny w ćwierćfinale Pucharu Polski. Tak samo jak Przybył udźwignęła ona ciężar oczekiwań i zapewniła sobie pewne miejsce w podstawowym składzie.
Julia Przybył w rozmowie z nami poinformowała jednak, że w szatni nie poświęca się tym nominacjom zbytnio uwagi, a priorytetem są trzy ostatnie mecze, które zostały do rozegrania. Jak informuje młoda piłkarka: "na galę przyjdzie czas po sezonie". Nie jest niczym dziwnym, że członkinie zespołu nie dają się porwać ekscytacji skoro już 20 maja przystąpią do rywalizacji z GKS-em Katowice na własnym terenie. Będzie to dla nich doskonała okazja do rewanżu za bolesną porażkę w Pucharze Polski. Spotkanie to zostanie rozegrane w Plewiskach o 15:00.
Pozostałe zespoły są już znacznie bardziej w zasięgu Kolejorza. 24 maja o 12:00 podopieczne Alicji Zając zmierzą się z AP Orlen Gdańsk na wyjeździe, a sezon zwieńczą 30 maja o 11:30 meczem domowym z wyżej ulokowanym w tabeli Rekordem Bielsko-Biała. Więcej na temat nominacji pisaliśmy TUTAJ.
Komentarze (0)