Uporali się z ogromnym wyzwaniem
Trenerowi Warty Poznań po weekendzie z pewnością spadł ogromny kamień z serca. Jego drużyna nie miała lekko w starciu z Hutnikiem Kraków, który postawił się na tyle, że spokojnie mógł przechylić szalę zwycięstwa na swoją korzyść. Całemu zespołowi prawdopodobnie towarzyszył stres, bo chwilami można było odnieść wrażenie, że Zieloni grają ze splątanymi nogami.
Wystarczył jeden przechwyt Sebastiana Stebleckiego w środku pola, świetne utrzymanie piłki z wejściem w pole karne i wyłożenie do Filipa Walusia. Ofensywny pomocnik uderzył w kierunku dalszego słupka i po chwili wpadł w objęcia swoich kolegów. Stał się bohaterem drużyny, która już więcej trafień w tym meczu nie dołożyła. Wytrzymała za to niesamowity napór rywali w drugiej połowie.
Hutnik zamykał Wartę na jej stronie boiska, a w przerwie poprawił celowniki, dlatego coraz więcej uderzeń zmierzało w światło bramki Leo Przybylaka. Defensywa Poznaniaków spisała się na medal, choć nie ustrzegła się błędów. Szczególnie w 63. minucie meczu, gdy bramkarz Zielonych w sytuacji sam na sam musiał ratować swój zespół. Ostatecznie "Duma Wildy" dopisała trzy punkty do swojego dorobku i mogła skupić swoją uwagę na ostatnim niedzielnym meczu, w którym Chojniczanka Chojnice podejmowała Olimpię Grudziądz.
Doskonałe wieści z Chojnic
Warta Poznań swoje zadanie wykonała, dlatego po zakończeniu 30. kolejki nie było mowy o zmianie miejsca w tabeli. Olimpia mogła jedynie utrzymać dystans dwóch punktów do Zielonych. Warunkiem była oczywiście wygrana w Chojnicach, a to okazało się zbyt dużym wyzwaniem.
Przyjezdni z Grudziądza bardzo dobrze weszli w to spotkanie, bo już w 8. minucie do siatki trafił Beniamin Czajka. Prowadzeniem nie nacieszyli się przesadnie długo, gdyż do wyrównania doprowadził Valerijs Sabala - absolutnie najlepszy strzelec Chojniczanki w tym sezonie z ponad 20 bramkami na koncie. Do przerwy utrzymał się wynik 1:1 i taki rezultat już pozwalał cieszyć się Warcie z wybudowania większej przewagi nad Olimpią.
W drugiej połowie wyglądało to przez moment nawet lepiej! Sabala dołożył drugiego gola i wskoczył na pozycję lidera klasyfikacji strzelców. Chojniczanka nie zachowała koncentracji i radość z drugiego trafienia potrwała około pięciu minut, zanim Maksymilian Tkocz nie został autorem samobójczej bramki dla Olimpii.
Na więcej przyjezdnych nie było już stać. Mecz zakończył się wynikiem 2:2, a zatem dystans dwóch punktów zwiększył się do czterech. Warta Poznań na finiszu rozgrywek poszerzyła margines błędu. Potencjalna strata punktów w jednym z kolejnych pojedynków wciąż pozwoli utrzymać miejsce dające bezpośredni awans do Betclic 1. Ligi. Do tego Zieloni mają świetny bilans spotkań bezpośrednich z Olimpią w tym sezonie - dwa zwycięstwa i różnica trzech bramek na korzyść Poznaniaków.
Ostatnia prosta do awansu
Do zakończenia sezonu pozostały cztery kolejki. Przy założeniu, że Warta dołoży komplety punktów w trzech kolejnych spotkaniach - korki od szampanów będą mogły strzelić w Poznaniu na kolejkę przed końcem. W ostatnim spotkaniu przed własną publicznością podopieczni trenera Macieja Tokarczyka będą wówczas pewni awansu na zaplecze Ekstraklasy.
Jeśli drużyna prowadzona przez Artura Kosznickiego w najbliższych dwóch meczach zanotuje remis, a Warta pokona w następnej kolejce Sandecję Nowy Sącz, to zwycięstwo w Kaliszu zapewni im promocję do wyższej ligi na dwie kolejki przed zakończeniem rozgrywek. Poznaniacy znajdują się w doskonałym położeniu i potrzebują już ostatnich kroków, by po roku przerwy wrócić na pierwszoligowe boiska.
Komentarze (0)