Lech miał wszystko doskonale zaplanowane. "Czuliśmy, że opadają z sił"
Pierwsza połowa zdecydowanie nie zwiastowała takiego widowiska, jakie kibice Lecha Poznań mieli przyjemność oglądać w ostatnich 30 minutach meczu. Podopieczni Nielsa Frederiksena po spotkaniu przyznawali, że czyste konto do przerwy zawdzięczali w dużej mierze świetnym paradom Mateusza Lisa. To właśnie golkiper Kolejorza w dużej mierze utrzymywał swój zespół w grze, ale jak zdradził nam po meczu Mateusz Skrzypczak, mistrzowie Polski wzięli piłkarzy Piasta Gliwice na przeczekanie.
- Uważam, że druga połowa była koncertowa w naszym wykonaniu. Spodziewaliśmy się, że Piast wyjdzie bardzo wysoko i będzie stawiać na grę 1na1, co kosztuje mnóstwo sił. Wiedzieliśmy, że z upływem czasu będą z nich opadać i myślę, że było to widać. Swoje zrobiliśmy też przy rzutach rożnych czy wolnych, bowiem czuliśmy, że opadają z sił, że zaraz będą okazje i uważam, że tą drugą połowę przeszliśmy z dużą klasą - relacjonował spotkanie Mateusz Skrzypczak, obrońca Lecha Poznań.
Druga połowa to już historia. Kolejorz zaprezentował się w niej znakomicie, a wszystko potoczyło się zgodnie z przewidywaniami sztabu szkoleniowego. Zachowanie wysokiej intensywności gry oraz tempa z piłką czy bez niej stało się jednym z kluczowych aspektów, które przyczyniły się do zwycięstwa. Mateusz Skrzypczak nie pominął jednak po spotkaniu ogromnego wkładu samych rezerwowych w to spotkanie, potwierdzając to, że Kolejorz ma w istocie świetną drużynę, w której to każdy trybik jest ważny.
- Myślę, że mogę powiedzieć to, co trener powiedział w szatni po meczu, czyli, że jesteśmy drużyną i każdy w niej jest potrzebny. Niezależnie od tego, czy ktoś gra mniej, więcej, czy wchodzi z ławki, czy gra od początku. Dzisiaj zaliczyliśmy świetne wejścia rezerwowych - przy każdej bramce któryś z nich maczał w tym palce. Bardzo się z tego powodu cieszę, bo to pokazuje, że mamy bardzo dobry i wyrównany skład - mówił po spotkaniu Mateusz Skrzypczak.
Najlepszym przykładem tego, że w zespole Lecha Poznań decydującą rolę może pełnić każdy jest dyspozycja Daniela Hakansa. Obecność Fina w pierwszej jedenastce mogła zaskakiwać, ale to właśnie on stał się kluczowym elementem swojej drużyny w drugiej połowie. Skrzydłowy stał się motorem napędowym akcji swojej drużyny i sprawiał gigantyczne problemy rywalom po fazach przejściowych, z którymi ci ewidentnie sobie nie radzili.
- Mamy duży skład, a każdy z zawodników dysponuje innym poziomem jakości. Dzisiaj to ja dostałem szansę na grę na swojej pozycji. Kiedy grasz starasz się jak najmocniej pokazać swoje umiejętności i dziś mi się to udało dzięki asyście, ale wciąż jest to mój pierwszy mecz w wyjściowym składzie od czasu kontuzji. Minęło dużo czasu od ostatniego razu, gdy wychodziłem w pierwszej jedenastce, a zatem nie było łatwo - podsumował swój występ Daniel Hakans, jeden z najważniejszych graczy w dzisiejszym spotkaniu.
Kolejorz nie ma łatwo na boisku. "Marnowane sytuacje są frustrujące"
Mimo ważnego i okazałego zwycięstwa, Lech Poznań wciąż ma nad czym pracować, a elementem do poprawy jest bezsprzecznie skuteczność pod polem karnym rywala. Trudno zliczyć jak często w pierwszej połowie Niels Frederiksen łapał się za głowę widząc niewykorzystane, stuprocentowe sytuacje jego podopiecznych pod bramką Piasta Gliwice. Lech zdecydowanie powinien był prowadzić do przerwy przynajmniej 1:0, ale Mateusz Skrzypczak informował, że mimo problemów drużyna nie załamywała się po błędach.
- Wiadomo, że marnowane sytuacje są frustrujące, ale jesteśmy drużyną i wierzymy, że jeśli ktoś nie wykorzystał pierwszej sytuacji to drugą już wykorzysta. Tak do tego podchodziliśmy na boisku, bo staramy się zawsze tak to robić, ale to też nie jest łatwe, bo wiadomo, że są takie sytuacje, gdzie piłka po prostu nie chce wpaść, a bramka jest zaczarowana. W drugiej części spotkania pokazaliśmy jednak jakość i ona przyczynia się do tego, że możemy trafiać. Jej akurat mamy bardzo dużo, więc ja akurat byłem spokojny, że w końcu strzelimy - przekonywał dziennikarzy były obrońca Jagiellonii.
Daniel Hakans miał zdecydowanie lepszy punkt widzenia od swojego partnera z defensywy, mówiąc o tym, co sprawiało Kolejorzowi najwięcej problemów w ofensywie. Fiński skrzydłowy nie zaskoczył nowymi wnioskami, ale jednocześnie potwierdził, jak trudno jest grać przeciwko nisko ustawionym defensywom. Relacja zawodnika wyraźnie wskazuje na to, że przebicie się przez drużyny stawiające na mocne zasieki obronne nie jest tak łatwym zadaniem, jak może się wydawać z perspektywy trybun lub sprzed ekranów.
- Piast miał bardzo zwartą defensywę w pierwszej połowie. Być może powinniśmy byli grać wtedy nieco szybciej i przerzucać ciężar gry ze skrzydła na skrzydło, ze strony na stronę. Może pod tym względem byliśmy zbyt wolni. Mimo wszystko i tak ciężko jest grać przeciwko zespołowi, który jest ustawiony nisko i kompaktowo. W drugiej połowie oba zespoły bardziej się zmęczyły i dzięki temu mecz się otworzył. Zyskaliśmy przestrzeń i wszystko stało się łatwiejsze - informował Daniel Hakans.
Komentarze (0)