reklama

Imponujący występ byłego piłkarza Lecha Poznań. W Polsce tak nie grał!

Opublikowano:
Autor:

Imponujący występ byłego piłkarza Lecha Poznań. W Polsce tak nie grał! - Zdjęcie główne
Autor: lechpoznan.pl/fot. Przemysław Szyszka | Opis: Adriel Ba Loua (na zdj. trzeci od lewej) nigdy wcześniej nie zanotował w swojej karierze takiego występu

reklama
Udostępnij na:
Facebook
Piłka nożnaAdriel Ba Loua raczej nie jest piłkarzem, którego kibice Lecha Poznań wspominają z wielkim sentymentem. Iworyjczyk miał być gwiazdą Kolejorza, ale zamiast zachwycać, często irytował swoją grą. Przy Bułgarskiej nie pokazał pełni możliwości, a jego pobyt w Poznaniu trudno uznać za udany. Teraz 30-letni skrzydłowy przypomniał o sobie w wielkim stylu, urządzając prawdziwy koncert w Korei Południowej.
reklama
reklama

Aż trudno uwierzyć, że mowa o tym samym zawodniku, który jeszcze dwa lata temu występował na polskich boiskach. Adriel Ba Loua zaliczył występ, po którym można przecierać oczy ze zdumienia. Praktycznie w pojedynkę rozstrzygnął losy meczu z jedną z najlepszych drużyn w Azji.

Przy Bułgarskiej nie pokazał, na co go stać

Jego historia w stolicy Wielkopolski rozpoczęła się latem 2021 roku. Lech Poznań zapłacił za niego 1,2 mln euro, sprowadzając piłkarza z czeskiej Viktorii Pilzno. Iworyjczyk miał atuty, by stać się jedną z gwiazd Ekstraklasy - u naszych południowych sąsiadów prezentował się naprawdę obiecująco. Przygoda w Polsce nie potoczyła się zgodnie z planem, choć Ba Loua spędził tu spory kawał czasu.

reklama

Bilans skrzydłowego zamknął się na 91 występach, 6 bramkach i 7 asystach. Jak na ofensywnego zawodnika, od którego oczekiwano znacznie więcej, nie były to liczby rzucające na kolana. Pojawiały się przebłyski, ale brakowało powtarzalności i konkretów. Najlepszy okres jego gry w Poznaniu to jesień 2023 roku - na przestrzeni całej rundy strzelił cztery gole i dołożył dwie asysty.

Zamiast statusu gwiazdy, pozostało poczucie niewykorzystanego potencjału. Ale sukcesów nikt mu nie zabierze. Na koniec pobytu przy Bułgarskiej mógł cieszyć się dwoma mistrzostwami Polski i grą w ćwierćfinale Ligi Konferencji. W styczniu 2025 roku przeniósł się do francuskiego SM Caen na zasadzie transferu definitywnego.

reklama

Nie odnalazł się we Francji. Później ruszył na wschód

Wyjazd z Polski nie oznaczał natychmiastowego przełomu. Ba Loua na francuskich boiskach zaliczył sześć występów w pierwszym zespole, nie zdobył żadnej bramki. Jednego razu wystąpił nawet w rezerwach SM Caen na poziomie czwartej ligi. 

Latem 2025 roku przeniósł się do azerskiego FK Qabala. Tam mógł liczyć na więcej minut i zakończył sezon z całkiem udanym bilansem (34 występy, 4 bramki, 11 asyst). Kluczowych podań "nastukał" najwięcej w trzech ostatnich kolejkach minionego sezonu m.in. w meczu z Karabachem Agdam. Nie był to jeszcze powrót na poziom, który pozwalałby mówić o wielkiej karierze, ale regularna gra dawała mu szansę na odbudowę.

reklama

Umowa w Azerbejdżanie nie została przedłużona, dlatego kolejnym przystankiem okazało się koreańskie Gwangju FC. W lipcu 2026 roku Iworyjczyk trafił do drużyny walczącej o wydostanie się z dolnych rejonów tabeli i początkowo nie zanosiło się na to, że właśnie tam zaliczy jeden z najbardziej efektownych występów w swojej karierze.

Wziął sprawy w swoje ręce. Niewiarygodny występ Iworyjczyka

W miniony weekend jego drużyna mierzyła się z Ulsan HD w ramach 31. kolejki K League 1. Sytuacja gospodarzy była daleka od komfortowej. Zespół zajmował ostatnie miejsce w tabeli i czekał na ligowe zwycięstwo od drugiej kolejki sezonu. Po drugiej stronie stanął natomiast wicelider rozgrywek i jedna z najbardziej utytułowanych drużyn w Azji. Trudno było o bardziej wymagającego rywala.

Na boisku wydarzyło się jednak coś, czego niewielu się spodziewało. Gwangju wygrało 4:3, a głównym architektem tego sukcesu został właśnie Adriel Ba Loua. Iworyjczyk miał bezpośredni udział przy wszystkich czterech trafieniach swojej drużyny. Najpierw sam wpisał się na listę strzelców, później obsługiwał kolegów dokładnymi podaniami, a na koniec ponownie trafił do siatki.

Nie były to wyłącznie przypadkowe liczby - skrzydłowy naprawdę błysnął umiejętnościami piłkarskimi. Ba Loua rozpoczął swój koncert w 36. minucie, kiedy świetnie wbiegł przed obrońcę i umieścił piłkę w siatce. Trzy minuty później popisał się precyzyjnym dośrodkowaniem na głowę kolegi z drużyny. W drugiej połowie Iworyjczyk posłał znakomite podanie prostopadłe do wychodzącego na pozycję partnera, a na mniej niż kwadrans przed końcem ponownie uprzedził rywala w polu karnym i tym razem głową skompletował dublet.

Rozwiń

Dla Gwangju było to zwycięstwo o ogromnym znaczeniu, bo zakończyło fatalną serię 28 ligowych spotkań bez wygranej. Dla samego Ba Louy – szansa, by przypomnieć o swoim potencjale i pokazać, że wciąż potrafi dać drużynie bardzo dużo. Ten występ nie uratuje sezonu koreańskiemu zespołowi, a Iworyjczyk nie będzie od tej chwili przerastał swoją formą całej ligi. Jedno jest jednak pewne: były zawodnik Lecha dał o sobie znać w sposób, którego nie da się zignorować.

reklama
Udostępnij na:
Facebook
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ

Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM

e-mail
hasło

Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

reklama
Komentarze (0)
Wczytywanie komentarzy
reklama
reklama
logo