Patrik Walemark osiąga znakomite statystyki w Lechu Poznań
Bezapelacyjnie Patrik Walemark obecnie znajduje się w swoim najlepszym momencie w historii gry dla Lechu Poznań, a przekonują się o tym już nie tylko kibice Kolejorza, lecz także przedstawiciele innych klubów. Były gracz Feyeenoordu Rotterdam zwraca na siebie uwagę wszystkich głównie swoimi liczbami. W ekipie dziesięciokrotnych mistrzów Polski ma już osiem trafień i pięć asyst w 16 meczach przy nieco ponad 1,1 tys. minut spędzonych na boiskach.
Dla porównania ma już na swoim koncie mniej więcej tyle samo goli oraz decydujących podań, co w całym sezonie 2024/25! Wtedy to w swojej debiutanckiej kampanii też zgarnął osiem goli, ale i cztery asysty w 22 spotkaniach. Walemark gra obecnie tyle, ile w poprzednim, wydawać się mogło doskonałym momencie swojej kariery. Do jego kapitalnej formy bez wątpienia przyczynił się w pełni przepracowany okres przygotowawczy, co wcześniej nie miało miejsca między innymi z powodu bardzo poważnej kontuzji.
Walemark znakomicie wdrożył się między tryby machiny Nielsa Frederiksena i stał się z miejsca najjaśniejszą gwiazdą w Kolejorzu. Mówiąc o jego strzałach na mecz w samej Ekstraklasie średnia w jego przypadku wynosi aż 3,51 według danych przytoczonych przez portal "FotMob", a celnych uderzeń oddaje 1,28. Dla porównania Allahyar Sayyadmanesh oddaje ich średnio 3,17 na cały mecz, a 1,78 leci w światło bramki.
Średnie wskazują też na to, że w polskich rozgrywkach wypracowuje 2,07 okazji na mecz, ma też 34% celnych dośrodkowań i blisko 70% udanych podań. To jednak jego drybling zyskuje w ostatnim czasie na znaczeniu. Patrik Walemark udowadnia, że nie potrzebuje bogatego arsenału zagrań i tricków, by zdobywać przestrzeń. Szwed do perfekcji opracował swoją "firmówkę" czyli zejście na lewą nogę do środka niczym Arjen Robben. Przed tym zagraniem Patrika Walemarka już po prostu nie da się bronić, a jego krótkie prowadzenie piłki przy nodze pozwala mu zmieniać kierunek w kompletnie nieprzewidywalny sposób.
W samej PKO BP Ekstraklasie notuje 4,95 wygranych pojedynków na mecz na 50% skuteczności i zazwyczaj jeden udany drybling. Jego agresywność w ofensywie podkreśla wskaźnik 8,62 kontaktów z piłką w polu karnym przy czym widać jak bardzo zdeterminowany i agresywny w swoich poczynaniach jest to zawodnik. Nie dość, że trzeba go pilnować by nie zszedł na lewą nogę, by oddać strzał, to w dodatku, gdy szybko wchodzi w pole karne, to trzeba się liczyć z tym, że zdecyduje się wystawić piłkę odkrytemu zawodnikowi na przedpolu. Dzięki wysoko rozwiniętej inteligencji boiskowej jego arsenał zagrań jest w zasadzie nieograniczony.
Ikona szwedzkiej piłki doceniła formę gwiazdy Lecha. Wtórują mu inne gwiazdy
Statystyki to jedno, ale ogromny wpływ na popularność piłkarza mają słowa renomowanych postaci ze świata futbolu na temat jego dyspozycji. Graham Potter, czyli były szkoleniowiec Brighton czy Chelsea, a obecnie selekcjoner reprezentacji Szwecji, nie szczędził mu komplementów jeszcze przed meczem z Polską. Jego słowa okazały się tak naprawdę preludium pod napływ fali wielkich słów ze strony innych, cenionych ludzi ze świata sportu.
- Wkomponował się bardzo dobrze do zespołu. Podobają mi się jego atuty. Atakuje linię obrony i potrafi zapewnić szerokość gry na prawej stronie. Potrafi też utrzymać się przy piłce, co jest istotne w ofensywie. Jest pewny w grze piłką, a jednocześnie stanowi zagrożenie pod bramką rywala. Jego kluczowe podania i asysty robiły naprawdę duże wrażenie - oceniał podopiecznego przed meczem z Polską Graham Potter.
