Patrik Walemark w ostatnich dniach zadebiutował w seniorskiej reprezentacji Szwecji podczas meczu z Rumunią. Cztery dni później otrzymał znacznie większą rolę w spotkaniu z Polską. Skrzydłowy Lecha Poznań pojawił się w podstawowym składzie i spędził na murawie 80 minut. Co więcej, miał bezpośredni udział przy trzecim golu Szwedów, kiedy po jego podaniu Viktor Gyokeres ustalił wynik na 3:1.
Pokazał się ze znakomitej strony, a pochwał w jego kierunku nie szczędzili koledzy z drużyny, selekcjoner Graham Potter czy legenda reprezentacji Szwecji, Fredrik Ljungberg (więcej TUTAJ). Wszystko wskazywało na to, że Walemark ma szansę wystąpić od pierwszej minuty także w piątkowym spotkaniu z Bośnią i Hercegowiną. Ostatecznie Szwed nie poleciał jednak z zespołem do Zenicy.
Niepokojący zwrot na zgrupowaniu. Zawodnik wraca do Polski
Reprezentacja Szwecji przekazała, że łącznie aż pięciu zawodników dotknęła infekcja. W tym gronie znalazł się Patrik Walemark, a oprócz niego także Yasin Ayari, Benjamin Nygren, Gustaf Lagerbielke oraz Elliot Stroud. Dwójka pierwszych wymienionych graczy wpisała się na listę strzelców w meczu z Polską. Szwedzki sztab podjął już działania mające ograniczyć możliwość dalszego rozprzestrzeniania się choroby wśród piłkarzy. Przy okazji to duży kłopot kadrowy, a za nami dopiero połowa zgrupowania.
O dalszym losie Walemarka poinformował już Lech Poznań. Skrzydłowy zakończył udział w obecnym zgrupowaniu i może wrócić do Poznania. Jego sytuacja zdrowotna będzie teraz monitorowana przez klub. Jeśli tylko zawodnik poczuje się lepiej, będzie mógł dołączyć do reszty zespołu i przygotować się do ligowego spotkania ze Śląskiem Wrocław.
To o tyle istotne, że 24-latek znajduje się obecnie w świetnej dyspozycji i bezapelacyjnie stał się najlepszym piłkarzem Lecha w pierwszej części tego sezonu. Walemark zgromadził na swoim koncie 16 występów, 8 bramek oraz 5 asyst.
Dodatkowo mistrzowie Polski mają przed sobą bardzo intensywny okres. Przed listopadową przerwą reprezentacyjną rozegrają aż dziewięć spotkań na wszystkich trzech frontach.
Komentarze (0)