Głośnym echem mogą ponieść się także wyrazy uznania dla umiejętności piłkarza Lecha Poznań, które skierował w jego stronę sam Fredrik "Freddy" Ljungberg. Dwukrotny mistrz Anglii z Arsenalem, trzykrotny zdobywca Pucharu Anglii, jednokrotny zdobywca Superpucharu Anglii i dwukrotny piłkarz roku w Szwecji.
- Jest niesamowicie sprawny technicznie. Podoba mi się jego nieprzewidywalność i naprawdę podoba mi się to, co do tej pory widziałem – mówił jeden z najbardziej ikonicznych szwedzkich piłkarzy, "Freddie" Ljungberg.
Walemark przyznał po spotkaniu, że możliwość usłyszenia takich komplementów od tak zasłużonej postaci wiele dla niego znaczy. Jak sam stwierdził, jeszcze do końca nie dociera do niego, co się wydarzyło w samym meczu z Polską. Ogrom docenienia wykazywali też jego koledzy, którzy na co dzień występują w renomowanych klubach Premier League. Victor Lindelof, a zatem tryumfator Ligi Europy z Aston Villą, zdowyca pucharów z Manchesterem United i trzykrotny mistrz z Benfiką mówił, że robi dokładnie to, co do niego należy i udowadnia, że zasługuje na to, by tu być.
Komplementy posypały się też od supergwiazdy Arsenalu Victora Gyokeresa, przy którego pięknym trafieniu Patrik Walemark zaliczył asystę. Gwiazda współczesnego futbolu komplementowała inteligencję boiskową swojego kolegi, jakość jego podań i liczbę wykreowanych sytuacji. Takie słowa od zasłużonych, utytułowanych zawodników będącymi liderami budują morale zawodnika, ale i bez wątpienia jego cenę rynkową. To właśnie ten aspekt może teraz dołożyć pracy działaczom Kolejorza w gabinetach.
Sprzedać czy budować? Trudny wybór przed władzami Lecha Poznań
W tym momencie wartość rynkowa Patrika Walemarka na "Transfermarkcie" wynosi zaledwie 2,5 miliona euro, a nadchodząca aktualizacja cen może zrobić ogromną różnicę. Działacze Lecha Poznań powinni przygotować się na transferową ofensywę już w trakcie zimowego okna transferowego, kiedy to z pewnością wielu będzie starać się wywalczyć podpis Szweda. Działacze dziesięciokrotnych mistrzów Polski pokazali jednak już latem, że nie zamierzają łatwo się rozstać ze swoim zawodnikiem.
Jeszcze w końcówce letniego okna transferowego na usługi Patrika Walemarka czaiła się sama FC Kopenhaga, kładąc w pewnym momencie na stół rzekomo aż 6 milionów euro. To jednak nie zadowoliło Kolejorza, co pokazuje jak bardzo doceniają swojego przebojowego zawodnika i nie ma co się ku temu dziwić. Piłkarz dopiero teraz po dwóch latach gry wyzbył się wszelkich problemów związanych ze swoim problematycznym zdrowiem czy niedociągnięciami w kontekście aklimatyzacji po transferze.
Kibice Lecha Poznań w social-mediach podchodzą jednak do tematu sprzedaży Patrika Walemarka dość jednoznacznie. Dla nich Szwed jest aktualnie bezcenny, a jakiekolwiek zarobione miliony nie zmienią faktu, że mistrz Polski straciłby fenomenalnego zawodnika. Sympatycy Kolejorza chcą możliwie jak najdłużej cieszyć się możliwością obserwowania Walemarka w akcji i nie ma co się dziwić, biorąc pod uwagę to, że na taki wystrzał formy czekali przez ostatnie dwa sezony.
Pozycja negocjacyjna Lecha Poznań jest naprawdę dobra. Piłkarz ma kontrakt do 30 czerwca 2029 roku, jest w szczytowym momencie i ma przed sobą jeszcze 2,5 roku grania. Mistrzowie Polski mogą dyktować takie warunki, jakie chcą, jeśli w ogóle rozważają sprzedaż swojego gwiazdora. Pozostawienie go w drużynie aktualnie wydaje się najlepszym możliwym wyborem aczkolwiek wizja zarobienia kilkudziesięciu milionów z potencjalnej, letniej sprzedaży Patrika Walemarka, Michała Gurgula czy Wojciecha Mońki też robi nie najgorsze wrażenie.
Komentarze (0)